Prokuratura Krajowa oskarżyła sześciu mężczyzn o udział w zorganizowanej grupie przestępczej realizującej dywersję na terenie Polski. W tle są podpalenia, obcy wywiad i Gdańsk i Gdynia, w której rozpoczęła się jedna z najgroźniejszych operacji sabotażowych ostatnich lat. Główny oskarżony miał związek z rosyjskim wywiadem, a działania jego grupy miały siać strach, destabilizować i pokazać, że polskie państwo nie kontroluje sytuacji.
Szybkie fakty:
- W Gdyni doszło do podpalenia restauracji z użyciem koktajli Mołotowa – straty wyniosły blisko 3 miliony złotych.
- Część oskarżonych działała na zlecenie rosyjskich służb wywiadowczych, realizując sabotaże w Gdańsku i Markach.
- Grupa łączyła działalność szpiegowską z klasycznym gangsteryzmem – w grę wchodził też handel bronią i narkotykami.
W Gdyni pojawił się pierwszy cel – rosyjskie służby?
To miała być zwykła noc. Cisza przed burzą. Od kwietnia do czerwca 2023 roku, w Gdyni doszło do serii incydentów, których kulminacją był pożar restauracji. Spłonęła niemal doszczętnie. Śledczy wyliczyli straty na blisko 3 miliony złotych. Dziś wiadomo, że był to element większego planu – dywersyjnej operacji realizowanej na zlecenie obcego wywiadu.
Za atakiem stali Polacy i Białorusini – wśród nich Kamil K., Stepan K. i Andrei B. Działali „wspólnie i w porozumieniu”. Metoda była prosta, ale skuteczna: butelki z łatwopalną cieczą, zwane koktajlami Mołotowa. To klasyka dywersji, której celem było zastraszenie, niekoniecznie eliminacja.
Zobacz też: Ukrainiec zatrzymany za sabotaż. Uszkodził krytyczną infrastrukturę
Sabotaż w Gdańsku i ślady rosyjskiego wywiadu
Gdy prokuratura z Dolnego Śląska zaczęła składać układankę, pojawiły się nowe tropy. W marcu 2024 roku grupa miała próbować podpalenia magazynu w Gdańsku. To już nie była zwykła przestępczość – to sabotaż na rzecz obcego wywiadu.
Wśród oskarżonych wymieniono Yaraslawa S., Andrieja B. i Stepana K., którego prokurator uznał za kluczową postać siatki. Później przyszedł kwiecień 2024 i kolejne podpalenie – tym razem w Markach pod Warszawą. Tym samym schematem, tym samym motywem: strach, chaos i pokaz siły. Czytaj więcej:
Na tym jednak nie koniec. Prokuratura w Warszawie prowadzi równoległe śledztwo przeciwko Stepanowi K., dotyczące podpalenia dużego marketu budowlanego. Śledczy mają podejrzenia, że działał wprost na zlecenie rosyjskiego wywiadu.
Czytaj także: Niemiec z Hamburga oskarżony o sabotaż w Królewcu
Obcy wywiad i klasyczne gangsterskie metody
To, co uderza w tej sprawie, to połączenie dwóch światów – sabotażu państwowego i zbrodni czysto kryminalnych. Handel bronią, posiadanie materiałów wybuchowych, pobicia, narkotyki. Grupa była czymś więcej niż narzędziem Moskwy – działała jak zorganizowana struktura przestępcza z celami wojskowymi.
Wszystko zaczęło się od informacji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. 1 lutego 2024 r. ABW otrzymała dane o planowanych sabotażach we Wrocławiu. Ostatecznie, Serhij S., Ukrainiec, został skazany na trzy lata za przygotowania do podpalenia budynków. To właśnie w toku tego śledztwa ujawniono rozległą siatkę sabotażową.
Prokuratura twierdzi, że działania miały wywołać niepokój społeczny i pokazać, że państwo polskie nie potrafi zapewnić obywatelom bezpieczeństwa. Transfer broni i narkotyków miał być dodatkowym źródłem finansowania.
Zeznania i milczenie – różne taktyki podejrzanych
Nie wszyscy oskarżeni zdecydowali się mówić. Kamil K. przyznał się do wszystkich zarzutów i złożył obszerne wyjaśnienia. Andrei B. i Yaraslau S. częściowo przyznali się do winy. Łukasz K. również przyznał się częściowo. Dawid P. odmówił składania wyjaśnień, a Stepan K. nie przyznał się do winy.
Trzech z podejrzanych – Stepan K., Łukasz K. i Yaraslau S. – nadal przebywa w areszcie tymczasowym.
Tymczasem prokuratura nie kończy działań. Prowadzone są kolejne śledztwa, m.in. wobec wspólnika – Olgierda L. – i nieustalonych jeszcze członków grupy. To oznacza, że sprawa może sięgnąć jeszcze głębiej i objąć kolejne osoby zaangażowane w działania obcych służb na polskim terytorium.
Zobacz też: Seria pożarów w Gdańsku. Co się dzieje w mieście?
mn






