Spór wokół Swietłany Krzemińskiej trwa od kilku tygodni i dzieli opinię publiczną w Gdańsku. Chodzi o instruktorkę tańca, która od lat prowadzi zajęcia w przestrzeni lokalnej. Miasto wcześniej poinformowało operatorów domów i klubów sąsiedzkich, że nie rekomenduje z nią współpracy, powołując się na „zalecenia służb”. Teraz ratusz idzie krok dalej. Publikujemy pełną treść listu zastępcy prezydenta Moniki Chabior, który jest odpowiedzią na list otwarty pani Krzemińskiej.
Historia tematu
-
Po 2014 Gdańsk współpracował z Królewcem. Dziś władze tancerce mówią o propagandzie
Opublikowano: 12 mar 2026, 06:22 -
Radny łączy sprawę Swietłany Krzemińskiej z rosyjskim soft power
Opublikowano: 01 mar 2026, 18:15 -
Gdańsk daje „wilczy bilet” instruktorce tańca? „Takie są zalecenia służb”
Opublikowano: 25 lut 2026, 15:10
To dokument obszerny i jednoznaczny. Władze nie wycofują się z wcześniejszego stanowiska. Wręcz przeciwnie – szczegółowo je uzasadniają. Padają mocne słowa. Jest długa lista zdarzeń. Jest jasna konkluzja: miasto „odcina się” i „nie rekomenduje współpracy”.
O co chodzi w całej sprawie
Spór zaczął się od decyzji urzędu, który poinformował miejskich operatorów, że nie powinno się współpracować ze Swietłaną Krzemińską. Powodem miała być jej aktywność związana z Rosyjskim Domem – instytucją, którą część środowisk uznaje za narzędzie rosyjskiej polityki kulturalnej.
W odpowiedzi instruktorka opublikowała list otwarty. Zaprzeczyła zarzutom i przekonywała, że jej działalność miała charakter kulturalny, nie polityczny. Wtedy sprawa stała się publiczna. Pojawiły się komentarze radnych, hasła o „soft power rosyjskiej kultury”, a dyskusja nabrała tempa.
Teraz miasto odpowiada wprost. W piśmie do Krzemińskiej wylicza jej udział w wydarzeniach organizowanych przez Rosyjski Dom, aktywność w mediach społecznościowych, wyjazdy do Rosji, obecność na obchodach 9 maja czy udział w inicjatywach po 2022 roku . Padają określenia o „propagandowym charakterze” tych działań oraz o zaangażowaniu „nastawionym wprost prorosyjsko” .
Długa lista, jeden wniosek
Dokument jest rozbudowany. Zawiera daty, nazwy wydarzeń, nazwiska, odniesienia do publikacji w internecie. Miasto wskazuje m.in. na udział w wydarzeniach w 2022 i 2023 roku, wyjazdy do Rosji oraz aktywność stowarzyszenia, w którego zarządzie zasiada Krzemińska .
Na końcu stanowisko jest jednoznaczne. Ratusz podtrzymuje wcześniejsze pismo i nie rekomenduje współpracy z instruktorką .
To już nie jest ogólnik o „zaleceniach służb”. To szczegółowy katalog aktywności sprzed kilku lat. Każdy element osobno może wydawać się neutralny. Zestawione razem budują określoną narrację.
I tu zaczyna się zasadniczy spór.
Czytaj więcej: Gdańsk daje „wilczy bilet” instruktorce tańca?
Akt oskarżenia bez procedury
Pismo sprawia wrażenie aktu oskarżenia. Tyle że nie toczy się żadne postępowanie karne. Nie ma informacji o zarzutach. Nie ma decyzji sądu. Nie ma komunikatu służb stwierdzającego działalność sprzeczną z prawem.
Jest tylko stanowisko polityczne samorządu.
W praktyce „nierekomendowanie współpracy” może oznaczać realne skutki zawodowe. Operatorzy miejskich instytucji wiedzą, że sygnał z ratusza ma znaczenie. To miękka sankcja. Bez formalnej procedury. Bez drogi odwoławczej.
Jednocześnie wyliczanie aktywności sprzed kilku lat rodzi pytanie o proporcje. Czy udział w wydarzeniu kulturalnym, wyjazd czy publikacja w mediach społecznościowych automatycznie tworzą obraz działalności o charakterze propagandowym? Czy naprawdę wszystko da się zamknąć w jednej interpretacji?
Czego w liście zabrakło
W dokumencie zabrakło kilku istotnych elementów. Po pierwsze – nie wskazano konkretnej wypowiedzi, w której Swietłana Krzemińska popiera agresję Rosji na Ukrainę. Nie ma cytatu wprost usprawiedliwiającego działania Kremla. Jest opis kontekstu, nie ma dowodu treści.
Po drugie – nie przedstawiono informacji o formalnych ustaleniach organów państwowych. Pismo opiera się na materiałach publicznie dostępnych oraz publikacjach medialnych . To nie to samo co decyzja niezależnego organu.
Po trzecie – nie ma odniesienia do zasady proporcjonalności. Nie wyjaśniono, dlaczego wybrano właśnie taką formę reakcji i czy próbowano wcześniej wyjaśnić sprawę w inny sposób.
W efekcie mamy dokument jednostronny. Twardy w tonie. Jednoznaczny w ocenie. Ale pozbawiony elementu, który w państwie prawa ma znaczenie kluczowe – procedury.
Ta sprawa wykracza poza jedną osobę i jeden list. Dotyczy standardu działania administracji publicznej w Gdańsku. Bo jeśli dziś buduje się tak rozbudowaną narrację wobec instruktorki tańca, jutro podobny mechanizm może zostać użyty wobec każdego, kto znajdzie się w nieodpowiednim kontekście.
List wiceprezydent Gdańska – cała treść



Zobacz też: Gdańsk odradza współpracę z instruktorką tańca. Pytania bez odpowiedzi
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.





