Polski rząd zbada wątki Epsteina. Rusza specjalny zespół (FOTO: Ministerstwo Sprawiedliwości)

Polski rząd zbada wątki Epsteina. Rusza specjalny zespół

Rząd rusza z badaniem polskich wątków w aferze Epsteina. Ma być zespół i konkretne działania. Prokuratorzy dostaną zielone światło do śledztw i wniosków do USA. Sprawa, która latami budziła emocje, wraca z nową siłą.

Dwa zespoły, jeden cel

Prokurator generalny i szef MS Waldemar Żurek poinformował, że zespół jest już skompletowany. W całości. Ale będzie działał w dwóch częściach.

Pierwsza to część analityczna. Jej zadaniem będzie przegląd dokumentów, które już ujrzały światło dzienne. Chodzi m.in. o materiały opublikowane przez Departament Sprawiedliwości USA. Pod koniec stycznia Amerykanie ujawnili około 3 mln stron akt. To potężny zbiór.

Druga część to zespół śledczy. Czyli prokuratorzy z pełnymi uprawnieniami. Będą mogli wszczynać postępowania, prowadzić przesłuchania i składać wnioski o pomoc prawną do Stanów Zjednoczonych.

Żurek mówi wprost. Jeśli trzeba będzie, wystąpią o dokumenty, które nie trafiły do internetu. W trybie międzynarodowej pomocy prawnej. Bez półśrodków. Czy to naprawdę początek realnych działań, czy tylko polityczny sygnał? Czas pokaże.

Dokumenty z USA pod lupą

Afera Epsteina od lat budzi emocje. Amerykański finansista, który utrzymywał kontakty z elitą świata, został oskarżony o przestępstwa seksualne. W tle pojawiały się nazwiska ludzi wpływowych. Biznes, polityka, show-biznes.

Teraz na stole leży około 3 mln stron dokumentów. W tych materiałach mają pojawiać się także wątki polskie. To właśnie one interesują polskie władze.

Premier Donald Tusk ogłosił w ubiegłym tygodniu powołanie zespołu. Zapowiedział zbadanie ewentualnych przypadków wykorzystania dzieci oraz sprawdzenie, czy w sprawie mogły pojawić się rosyjskie służby.

To nie są drobne sugestie. To poważne zarzuty, które wymagają twardych dowodów.

Żurek podkreślił, że jako prokurator generalny chce zobaczyć pełną dokumentację. Nie wycinki. Nie medialne skróty. Całość.

Czytaj więcej: Trump domaga się rekordowego odszkodowania – 15 mld dolarów

Spór dyplomatyczny w tle

W tle pojawia się jeszcze jeden wątek. Spór między ambasadorem USA w Polsce Thomasem Rosem a marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym.

Pojawiło się pytanie, czy napięcia polityczne mogą wpłynąć na decyzję władz USA w sprawie przekazania dokumentów. Żurek uspokaja. Twierdzi, że obowiązują konkretne procedury i umowy o współpracy.

Polska ma podpisane porozumienia ze Stanami w zakresie pomocy prawnej w śledztwach. W praktyce oznacza to formalną ścieżkę, niezależną od bieżących sporów.

Jeśli jednak pojawi się odmowa, rząd zapowiada użycie drogi dyplomatycznej. I nagłośnienie sprawy. Wskazanie, że istnieją zobowiązania międzynarodowe.

Brzmi stanowczo. Ale w relacjach międzynarodowych nic nie jest oczywiste.

Co naprawdę jest stawką

Celem zespołu ma być ustalenie, czy w sprawie Epsteina były ofiary z Polski. Oraz czy ktoś z Polski mógł czerpać korzyści majątkowe z przestępczej działalności. To bardzo poważne pytania. Dotykają nie tylko reputacji państwa, ale też bezpieczeństwa obywateli.

Jeśli pojawią się twarde dowody, konsekwencje mogą być daleko idące. Nie tylko prawne. Również polityczne i społeczne.

W takich sprawach opinia publiczna ma prawo oczekiwać jasności. Bez zamiatania pod dywan. Bez uników. Na razie wiemy jedno. Zespół powstał. Ma działać w dwóch częściach. I ma sięgnąć po dokumenty, które do tej pory były poza zasięgiem polskich śledczych.

Reszta zależy od faktów, które wyjdą na światło dzienne. A te, jak pokazuje historia afery Epsteina, potrafią zaskakiwać.

Czytaj też: Waldemar Żurek zapłaci mandat. Nie ustąpił pieszej

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.