Rosjanin zastrzelony w Białej Podlaskiej – Siemion Skripiecki – był artystą, satyrykiem i blogerem znanym z ostrej krytyki rosyjskich władz. Informację o jego tożsamości podał Onet, wcześniej pisały o tym niezależne rosyjskie media. Sprawa od początku budzi ogromne emocje, bo ofiara nie była przypadkową postacią z internetu. To człowiek, który od lat uderzał w symbole władzy Putina. I robił to publicznie.
Strzały na parkingu
Do zabójstwa doszło około godz. 10 na parkingu w Białej Podlaskiej. Ofiarą był 44-letni obywatel Rosji. Według relacji przekazanej Onetowi przez funkcjonariusza znającego kulisy sprawy, napastnik albo napastnicy mieli oddać kilka strzałów z bliska. Padło też określenie, że wyglądało to jak egzekucja.
To jedno z tych zdań, które zostaje w głowie. Parking, zwykły poranek, ludzie w drodze do pracy albo po zakupy – i nagle strzały. Dla mieszkańców miasta taka informacja nie jest abstrakcją z dalekiej polityki. To coś, co wydarzyło się tuż obok.
Na razie nie ma 100 proc. jasności, kto stoi za zabójstwem. Trwają poszukiwania sprawcy lub sprawców. Polsat News informował, że zatrzymano kilka osób, jednak po przesłuchaniu zostały one zwolnione.
Kim był Siemion Skriepiecki?
Według podanych informacji zabity 44-latek to Siemion Skriepiecki, rosyjski artysta, muzyk i bloger. Tworzył rysunki satyryczne, w których uderzał w rosyjską władzę, propagandę i wojnę. W jego pracach pojawiali się m.in. Władimir Putin, Ramzan Kadyrow oraz Józef Stalin.
Nie była to łagodna satyra dla poprawienia humoru. Skriepiecki używał karykatury jak narzędzia politycznego sprzeciwu. Ośmieszał ludzi, którzy w Rosji nie przywykli do bycia ośmieszanymi. A w systemie, w którym kpina z władzy potrafi być traktowana jak zagrożenie, takie działania mają swoją cenę.
Z Rosji wyjechał w 2021 r. Powodem miało być ryzyko prześladowań politycznych. To ważny szczegół, bo pokazuje, że jego konflikt z rosyjską rzeczywistością nie zaczął się wczoraj. Nie był anonimowym komentatorem, który raz napisał coś ostrego w sieci.
Sprawę komplikują jednak informacje publikowane wcześniej przez ukraiński serwis Myrotvorets. Wynika z nich, że Skriepiecki miał być postacią kontrowersyjną także dla strony ukraińskiej. Zarzucano mu m.in. rozpowszechnianie antyukraińskich treści i zmianę retoryki po 2023 r. Tych informacji nie należy jednak traktować jak ustaleń śledczych – to materiał pochodzący z bazy o wyraźnie oskarżycielskim charakterze.
Tutaj znajdują się te informacje – link.
Ostatnia akcja w Berlinie
W ubiegłym tygodniu Skriepiecki przeprowadził performans w Berlinie. Przeszedł pod Bramą Brandenburską z rosyjską flagą przywiązaną do spodni. Niósł też obraz przedstawiający Stalina karmiącego małego Putina.
Obraz był mocny, prowokacyjny i czytelny nawet dla kogoś, kto nie śledzi rosyjskiej opozycji. W jednej scenie łączył sowiecką przeszłość, kult przemocy i współczesną władzę na Kremlu. Tego typu gesty są właśnie po to, by bolały tych, do których są wymierzone.
Kilka dni później artysta nie żył.
Czytaj też: Kim był Anton Yelchin? Powstał niezwykły dokument o jego życiu
Śledczy szukają zabójcy
Najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi: kto strzelał i dlaczego? Na tym etapie wiadomo, że sprawca lub sprawcy nie zostali ujęci. Policja prowadzi poszukiwania, a sprawa – ze względu na tożsamość ofiary – natychmiast wyszła poza lokalny wymiar.
Nie ma jeszcze oficjalnego rozstrzygnięcia, czy zabójstwo miało związek z działalnością polityczną Skriepieckiego. Takiego wniosku nie da się uczciwie postawić tylko na podstawie obecnych informacji. Ale trudno też udawać, że biografia zabitego nie ma znaczenia.
Był człowiekiem, który publicznie kpił z Putina i Kadyrowa. Wyjechał z Rosji, bo obawiał się prześladowań. Organizował antyputinowskie akcje w Europie. A potem został zastrzelony w polskim mieście, w biały dzień, na parkingu.
Dla zwykłego człowieka brzmi to jak ponury scenariusz. Dla śledczych – jak sprawa, w której każdy szczegół może mieć znaczenie: godzina, miejsce, monitoring, trasa ofiary, kontakty z ostatnich dni. Na odpowiedzi trzeba będzie poczekać, ale jedno już jest jasne. Śmierć Siemiona Skriepieckiego nie zostanie potraktowana jak zwykła kryminalna notatka.
Czytaj też: Kim jest Wojciech Fułek? Bohater hashtagu #Fułek2025
mn





