Zwrot własnej kaucji za butelkę albo puszkę nie jest dochodem. To jasne. Ale odpowiedź Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku pokazuje coś znacznie ważniejszego: jeśli ktoś zbiera cudze opakowania i pobiera za nie pieniądze, sprawa może wyglądać zupełnie inaczej. Wtedy nie ma już mowy o odzyskaniu własnych pieniędzy. Może pojawić się przychód, a za nim – obowiązek podatkowy.
Nie chodzi o zwykły zwrot kaucji
System kaucyjny działa od 1 października 2025 r. Klient kupuje napój, płaci kaucję, a potem oddaje opakowanie i odbiera pieniądze. W takim przypadku fiskus nie widzi problemu.
Izba Administracji Skarbowa w Gdańsku, powołując się na komunikat Ministerstwa Finansów, wyjaśnia to wprost.
Kaucja w systemie obowiązującym od 1 października 2025 r. ma charakter zwrotny. Z tego względu osoby fizyczne, które poniosły wydatek na kaucję (zapłaciły kaucję przy zakupie napoju), którą następnie odzyskują, dokonując zwrotu opakowań objętych systemem kaucyjnym, nie osiągają przychodu w rozumieniu przepisów ustawy PIT – przekazała Klaudia Cieślik z Referatu Komunikacji IAS w Gdańsku.
Czyli: kupiłeś napój, zapłaciłeś kaucję, oddałeś butelkę – nie zarobiłeś. Odzyskałeś swoje.
Tyle że życie nie kończy się na takim prostym scenariuszu.
Czytaj też: KAS z Gdańska zgłasza do prokuratury Krzysztofa Stanowskiego
Zbieranie cudzych butelek to inna historia
Najważniejszy fragment odpowiedzi KAS dotyczy osób, które nie oddają własnych opakowań. Chodzi o tych, którzy zbierają butelki i puszki z koszy, spod sklepów, z parków, plaż, imprez masowych albo od innych ludzi, a później wymieniają je w butelkomacie na pieniądze lub voucher.
Wtedy nie ma już zwrotu własnej kaucji. Bo ta osoba wcześniej jej nie zapłaciła.
I właśnie tu fiskus stawia wyraźny znak ostrzegawczy.
W przypadku, gdy uzyskane świadczenie nie ma charakteru zwrotnego, czyli osoba która, je uzyskała, nie odzyskuje w ten sposób swojego wydatku, to może to rodzić obowiązek podatkowy w podatku PIT – wskazuje IAS w Gdańsku.
To zdanie jest kluczowe. Zbieranie cudzych opakowań może więc oznaczać nie tylko kilka złotych w kieszeni, ale także przychód, który – w zależności od okoliczności – może interesować urząd skarbowy.
Doceniasz naszą robotę? Postaw nam kawę
Dzięki Twojemu wsparciu możemy publikować bez nacisków.
Puszka z kosza i problem podatkowy
Dla wielu osób to może brzmieć absurdalnie. Ktoś znalazł puszkę, oddał ją do automatu i dostał 50 gr. Miasto czystsze, opakowanie wraca do obiegu, człowiek ma drobne na bułkę. Gdzie tu problem?
Problem zaczyna się przy skali.
Jedna puszka to 50 gr. Dziesięć puszek to 5 zł. Tysiąc opakowań to już 500 zł. Przy większych liczbach robi się z tego realny pieniądz, a nie symboliczna nagroda za sprzątnięcie chodnika.
W ostatnich miesiącach pojawiały się historie osób, które potrafiły zebrać tysiące opakowań. Mówiono choćby o nastolatku z Krakowa, który miał zgromadzić niemal 3,5 tys. puszek i butelek, a planował dojść do 20 tys. opakowań. Był też przypadek klienta jednej z placówek Auchan, który oddał prawie 5 tys. opakowań i odzyskał dokładnie 2431 zł 50 gr. W tamtej sytuacji pieniądze trafiły na cel charytatywny.
Ale sam mechanizm pokazuje skalę. Butelkomat może szybko przestać być miejscem „od odzyskania kaucji”, a stać się punktem wypłaty za regularne zbieranie cudzych opakowań.
Zobacz także: Z automatów kaucyjnych cuchnie. Gdzie są służby sanitarne?
Fiskus patrzy na konkretną sytuację
KAS nie podaje sztywnej granicy. Nie ma informacji, że po 100, 500 czy 1000 butelkach zaczyna się podatkowy problem. Urzędnicy podkreślają jednak zasadę powszechności opodatkowania.
„Na gruncie ustawy o PIT obowiązuje bowiem zasada powszechności opodatkowania. Oznacza ona, że opodatkowaniu podatkiem dochodowym podlegają wszelkiego rodzaju dochody, z wyjątkiem dochodów zwolnionych z opodatkowania” – przekazała Izba Administracji Skarbowa w Gdańsku.
Jednocześnie urząd zaznacza, że każdą sytuację trzeba oceniać osobno. Liczyć się mogą okoliczności, częstotliwość, skala i to, czy dana osoba faktycznie odzyskuje własne pieniądze, czy jednak dostaje świadczenie, którego wcześniej nie finansowała.
To ważne szczególnie dla osób, które z takiego zbierania robią sobie stałe zajęcie. Ktoś codziennie obchodzi osiedle, ma swoją trasę, zbiera worki butelek, regularnie wypłaca kaucję. Trudno wtedy udawać, że chodzi wyłącznie o okazjonalny zwrot po własnych zakupach.
System nie miał służyć do zarabiania
W odpowiedzi KAS pojawia się też przypomnienie, po co w ogóle wprowadzono system kaucyjny.
Celem systemu kaucyjnego nie jest uzyskiwanie przychodów / dochodów a zwiększenie recyklingu i ponownego wykorzystania opakowań, ograniczenie odpadów oraz wsparcie gospodarki o obiegu zamkniętym – czytamy w stanowisku.
To brzmi jak urzędowa formuła, ale sens jest prosty. Państwo chciało, żeby butelki i puszki nie lądowały w lasach, rowach i koszach na zmieszane odpady. Chciało też, żeby opakowania wracały do systemu.
Tyle że każdy system tworzy okazje. A tam, gdzie pojawia się okazja do regularnego zarobku, fiskus zwykle wcześniej czy później zaczyna pytać: czy to jeszcze zwrot, czy już dochód?
Podatek za zbieranie butelek? W Gdańsku takich deklaracji nie ma
Zapytaliśmy również, czy w Izbie Administracji Skarbowej w Gdańsku odnotowano przypadki zadeklarowania dochodu z systematycznego zbierania opakowań kaucyjnych. Odpowiedź jest krótka.
Obecnie w Izbie Administracji Skarbowej w Gdańsku nie odnotowano przypadków zadeklarowania dochodu uzyskanego z systematycznego zbierania opakowań objętych systemem kaucyjnym – poinformowała Klaudia Cieślik.
To jednak nie zamyka tematu. Raczej pokazuje, że ludzie albo nie mają świadomości, że taki obowiązek może istnieć, albo uznają, że sprawa ich nie dotyczy. A może po prostu skala zjawiska dopiero rośnie.
Najważniejszy wniosek jest więc taki: zwykły klient oddający własne opakowania nie ma się czym martwić. Ale osoba, która zbiera cudze butelki i puszki, a potem pobiera za nie kaucję, wchodzi w inną rzeczywistość. Tam pieniądze z butelkomatu mogą przestać być neutralnym zwrotem, a zacząć być przychodem.
I to jest właśnie punkt, który warto zapamiętać. Zbieranie butelek może być ekologiczne. Może być też podatkowe.
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

