Policjant z Gdańska ratuje psa na dworcu w Gdańsku (FOTO: canva)

Policjant z Gdańska ratuje psa na dworcu w Gdańsku

Z pozoru zwykły dzień na gdańskim dworcu zamienił się w historię, która poruszyła serca. Mieszkaniec Warszawy zauważył błąkającego się psa i odprowadził go do najbliższego patrolu. Dzięki szybkiej reakcji policjanta Dominika Suski, zwierzę trafiło pod opiekę, a jego właściciel odnalazł pupila. Przykład pokazuje, że zwykła czujność może odmienić los zagubionego czworonoga.

Trzy fakty:

  • Pies błąkał się w rejonie dworca Gdańsk Główny i był wyraźnie zdezorientowany.
  • Funkcjonariusz z komisariatu Śródmieście zapewnił zwierzęciu wodę i opiekę.
  • Właściciel psa odnalazł go w gdańskim schronisku Promyk.

Niecodzienna interwencja na dworcu

W środowe przedpołudnie, tuż po godzinie jedenastej, mężczyzna wszedł do budynku Straży Ochrony Kolei przy gdańskim dworcu głównym. Mieszkaniec Warszawy nie był jednak pasażerem, lecz osobą, która zauważyła błąkającego się psa. Zwierzę miało na sobie obrożę i smycz, co wyraźnie wskazywało, że wcześniej było pod opieką człowieka.

Policjant pełniący służbę na miejscu, st. post. Dominik Suska, natychmiast zareagował. Widząc wyraźnie zdezorientowanego psa, zaopiekował się nim, podał mu wodę i uspokoił czworonoga. Nie było jednak łatwo odnaleźć właściciela – mimo wspólnych działań Straży Ochrony Kolei i funkcjonariusza z komisariatu Śródmieście, nie udało się ustalić, kto zgubił pupila.

Z dworca do schroniska

W obliczu braku informacji o właścicielu, Dominik Suska postanowił działać dalej. Skontaktował się z pracownikami schroniska dla zwierząt Promyk w Gdańsku. Do czasu przyjazdu pracownika placówki, pies pozostawał pod jego opieką.

Czytaj więcej: Pani Katarzyna obezwładniła Kolumbijczyka. Została wyróżniona

W placówce Promyk zwierzę spędziło noc. Już następnego dnia do schroniska zgłosił się opiekun psa, który – jak się okazało – również próbował odnaleźć pupila. Dzięki szybkim działaniom i czujności mieszkańca stolicy, zwierzę wróciło do swojego domu bezpieczne i całe.

Zwykła czujność, wielka sprawa

Historia z Gdańska to przykład, jak zwykły gest – zauważenie błąkającego się psa – może mieć duże znaczenie. Gdyby nie reakcja warszawiaka, który zauważył zagubionego czworonoga, oraz policjanta, który przejął odpowiedzialność, los zwierzęcia mógłby potoczyć się zupełnie inaczej.

Wielu właścicieli nie zdaje sobie sprawy, jak łatwo pies może się zgubić w tłumie ludzi, zwłaszcza w okolicy dworca. Dlatego historia ta powinna być przestrogą, by zawsze odpowiednio zabezpieczać swoje zwierzęta i reagować na nietypowe sytuacje.

Zobacz też: Nowe przejście naziemne przy dworcu PKP Gdańsk Główny

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.