Dokładnie osiemdziesiąt lat temu, 17 sierpnia 1945 roku, George Orwell zakończył pracę nad jednym z najważniejszych tekstów XX wieku – satyrą polityczną „Folwark zwierzęcy”. Choć liczy zaledwie kilkadziesiąt stron, to jej wymowa poraża do dziś. To nie tylko bajka o zwierzętach, które obaliły ludzką władzę. To opowieść o zdradzie ideałów, upadku wolności, triumfie manipulacji i terroru. I co najważniejsze – historia pokazała, że Orwell nie pisał science fiction. Pisał reportaż z przyszłości.
Trzy szybkie fakty:
- Orwell ukończył „Folwark zwierzęcy” 17 sierpnia 1945 roku – książka powstała jako sprzeciw wobec komunizmu.
- „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze” – to dziś nie tylko cytat, ale polityczna diagnoza.
- Współczesne wydarzenia dowodzą, że totalitaryzm nie odszedł w przeszłość – przybiera tylko nowe maski.
Folwark, czyli utopia, która zmieniła się w koszmar
„Folwark zwierzęcy” to opowieść o buncie zwierząt przeciwko ludziom, którzy je wykorzystywali. Zryw był pełen ideałów – równość, wspólnota, sprawiedliwość. Ale już po chwili rewolucja została przejęta przez elity – w tym przypadku przez świnie z Napoleonem na czele – które stopniowo zlikwidowały wolność i narzuciły terror.
To książka-parabola. Orwell pokazał, że każdy reżim, nawet ten urodzony z najczystszych intencji, może stać się narzędziem opresji. I że historia nie potrzebuje złych ludzi – wystarczy bierność, ślepota i strach mas.
Wiele osób traktowało tę książkę jako metaforę Związku Radzieckiego. Ale w rzeczywistości „Folwark zwierzęcy” jest ostrzeżeniem uniwersalnym. I właśnie dlatego tak bardzo przeraża. Bo jego scenariusz powtarza się – nie tylko w polityce, ale też w życiu społecznym, biznesie czy edukacji.
Rewolucja zjada własne dzieci – i swoich ojców
Pierwszy i najbardziej dosłowny przykład to oczywiście historia ZSRR. Orwell napisał książkę, patrząc z rozczarowaniem na to, co zrobił z ideami Lenina jego następca – Stalin. Slogan „Wszystkie zwierzęta są równe…” to nic innego jak opis reżimu, który zamiast równości wprowadził podział na kastę rządzącą i masy niewolników.
Podobnie jak w „Folwarku”, także w Rosji początkowy entuzjazm zamienił się w brutalny terror. Rządy partii, kult jednostki, propaganda, czystki, głód i niewolnicza praca – to wszystko nie było fikcją. To były realne elementy codziennego życia milionów ludzi. W „Folwarku” świnie przerabiają historię, zmieniają zasady, usuwają tych, którzy pamiętają początki. Tak właśnie działała radziecka cenzura i aparat bezpieczeństwa.
Wenezuela – raj zamieniony w ruinę
Drugim przykładem współczesnego folwarku jest Wenezuela. Kraj, który jeszcze w latach 90. XX wieku uchodził za jeden z najbogatszych w Ameryce Południowej, popadł w ruinę pod rządami Hugo Cháveza i jego następcy Nicolása Maduro. Hasła były podobne: sprawiedliwość społeczna, równość, redystrybucja. Ale w praktyce – władza trafiła w ręce uprzywilejowanej elity partyjnej, która żyła ponad prawem.
Tak jak w „Folwarku”, i tu rzeczywistość została zniekształcona przez propagandę. Rząd kontroluje media, przeciwnicy polityczni trafiają do więzień, obywatele stoją w kolejkach po jedzenie, a za kryzys winni są „imperialiści”. Świnie znów śpią w łóżkach i piją whisky, a reszta ciężko haruje – lub ucieka za granicę.
Chiński kapitalizm pod kontrolą partii
Trzeci przypadek to Chiny. Kraj, który formalnie wciąż nosi nazwę Chińskiej Republiki Ludowej, od lat prowadzi brutalną politykę kontroli społecznej, choć jednocześnie otworzył się na wolny rynek. Dziś mamy tam gospodarczy rozwój, ale jednocześnie system całkowitego nadzoru.
W Chinach działa system punktowy – obywatel może „zasłużyć” na przywileje lub je stracić, w zależności od tego, czy popiera partię, ogląda właściwe treści i zachowuje się „społecznie odpowiedzialnie”. Brzmi znajomo? Orwell opisał to, zanim ktokolwiek wpadł na pomysł algorytmicznego nadzoru. W „Folwarku” krowy są „zbyt głupie, by zrozumieć reguły gry”. Dziś ludzie w Chinach po prostu nie mają szans na obronę przed systemem, który wie o nich wszystko.
Czytaj więcej:
Dlaczego wciąż warto czytać Orwella
„Folwark zwierzęcy” przetrwał próbę czasu, bo ostrzega przed tym, co może stać się wszędzie tam, gdzie obywatele przestają patrzeć władzy na ręce. To książka o mechanizmach władzy, o tym, jak łatwo zmanipulować społeczeństwo, jak strach zamienia się w posłuszeństwo, a wolność w mit.
Dziś „Folwark” czytają uczniowie i studenci. Ale prawdziwa lektura tej książki zaczyna się w życiu dorosłym – kiedy zaczynamy widzieć, jak wiele z tych mechanizmów działa tu i teraz. Orwell przestrzegał nie tylko przed komunizmem. Przestrzegał przed każdą formą władzy, która rości sobie prawo do „dobra ogółu”, nie pytając nikogo o zgodę.
Kiedy świnie zaczynają chodzić na dwóch nogach, a inni twierdzą, że tak było zawsze – znak, że „Folwark zwierzęcy” znów staje się rzeczywistością.
Zobacz też: Jan Śpiewak vs. Uniwersytet Gdański. Uczelnia odwołuje spotkanie

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






