Klub Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Gdańska składa wniosek w sprawie zmiany nazwy ulicy Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku. Jak dowiedziało się Radio Gdańsk w likwidacji, projekt ma trafić do biura rady miasta. Chodzi o ulicę na Przymorzu Wielkim, która już wcześniej była przedmiotem politycznego i historycznego sporu.
Wniosek radnych KO
Radni Koalicji Obywatelskiej chcą, by miasto wystąpiło o zgodę do Instytutu Pamięci Narodowej oraz wojewody pomorskiej. Opinię w tej sprawie ma wydać także Rada Dzielnicy Przymorze Wielkie. Procedura jest konieczna, bo obecna nazwa ulicy została wprowadzona na podstawie ustawy o zakazie propagowania komunizmu. Oznacza to, że kolejna zmiana nie zależy wyłącznie od decyzji miasta.
Rok temu przeprowadzono konsultacje wśród mieszkańców Przymorza Wielkiego i przedsiębiorców. Uprawnionych było 25 tys. osób, ale głos oddało nieco ponad 2600. To około 10 proc. Co czwarty głosujący chciał powrotu do nazwy Dąbrowszczaków. Za utrzymaniem obecnej nazwy było 16 proc. Pozostałe głosy to własne propozycje albo głosy nieważne.
W uzasadnieniu projektu radni KO wskazują, że większość osób biorących udział w konsultacjach opowiedziała się za nową nazwą.
Ostry komentarz
Sprawę krytykuje Czesław Nowak, prezes stowarzyszenia „Godność”. Jego zdaniem zmiana nazwy byłaby uderzeniem w pamięć o byłym prezydencie.
Jeśli na Przymorzu ma dojść do zmiany nazwy, to w praktyce oznacza usuwanie z przestrzeni miejskiej byłego prezydenta Rzeczypospolitej. Lech Kaczyński poleciał do Smoleńska w sprawach państwowych, w sprawach polskich, i tam zginął w zamachu. Dla nas to nie jest zwykła nazwa ulicy, tylko element pamięci o człowieku, który pełnił najwyższy urząd w państwie – mówi Czesław Nowak.
Jeśli wybiorą nazwę Czarny Dwór, to będzie to powrót do nazw niemieckich. Jeśli powrócą do nazwy Dąbrowszczaków, będzie to gloryfikowanie komunizmu.
Skąd obecna nazwa?
Ulica Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wcześniej nazywała się Dąbrowszczaków. Zmianę zarządził ówczesny wojewoda pomorski Dariusz Drelich. Była to decyzja administracyjna podjęta w ramach ustawy dekomunizacyjnej.
Teraz ewentualna zmiana wymaga zgody IPN i wojewody. Bez tego samo głosowanie w radzie miasta nie wystarczy.
Dla mieszkańców sprawa może oznaczać kolejne zamieszanie z adresami, dokumentami czy oznaczeniami firm. Dla polityków to spór o symbole. Dla części mieszkańców – po prostu kolejny powrót tematu, który na Przymorzu od dawna budzi emocje.
Czytaj też: Konsultacje w sprawie ulicy Kaczyńskiego zakończone fiaskiem
mn





