Pięć osób zginęło, a kilkanaście zostało rannych podczas sobotniego ataku w centrum Krakowa. Mężczyzna strzelał do przypadkowych ludzi z samochodu, a następnie do interweniujących policjantów. Został postrzelony i zatrzymany. Policja potwierdziła, że jest obywatelem Polski. Jeden z rannych funkcjonariuszy znajduje się w bardzo ciężkim stanie. Motyw ataku pozostaje nieznany.
Aktualizacja godz. 19:40: żałoba w Krakowie. MON dementuje doniesienia o wojskowej przeszłości sprawcy
W Krakowie ogłoszono żałobę od 8 do 11 listopada włącznie. W tym czasie odwołane zostają wydarzenia organizowane przez miasto, miejskie jednostki i spółki. Flagi na budynkach miejskich zostaną przepasane kirem lub opuszczone do połowy masztu. Do prywatnych organizatorów skierowano apel o ograniczenie imprez rozrywkowych.
Miejsce zamachu
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zdementował pojawiające się doniesienia o wojskowej przeszłości napastnika. Przekazał, że mężczyzna nie jest i nie był żołnierzem Wojska Polskiego.
Pojawiły się również nowe ustalenia dotyczące tożsamości zatrzymanego. Wirtualna Polska podaje nieoficjalnie, że chodzi o Michała O., z zawodu tokarza. Onet wskazuje, że mężczyzna pochodzi z Ostrowca Świętokrzyskiego. Informacje te są ustaleniami redakcji; pełnego nazwiska nie potwierdzono w sprawdzonych komunikatach służb.
Według Onetu napastnik miał pozwolenie na dwie sztuki broni, a jego ojciec posiadał legalnie 11 sztuk. Na ojca miał być również zarejestrowany samochód wykorzystany podczas ataku. Ustalenia te nie rozstrzygają, do kogo należała broń, z której strzelał napastnik.
Na godz. 21:45 Centrum Informacyjne Rządu zapowiedziało w Krakowie odprawę ministrów i służb z udziałem premiera Donalda Tuska.
Aktualizacja godz. 18:20
Zmarła kolejna z osób poszkodowanych w zdarzeniu na Rynku Głównym w Krakowie. Na ten moment nie żyje 6 osób. 4 kobiety i 2 mężczyzn.
Strzały z samochodu w centrum miasta
Do ataku doszło w sobotę, 7 listopada, około godz. 15. Według informacji przekazywanych przez policję samochód poruszał się ulicą Sławkowską w stronę Rynku Głównego. Osoba znajdująca się w pojeździe oddawała strzały do przechodniów. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy i służby ratunkowe.
Radio ZET podało, powołując się na wstępne ustalenia Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, że Centrum Powiadamiania Ratunkowego otrzymało około 37 zgłoszeń dotyczących czarnego subaru. Samochód nie miał tablic rejestracyjnych.
Z rekonstrukcji opublikowanej przez Onet wynika, że auto przemieściło się przez Rynek, a następnie wjechało w ulicę Grodzką i pojechało w kierunku Wawelu. Portal wskazuje, że strzały padały w więcej niż jednym miejscu. Jest to rekonstrukcja medialna; pełna, oficjalna chronologia ataku nie została jeszcze przedstawiona.
Świadkowie opisywali ludzi szukających schronienia w lokalach. Właścicielka butiku przy ulicy Grodzkiej powiedziała reporterce Wirtualnej Polski, że wpuściła do środka dziesięć osób, zamknęła drzwi i zgasiła światło. Początkowo odgłosy uznała za wybuchy petard. To relacja jednej ze świadkiń, a nie policyjne ustalenie dotyczące przebiegu całego zdarzenia.
Wymiana ognia z policjantami
Napastnika zatrzymano w rejonie skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej. Z relacji Radia ZET opartej na ustaleniach policji wynika, że kierowca wysiadł z zatrzymanego samochodu i zaczął strzelać do funkcjonariuszy. Doszło do wymiany ognia. Ranni zostali napastnik oraz policjanci.
Mężczyzna trafił do szpitala. RMF FM informowało o prowadzonej reanimacji, a Onet przekazywał nieoficjalne informacje o jego ciężkim stanie i operacji. W dostępnych materiałach nie ma jednolitego, szczegółowego komunikatu medycznego dotyczącego zatrzymanego. Nie ma podstaw, aby podawać informację o jego śmierci.
Pięć ofiar śmiertelnych. Lekarze walczą o życie policjanta
Potwierdzony przez małopolską policję bilans obejmuje pięć osób zabitych i kilkanaście rannych. W pierwszych doniesieniach pojawiały się niższe liczby: dwie ofiary śmiertelne i dziesięć osób rannych. Zostały one następnie zaktualizowane.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał przed godz. 17:45 informacje o dwóch postrzelonych funkcjonariuszach. Jeden ma ranę postrzałową. Stan drugiego, który odniósł trzy rany postrzałowe, minister określił jako bardzo ciężki. W chwili publikacji komunikatu trwała operacja. Kierwiński podkreślił, że policjanci podjęli interwencję natychmiast, narażając własne życie.
W relacjach medialnych pojawiały się rozbieżności dotyczące łącznej liczby poszkodowanych funkcjonariuszy. Onet w jednym z wpisów wymieniał trzech rannych policjantów, natomiast komunikat ministra opisywał stan dwóch postrzelonych. Dostępne informacje nie pozwalają jednoznacznie wyjaśnić tej różnicy.
Według relacji Onetu z godz. 17:02 do Szpitala Uniwersyteckiego trafiło siedem osób rannych; stan sześciu określono jako stabilny. Była to informacja dotycząca jednej placówki, a nie wszystkich poszkodowanych w ataku.
Co wiadomo o napastniku
Małopolska policja potwierdziła, że zatrzymany jest obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej. Rzeczniczka Katarzyna Cisło przekazała Onetowi, że mężczyzna nie miał przy sobie dokumentów. Ustalenia dotyczące jego tożsamości były wynikiem działań operacyjnych.
Nie ma natomiast zgodności w doniesieniach o wieku. RMF FM informowało o 25-latku, a Onet – nieoficjalnie – o mężczyźnie w wieku 24 lat. Do czasu jednoznacznego potwierdzenia przez służby żadnej z tych wersji nie można uznać za rozstrzygniętą.
Według ustaleń reportera RMF FM Kacpra Wróblewskiego napastnik był ubrany w strój moro i używał karabinka AR-15. Informację o konkretnym modelu broni należy przypisywać tej redakcji. Associated Press, relacjonując wypowiedź rzeczniczki policji dla TVN24, opisała broń jako długą, typu wojskowego, oraz poinformowała o znalezieniu w samochodzie dodatkowej broni i amunicji. Sam ubiór nie przesądza o przynależności mężczyzny do jakiejkolwiek służby.
Policja prostuje doniesienia o kolejnym sprawcy
W trakcie akcji pojawiły się sprzeczne informacje o liczbie napastników. Wirtualna Polska przytoczyła depeszę PAP, w której mł. asp. Jakub Mirochna z krakowskiej komendy miejskiej mówił o wstępnych informacjach wskazujących na dwóch sprawców.
Późniejszy komunikat małopolskiej policji przyniósł sprostowanie. Służby zaprzeczyły informacjom o poszukiwaniu kolejnego sprawcy i podały, że jedyny znany sprawca znajduje się w rękach policji. W tym samym komunikacie zdementowano pogłoskę o śmierci policjanta. To najnowsze zweryfikowane stanowisko służb w tych dwóch kwestiach.
Ostrzelany tramwaj. Pasażerowie bez obrażeń
Atak objął również pojazd komunikacji miejskiej. MPK Kraków poinformowało, że około godz. 15:05 na placu Wszystkich Świętych ostrzelano tramwaj linii 1. Strzały miały paść z przejeżdżającego samochodu osobowego. Uszkodzona została szyba kabiny motorniczego.
Według informacji przewoźnika ani prowadzący tramwaj, ani pasażerowie nie odnieśli obrażeń. Komunikat o ostrzelaniu pojazdu potwierdził także oficjalny serwis miasta.
W centrum wprowadzono ograniczenia dostępu. Reporterka Wirtualnej Polski relacjonowała ewakuację budynków przy Rynku i obecność funkcjonariuszy kontrolujących wyjścia ze strefy. LoveKraków informowało również o wstrzymaniu ruchu tramwajowego w rejonie działań przy ulicy Dietla.
Prokuratorzy zabezpieczają ślady. Motyw pozostaje nieznany
Prokuratura Regionalna w Krakowie przekazała, że na miejscu działa zespół prokuratorów prowadzący wraz z policją czynności procesowe. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek informował o zabezpieczaniu śladów i wyjaśnianiu okoliczności ataku. [13]
Premier Donald Tusk przekazał, że otrzymuje bieżące informacje od ministra spraw wewnętrznych, a policja ustala tło zdarzenia. W swoim wpisie użył słowa „zamach”. Samo to określenie nie wyjaśnia jednak motywu sprawcy. W sprawdzonych do godz. 17:45 komunikatach nie przedstawiono potwierdzonego podłoża politycznego, religijnego ani innego celu ataku.
Do Krakowa udał się minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Rzeczniczka resortu Karolina Gałecka zapowiedziała naradę z przedstawicielami służb. W magistracie uruchomiono sztab kryzysowy, o czym poinformował prezydent miasta Łukasz Gibała.
Nadal wymagają wyjaśnienia pochodzenie i legalność posiadanej broni, przygotowania do ataku oraz pełny przebieg wydarzeń. Nie przedstawiono również kompletnej informacji o tożsamości ofiar i stanie wszystkich rannych. Na obecnym etapie nie należy przypisywać napastnikowi organizacyjnych powiązań ani motywów, których śledczy nie potwierdzili.
Służby apelują o omijanie miejsc prowadzenia działań, pozostawienie przejazdu ratownikom i wykonywanie poleceń funkcjonariuszy. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia należy korzystać z numeru 112.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.
Obserwuj temat. Damy Ci znać, gdy wrócimy do tej sprawy.





