Spór wokół Swietłany Krzemińskiej trwa od kilku tygodni i dzieli opinię publiczną w Gdańsku. Chodzi o instruktorkę tańca, która od lat prowadzi zajęcia w przestrzeni lokalnej. Miasto wcześniej poinformowało operatorów domów i klubów sąsiedzkich, że nie rekomenduje z nią współpracy, powołując się na „zalecenia służb”. Teraz ratusz idzie krok dalej. Publikujemy pełną treść listu zastępcy prezydenta Moniki Chabior, który jest odpowiedzią na list otwarty pani Krzemińskiej.
To dokument obszerny i jednoznaczny. Władze nie wycofują się z wcześniejszego stanowiska. Wręcz przeciwnie – szczegółowo je uzasadniają. Padają mocne słowa. Jest długa lista zdarzeń. Jest jasna konkluzja: miasto „odcina się” i „nie rekomenduje współpracy”.
O co chodzi w całej sprawie
Spór zaczął się od decyzji urzędu, który poinformował miejskich operatorów, że nie powinno się współpracować ze Swietłaną Krzemińską. Powodem miała być jej aktywność związana z Rosyjskim Domem – instytucją, którą część środowisk uznaje za narzędzie rosyjskiej polityki kulturalnej.
W odpowiedzi instruktorka opublikowała list otwarty. Zaprzeczyła zarzutom i przekonywała, że jej działalność miała charakter kulturalny, nie polityczny. Wtedy sprawa stała się publiczna. Pojawiły się komentarze radnych, hasła o „soft power rosyjskiej kultury”, a dyskusja nabrała tempa.
Teraz miasto odpowiada wprost. W piśmie do Krzemińskiej wylicza jej udział w wydarzeniach organizowanych przez Rosyjski Dom, aktywność w mediach społecznościowych, wyjazdy do Rosji, obecność na obchodach 9 maja czy udział w inicjatywach po 2022 roku . Padają określenia o „propagandowym charakterze” tych działań oraz o zaangażowaniu „nastawionym wprost prorosyjsko” .
Długa lista, jeden wniosek
Dokument jest rozbudowany. Zawiera daty, nazwy wydarzeń, nazwiska, odniesienia do publikacji w internecie. Miasto wskazuje m.in. na udział w wydarzeniach w 2022 i 2023 roku, wyjazdy do Rosji oraz aktywność stowarzyszenia, w którego zarządzie zasiada Krzemińska .
Na końcu stanowisko jest jednoznaczne. Ratusz podtrzymuje wcześniejsze pismo i nie rekomenduje współpracy z instruktorką .
To już nie jest ogólnik o „zaleceniach służb”. To szczegółowy katalog aktywności sprzed kilku lat. Każdy element osobno może wydawać się neutralny. Zestawione razem budują określoną narrację.
I tu zaczyna się zasadniczy spór.
Czytaj więcej: Gdańsk daje „wilczy bilet” instruktorce tańca?
Akt oskarżenia bez procedury
Pismo sprawia wrażenie aktu oskarżenia. Tyle że nie toczy się żadne postępowanie karne. Nie ma informacji o zarzutach. Nie ma decyzji sądu. Nie ma komunikatu służb stwierdzającego działalność sprzeczną z prawem.
Jest tylko stanowisko polityczne samorządu.
W praktyce „nierekomendowanie współpracy” może oznaczać realne skutki zawodowe. Operatorzy miejskich instytucji wiedzą, że sygnał z ratusza ma znaczenie. To miękka sankcja. Bez formalnej procedury. Bez drogi odwoławczej.
Jednocześnie wyliczanie aktywności sprzed kilku lat rodzi pytanie o proporcje. Czy udział w wydarzeniu kulturalnym, wyjazd czy publikacja w mediach społecznościowych automatycznie tworzą obraz działalności o charakterze propagandowym? Czy naprawdę wszystko da się zamknąć w jednej interpretacji?
Czego w liście zabrakło
W dokumencie zabrakło kilku istotnych elementów. Po pierwsze – nie wskazano konkretnej wypowiedzi, w której Swietłana Krzemińska popiera agresję Rosji na Ukrainę. Nie ma cytatu wprost usprawiedliwiającego działania Kremla. Jest opis kontekstu, nie ma dowodu treści.
Po drugie – nie przedstawiono informacji o formalnych ustaleniach organów państwowych. Pismo opiera się na materiałach publicznie dostępnych oraz publikacjach medialnych . To nie to samo co decyzja niezależnego organu.
Po trzecie – nie ma odniesienia do zasady proporcjonalności. Nie wyjaśniono, dlaczego wybrano właśnie taką formę reakcji i czy próbowano wcześniej wyjaśnić sprawę w inny sposób.
W efekcie mamy dokument jednostronny. Twardy w tonie. Jednoznaczny w ocenie. Ale pozbawiony elementu, który w państwie prawa ma znaczenie kluczowe – procedury.
Ta sprawa wykracza poza jedną osobę i jeden list. Dotyczy standardu działania administracji publicznej w Gdańsku. Bo jeśli dziś buduje się tak rozbudowaną narrację wobec instruktorki tańca, jutro podobny mechanizm może zostać użyty wobec każdego, kto znajdzie się w nieodpowiednim kontekście.
List wiceprezydent Gdańska – cała treść



Zobacz też: Gdańsk odradza współpracę z instruktorką tańca. Pytania bez odpowiedzi

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






