Radni mają dość! Chcą odwołać szefa dzielnicy z KO w Gdańsku (FOTO: Grzegorz Mehring)

Radni mają dość! Chcą odwołać przewodniczącego zarządu z KO w Gdańsku

W gdańskiej Radzie Dzielnicy Piecki-Migowo zrobiło się gorąco. Część radnych chce odwołania Macieja Świderskiego, przewodniczącego zarządu dzielnicy związanego z Koalicją Obywatelską. Wniosek już trafił na stół, Komisja Rewizyjna uznała zarzuty za zasadne, ale do głosowania nie doszło. Powód? Nie odbyło się wymagane statutem wysłuchanie przewodniczącego.

To nie jest spór o wielką politykę. Przynajmniej formalnie. Chodzi o dzielnicową codzienność: odpowiedzi na wiadomości, terminy wydarzeń, sprawy budżetowe, ławki, place zabaw i informowanie mieszkańców. Czyli wszystko to, co lokalnie bywa ważniejsze niż partyjne szyldy.

Radni chcą odwołania przewodniczącego

Wniosek o odwołanie Macieja Świderskiego został złożony 9 czerwca 2026 r. Podpisało się pod nim ośmiu radnych. Referentem wnioskodawców został Mateusz Zakrzewski, radny dzielnicy, który podkreśla, że sprawa nie ma dla niego charakteru partyjnego.

Moją motywacją jest wyłącznie troska o prawidłowe funkcjonowanie Rady Dzielnicy oraz o interes mieszkańców Piecek-Migowa – napisał Zakrzewski w informacji przekazanej redakcji.

Radny zaznaczył też, że nie jest związany z żadną partią polityczną ani organizacją polityczną. Jak dodał, traktuje sprawę jako problem „standardów współpracy, komunikacji i odpowiedzialności za wykonywanie powierzonych obowiązków”.

Zarzuty wobec Świderskiego są obszerne. Dotyczą m.in. długotrwałego braku odpowiedzi na zgłoszenia mieszkańców, opóźnień w procedowaniu wniosków budżetowych, niewystarczającej promocji wydarzeń współorganizowanych przez Radę Dzielnicy oraz przekazywania informacji, które – zdaniem wnioskodawców – budziły wątpliwości co do zgodności ze stanem faktycznym.

Zakrzewski pisze wprost:

W swojej dotychczasowej działalności społecznej nie spotkałem się z sytuacją, która prowadziłaby do tak poważnego kryzysu zaufania pomiędzy częścią radnych a Przewodniczącym Zarządu Dzielnicy.

Komisja uznała zarzuty za zasadne

Do odwołania przewodniczącego zarządu dzielnicy potrzeba co najmniej 11 głosów, czyli bezwzględnej większości statutowego składu rady. Głosowanie musi być tajne. Wnioskodawcy twierdzą, że taka większość jest realna.

Zanim jednak radni mogą zagłosować, konieczne są trzy kroki: opinia Komisji Rewizyjnej, wysłuchanie przewodniczącego zarządu i dopiero potem głosowanie na sesji. Nie wcześniej niż po 14 dniach od złożenia wniosku.

Komisja Rewizyjna zebrała się 22 czerwca. Jak wynika z jej opinii, mimo wcześniejszych ustaleń na posiedzeniu nie pojawił się nikt z Zarządu Dzielnicy.

Mimo kilkukrotnego przekładania i uzgodnienia ostatecznego terminu posiedzenia Komisji z Przewodniczącym Zarządu Dzielnicy Maciejem Świderskim, nikt z Zarządu Dzielnicy nie był obecny na posiedzeniu Komisji – zapisano w dokumencie.

Komisja wskazała też, że nie dostała dostępu do części materiałów, o które wcześniej wnioskowała.

Komisja, mimo kierowanych wcześniej próśb, nie uzyskała wglądu do systemu Witkac, ani do poczty elektronicznej oraz kont na portalach społecznościowych – czytamy w opinii.

Mimo tego komisja podjęła decyzję.

Po analizie treści wniosku i przeprowadzeniu dyskusji, Komisja uznała zarzuty podniesione w uzasadnieniu wniosku za zasadne” – stwierdzono w dokumencie.

W efekcie komisja wydała pozytywną opinię w sprawie odwołania Świderskiego.

Głosowanie się nie odbyło

Radni planowali, że głosowanie odbędzie się 24 czerwca. Dzień wcześniej miała być sesja poświęcona wysłuchaniu przewodniczącego zarządu. Ten element jest obowiązkowy.

Według relacji Zakrzewskiego radni czekali na Świderskiego 23 czerwca, ale przewodniczący nie pojawił się na sesji. O godz. 18:12, czyli 12 minut po planowanym rozpoczęciu obrad, miał poinformować o nieobecności. Powodem miał być odbiór bliskiego członka rodziny po zabiegu medycznym.

Zakrzewski skomentował to ostrożnie, ale wyraźnie.

Choć ciężko jest uwierzyć w kolejny zbieg okoliczności, którego nie jesteśmy w stanie zweryfikować, to oczywiście bliskiemu Pana Świderskiego życzymy szybkiego powrotu do zdrowia – napisał radny.

Jednocześnie wskazał, że kolejna nieobecność zablokowała dalszą procedurę. Bez wysłuchania przewodniczącego nie można było przejść do głosowania. Sesja zaplanowana na 24 czerwca została więc odwołana.

To właśnie ten element budzi największe emocje. Część radnych obawia się, że wymóg wysłuchania osoby objętej wnioskiem może w praktyce opóźniać decyzję rady.

„Przepisy wymagające wysłuchania osoby objętej wnioskiem o odwołanie mogą w praktyce prowadzić do długotrwałego odsuwania głosowania w czasie” – ocenił Zakrzewski.

Budżet, Witkac i przesuwane wydarzenia

Wniosek opisuje kilka konkretnych spraw, które mają pokazywać problemy z zarządzaniem dzielnicą. Jedna z nich dotyczy Gier Terenowych na Orientację „Almanak”. Rada Dzielnicy zabezpieczyła na to środki 12 lutego 2025 r. Potem, jak twierdzą wnioskodawcy, zaczęły się problemy z kontaktem i formalnościami.

Organizator miał dopominać się o ustalenie terminu wydarzenia. Najpierw brano pod uwagę marzec lub kwiecień, później maj. Ostatecznie impreza była przekładana.

W dokumentach przytoczono wiadomość organizatora z 22 sierpnia 2025 r.:

Na wniosek Pana Macieja Świderskiego (brak wniosku w Witkac-u) musimy ponownie odwołać realizację Gier Parkowych na Orientację na Pieckach.

Wnioskodawcy podsumowali sprawę mocnym zdaniem: „Jak widać pół roku od uchwalenia Budżetu Dzielnicy i 4 miesiące od ustalenia drugiego terminu wydarzenia nie wystarczyły Zarządowi Dzielnicy na złożenie wniosku w systemie Witkac”.

Dla mieszkańca to może brzmieć jak urzędniczy detal. Ale w praktyce oznacza coś prostego: wydarzenie zapowiedziane, potem przesunięte, potem znowu przesunięte. Ktoś planuje weekend z dziećmi, ktoś zapisuje termin w kalendarzu. I nagle nic. Tak właśnie rodzi się irytacja.

Mieszkańcy mieli nie dostawać odpowiedzi

Kolejny wątek dotyczy kontaktu z mieszkańcami. We wniosku przytoczono publiczne komentarze osób, które miały nie doczekać się odpowiedzi na swoje wiadomości.

Jedna z mieszkanek pisała w sprawie zapisów na wycieczkę do Gniewu: „Napisałam pod podany numer sms kilka dni temu i cisza …… zero informacji. Czy mogę prosić o informację i odpowiedź?”.

Inna osoba komentowała zapisy na grzybobranie: „wszystkich których znam którzy pisali zero odpowiedzi”.

Jeszcze inny komentarz był bardziej stanowczy: „ja już do was pisałam i wiadomości na fb i maile i nie dostałam dosłownie żadnej odpowiedzi”.

To nie są sprawy z poziomu wielkich inwestycji za miliony. To zwykłe pytania mieszkańców. Tyle że właśnie na takich drobiazgach lokalna władza najłatwiej traci wiarygodność.

Wątpliwości wokół promocji

Radni zarzucają Świderskiemu również niewystarczające informowanie mieszkańców o działaniach rady. We wniosku przywołano ustalenia Komisji Rewizyjnej dotyczące realizacji budżetu za 2025 r.

Komisja zwróciła też uwagę, że realizacji, sprawozdania lub zapowiedzi w ok. 50 proc. wniosków nie zostało odnotowanych na posiadanych przez Radę mediach społecznościowych i stronie internetowej – zapisano w dokumencie.

Wnioskodawcy wskazują, że część informacji o projektach finansowanych przez Radę Dzielnicy miała pojawiać się najpierw na profilu Macieja Świderskiego lub na grupach dzielnicowych, a dopiero później – albo wcale – w oficjalnych kanałach rady.

To politycznie drażliwy zarzut. Bo jeśli projekt powstaje za środki rady, a komunikacyjnie pracuje głównie na wizerunek jednej osoby, pytania są nieuniknione. Nawet na poziomie dzielnicy.

Świderski odpowiada krótko

Maciej Świderski nie odniósł się szczegółowo do zarzutów. W przesłanym stanowisku zapowiedział, że zrobi to w innym trybie.

Do wszelkich kwestii związanych z działalnością Rady Dzielnicy odniosę się we właściwym czasie i w odpowiednim trybie – napisał przewodniczący zarządu dzielnicy.

Jednocześnie przedstawił sprawę jako konflikt personalny.

Nie będę natomiast publicznie komentował sytuacji wynikających z konfliktów personalnych w Radzie Dzielnicy, ponieważ nie służy to ani mieszkańcom, ani merytorycznej pracy na rzecz dzielnicy – stwierdził Świderski.

Zapewnił też, że jego intencją pozostaje „rzetelne wykonywanie powierzonych obowiązków” oraz skupienie na działaniach ważnych dla lokalnej społeczności.

Tyle że radni domagający się odwołania oczekiwali konkretnych odpowiedzi. Na przykład w sprawie Witkaca, opóźnień, komunikacji z mieszkańcami czy informacji przekazywanych na sesjach. Tych odpowiedzi na razie nie ma.

Dzielnica czeka na rozstrzygnięcie

Na ten moment w Pieckach-Migowie jest polityczny pat. Jest wniosek o odwołanie, jest pozytywna opinia Komisji Rewizyjnej, są zarzuty i jest krótkie stanowisko przewodniczącego, który mówi o konflikcie personalnym.

Nie ma jednak głosowania.

Dla mieszkańców najważniejsze powinno być coś innego niż sama personalna rozgrywka. Chodzi o to, czy rada działa sprawnie. Czy odpowiada na wiadomości. Czy projekty z budżetu dzielnicy są realizowane bez przeciągania. Czy mieszkańcy dowiadują się o wydarzeniach na czas, a nie po fakcie.

Bo lokalny samorząd nie jest od wielkich deklaracji. Ma działać. Czasem po cichu, czasem bez fleszy. Ale skutecznie. W Pieckach-Migowie część radnych uważa, że tak się nie dzieje. Teraz pytanie, czy znajdzie się 11 głosów, żeby wyciągnąć z tego konsekwencje.

Czytaj też: Gorzkie spotkanie rad dzielnic z prezydent Gdańska



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.