Sprawa Lecha Wałęsy umorzona. Prokuratura kwestionuje opinię biegłych (FOTO: Piotr Wittman / www.gdansk.pl)

Nowość! Sprawa Lecha Wałęsy umorzona. Prokuratura kwestionuje opinię biegłych

Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła 24 września 2026 r. postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie dotyczące zarzutu składania fałszywych zeznań w sprawie tzw. teczek Kiszczaka. Uznała, że nie ma dowodów pozwalających stwierdzić, iż kłamał, zaprzeczając autorstwu dokumentów. W uzasadnieniu zakwestionowała podstawy opinii biegłych badających pismo. Przyjęła też drugi, niezależny argument: treść przesłuchania była objęta prawem do obrony.

Zarzut oparty na badaniu pisma

Sprawa dotyczyła przesłuchania z 13 kwietnia 2016 r. Wałęsa występował wówczas jako świadek w postępowaniu białostockiej komisji ścigania zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, która badała autentyczność dokumentów znalezionych w mieszkaniu wdowy po gen. Kiszczaku.

Pokazano mu rękopisy z teczek personalnej i pracy tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”. Poza jednym dokumentem zaprzeczył, że sporządził lub podpisał okazane pisma.

Późniejsza opinia ekspertów Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie wskazywała, że znaczna większość dokumentów oraz podpisów „Bolek” została nakreślona przez Wałęsę. Na tej podstawie prokurator IPN przedstawił mu zarzut zeznania nieprawdy.

Teraz warszawska prokuratura zakwestionowała wartość dowodową tej opinii. Według jej oceny ekspertyza nie dawała pewnych podstaw do przypisania Wałęsie autorstwa zapisów, których dotyczył zarzut.

Kto napisał materiał porównawczy?

Jeden z głównych argumentów dotyczy dokumentów, z którymi biegli zestawiali pisma z teczek. Jak wyjaśnia prokuratura, w odniesieniu do szeregu zapisów eksperci stwierdzali, że wykonała je ta sama osoba, która sporządziła materiał porównawczy. Ten został opisany przez prokuratora jako pochodzący od Wałęsy.

Zdaniem prowadzącego sprawę prokuratora nie było jednak pewności, że rzeczywiście tak było. Biegli nie otrzymali próbek pisma sporządzonych przez Wałęsę na polecenie i w obecności prokuratora lub policjanta.

Materiał porównawczy obejmował 136 dokumentów. Wałęsa potwierdził autorstwo dwóch podpisów, a przy pięciu kolejnych uznał je za bardzo prawdopodobne. W odniesieniu do większości okazanych dokumentów pochodzących z urzędów zaprzeczył, że je napisał.

Prokuratura próbowała pozyskać dodatkowe, niewątpliwie autentyczne próbki jego pisma z lat 70. Próby te zakończyły się niepowodzeniem.

Rękopisy, podpisy i różnica dekad

Zastrzeżenia objęły również dobór materiału pod względem czasu powstania. Badane rękopisy pochodziły z okresu od 19 grudnia 1970 r. do 19 września 1980 r. Ponad połowę ze 157 pozycji datowano na grudzień 1970 r. i rok 1971. Tymczasem większość dokumentów porównawczych pochodziła z lat 80., 90. oraz z XXI wieku.

Sami biegli dostrzegali duże różnice między pismem z dokumentów datowanych na 1976 i 1996 r. Wniosek o wspólnym autorstwie opierali na kilku dokumentach z lat 80., w których widzieli cechy pisma z obu tych okresów.

Prokuratura wskazała jednak na zeznania funkcjonariuszy SB dotyczące fałszowania w latach 80. podpisów Wałęsy i preparowania dokumentów przez naśladowanie jego pisma. Według tych zeznań działania miały zdyskredytować go wśród współpracowników i w oczach Komitetu Noblowskiego. W ocenie prokuratora rodziło to wątpliwości także wobec autentyczności materiału użytego do porównań.

Kolejny problem dotyczył rodzaju zapisów. Eksperci badali dwa podpisy „Lech Wałęsa”, 63 podpisy „Bolek” i 139 długich tekstów, często wielostronicowych. Do porównania mieli głównie podpisy, kilka krótkich tekstów oraz jeden długi życiorys z 1976 r., którego autorstwo Wałęsa zakwestionował.

Zdaniem prokuratora zestawianie obszernych rękopisów z tak dobranym materiałem było niezgodne ze standardami badań pisma. W uzasadnieniu przywołano też zeznania świadków, według których Wałęsa nie sporządzał długich rękopisów, a dokumenty podpisywane przez niego jako przewodniczącego „Solidarności” przygotowywały inne osoby.

Ekspertyza podważona, kolejnej nie będzie

Prokuratura uznała również, że biegli nie wyjaśnili dostatecznie sposobu dochodzenia do wniosków. Zarzuciła im m.in. brak szczegółowego uzasadnienia wyboru porównywanych liter oraz niewskazanie, dlaczego podobieństwa uznali za ważniejsze od istotnych różnic.

W jej ocenie zabrakło też wizualnego zestawienia długich tekstów dowodowych z tekstem porównawczym, które pozwoliłoby sprawdzić poprawność zastosowanej metody.

Nie zlecono jednak następnej opinii uzupełniającej ani ekspertyzy innego zespołu. W sprawie były już dwie ustne opinie uzupełniające. Prokurator uznał, że bez odpowiedniego i pewnego materiału porównawczego kolejne badanie nie usunie wszystkich wątpliwości.

Wątpliwości także wokół samych teczek

W postanowieniu o umorzeniu wskazano również, że zeznania świadków przemawiają za prawdopodobnym spreparowaniem teczek ujawnionych u wdowy po gen. Kiszczaku. To ocena prokuratury, oparta na różnicach między odnalezionymi dokumentami a opisami osób, które miały kontakt z teczkami tego współpracownika w latach 70. lub 80.

Rozbieżności dotyczyły liczby kart, proporcji maszynopisów i rękopisów, okładek oraz sposobu łączenia dokumentów. Świadkowie opisywali karty zszyte szpagatem, podczas gdy odnalezione teczki były spięte zardzewiałymi wąsami. Wskazano też m.in. brak pieczątek archiwum.

Prokurator odrzucił jako niewiarygodne ostatnie zeznanie nieżyjącego Edwarda Graczyka, który wskazał Wałęsę jako TW „Bolka”. Przywołał jego wcześniejsze, odmienne relacje oraz opinię psychologa o skłonności świadka do konfabulacji związanej z zaburzeniami demencyjnymi. Powołał się też na notatkę Graczyka z 16 lutego 1971 r., z której – według prokuratury – wynikało, że Wałęsa nie podjął współpracy jako tajny współpracownik.

Prawo do obrony jako niezależny argument

Prokurator podzielił ponadto stanowisko obrony, że zarzutu w przyjętym brzmieniu w ogóle nie należało stawiać. Powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, uznał, że prawo do obrony obejmuje również świadka, jeśli jego zeznania mogą narazić go na odpowiedzialność karną.

W tej sprawie chodziło o wcześniejsze zeznania Wałęsy, w których zaprzeczał, że był TW „Bolkiem”. Według prokuratora przyznanie w 2016 r. autorstwa okazanych dokumentów mogło w jego ocenie prowadzić do zarzutów dotyczących tamtych wypowiedzi. Argument ten uznano za niezależny od oceny prawdziwości zeznań z 2016 r.

Postępowanie przeciwko Wałęsie prowadził od 2017 r. IPN. W 2023 r. przejęła je Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Jak podano w komunikacie, ówczesny prokurator okręgowy Mariusz Dubowski skierował 29 listopada 2023 r. akt oskarżenia bez wykonania ani jednej czynności procesowej. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zwrócił sprawę 24 czerwca 2024 r. do uzupełnienia.

Ostatecznie niedające się usunąć wątpliwości rozstrzygnięto na korzyść podejrzanego, zgodnie z art. 5 § 2 kodeksu postępowania karnego. Postanowienie ma zostać doręczone Wałęsie i jego trzem obrońcom.

mn

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.
Ładowanie zdjęcia