W czwartek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces apelacyjny w sprawie składowania niebezpiecznych odpadów w dawnej żwirowni w Ełganowie. Na ławie oskarżonych – nieobecnych podczas rozprawy – znalazł się były wicewojewoda pomorski Krzysztof Pusz oraz bracia Piotr i Patryk G. Sąd Rejonowy w Gdańsku w lutym tego roku uznał ich winę, orzekając kary więzienia w zawieszeniu oraz obowiązek zapłaty nawiązek na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Trzy fakty
– Krzysztof Pusz został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu i 80 tys. zł nawiązki.
– Bracia Piotr i Patryk G. otrzymali wyroki roku więzienia w zawieszeniu i po 20 tys. zł kary.
– Obrońcy domagają się uniewinnienia, prokuratura wnioskuje o utrzymanie wyroku.
Sprawa, która ciągnie się od 2011 roku – Krzysztof Pusz na ławie oskarżonych
Proces dotyczy kilkudziesięciu tysięcy ton skażonej ziemi sprowadzonej z Ukrainy przez firmę Port Service. Odpady – zawierające m.in. pestycydy – miały zostać czasowo złożone przed utylizacją, jednak według prokuratury składowano je w sposób zagrażający środowisku. Po spaleniu popioły trafiły do żwirowni w Ełganowie, gdzie, jak ustalono, magazynowano je nieprawidłowo.
W 2019 roku sąd pierwszej instancji uniewinnił oskarżonych, ale po odwołaniu prokuratury sprawa została wznowiona. Ostatecznie w lutym 2024 roku zapadł wyrok skazujący, który teraz jest przedmiotem apelacji.
Podczas czwartkowej rozprawy obrońcy oskarżonych kwestionowali ustalenia sądu. Mecenas Jacek Potulski argumentował, że nie ma dowodów na to, iż odpady w Ełganowie znalazły się z inicjatywy jego klienta. Prokuratura natomiast utrzymuje, że materiał dowodowy jednoznacznie potwierdza odpowiedzialność oskarżonych.
Sąd odroczył ogłoszenie wyroku apelacyjnego do 22 października.
Głos z Nowego Portu: „Wyroki powinny być bezwzględne”
Do sprawy odniósł się Łukasz Hamadyk, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Nowy Port, od lat związany z tematyką ochrony środowiska i przeciwnik działalności spalarni w Gdańsku.
Kwota zasądzona jest niczym w stosunku do zysków, jakie przyniosły prowadzone – jak orzekł sąd – nielegalne działania. Uważam, że zasadne byłyby wyroki bezwzględnego więzienia i dotkliwe kary finansowe, a także społeczny ostracyzm. Niestety, jeszcze niedawno pan Pusz brylował na gdańskich salonach, zasiadając choćby w radzie programowej Europejskiego Centrum Solidarności – komentuje Hamadyk.
Jak podkreśla, oczekuje, że sąd drugiej instancji utrzyma wyroki skazujące.
Jeśli wyrok zostanie utrzymany, będzie to choć częściowe poczucie sprawiedliwości, a dla mnie osobista satysfakcja. Od lat walczę z działalnością spalarni i jako jeden z pierwszych ujawniałem tego typu proceder. Czas pokaże, ale trzymam kciuki za prokuraturę i sąd, by nie doszło do skutecznej apelacji.
Czytaj więcej: Apel radnych PiS ws. mieszkańców Nowego Portu
Ełganowo – sprawa wciąż otwarta
Hamadyk zwraca uwagę, że mimo wyroków i kontroli wciąż nie ma pewności, czy teren dawnej żwirowni został całkowicie oczyszczony.
Warto sprawdzić, czy te odpady nadal tam się znajdują. Ostatnie monitoringi wskazywały, że część z nich wciąż może zalegać. Gminy nie stać na kosztowną akcję utylizacji – to właśnie takimi kwotami powinni być obciążeni oskarżeni – dodaje.
Cień dawnych decyzji
Sprawa Pusza i braci G. pokazuje, jak trudne jest dochodzenie sprawiedliwości w procesach dotyczących ochrony środowiska. Od nieprawidłowości minęło kilkanaście lat, a skutki tamtych działań – zarówno prawne, jak i ekologiczne – wciąż nie zostały w pełni rozliczone.
Według prokuratury, w Polsce wciąż zbyt często brakuje skutecznych narzędzi do egzekwowania odpowiedzialności za szkody środowiskowe, a wysokość kar nie odpowiada skali zysków, jakie przynoszą nielegalne działania w sektorze gospodarki odpadami.
Zobacz też: Spalarnia Port Service zostaje w Gdańsku – Wojewoda przedłuża umowę

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

