W tygodniu największej mobilizacji wyborczej do gry wkroczyły nazwiska, które dla jednych są pomnikami, a dla innych – symbolem wszystkiego, co w III RP poszło nie tak. Lech Wałęsa, Adam Michnik, Władysław Frasyniuk i kilkudziesięciu innych przedstawicieli starego układu opublikowali list poparcia dla Rafała Trzaskowskiego. Użyli języka pełnego wielkich słów o demokracji, Zachodzie i wolności, ale nie wspomnieli ani słowem o tym, dlaczego ich twarze od lat dzielą Polaków bardziej niż cokolwiek innego.
Trzy fakty, które musisz znać:
- Apel podpisało 56 osób, z których większość od dekad jest aktywna w kręgach liberalnych elit III RP.
- Sygnatariusze porównują dzisiejszą Polskę do czasów PRL i atakują PiS za rzekomy autorytaryzm.
- Głos mają dawać „twórcy Solidarności”, ale brak wśród nich wielu autentycznych bohaterów tamtych czasów.
Wspomnienia z dawnych lat jako strategia kampanii
Zamiast nowych twarzy, propozycji programowych i świeżych idei, wyborcy dostają apel tych, którzy swój polityczny szczyt osiągnęli kilkadziesiąt lat temu. Adam Michnik, redaktor „Gazety Wyborczej”, Władysław Frasyniuk, były poseł i aktywista, Lech Wałęsa – bohater w podręcznikach, ale też kontrowersyjna postać z teczkami SB w tle – wspólnie wystąpili w obronie Trzaskowskiego.
Ich głos w kampanii brzmi jak echa lat 90., kiedy to III RP tworzyła się na salonowych porozumieniach, dalekich od głosu zwykłych Polaków. Dziś te same twarze próbują wmówić społeczeństwu, że znów są głosem narodu.
Zachód, wolność, autorytaryzm – stare hasła, nowa kampania
W liście padają wielkie słowa: „Wolna Polska”, „praworządność”, „członkostwo w Zachodzie”, a także oskarżenia o „imperialne zakusy Rosji”. Tyle że to wszystko brzmi jak kalka, którą słyszeliśmy już setki razy z ust tych samych ludzi.
Ich głównym przeciwnikiem pozostaje „autorytarny Kaczyński” – figura, której istnienie jest niezbędne, by nadal mogli uchodzić za zbawców demokracji. I choć minęło ponad 30 lat od upadku PRL, Michnik i spółka wciąż powtarzają te same formułki, jakby czas zatrzymał się w miejscu.
Czytaj więcej: Wałęsa musi przeprosić prof. Cenckiewicza za TW „Bolka”
Czy to głos elit, czy próba wpływu starej gwardii?
Podpisani pod apelem nie ukrywają, że ich zdaniem to właśnie Rafał Trzaskowski jest „gwarantem państwa praworządnego i rzetelnego”. Problem w tym, że dla wielu Polaków ci „gwaranci” to raczej twarze systemu, który nie potrafił odpowiedzieć na najważniejsze pytania ostatnich dekad: o sprawiedliwość społeczną, godność pracy, bezpieczeństwo narodowe i tożsamość kulturową.
Słowa o „mądrości i odwadze Polek i Polaków” brzmią pusto, gdy wypowiadają je ci, którzy przez lata decydowali o kierunku państwa, ignorując głos konserwatywnej większości. I dziś, zamiast pokory, znów narzucają swoją wersję przyszłości.
Zobacz też: Gdańsk w 1985 r. Zobacz zdjęcia miasta z lotu ptaka
mn






