Andrzej Poczobut po raz pierwszy publicznie zabrał głos po wyjściu z białoruskiego więzienia. Na Zamku Królewskim odebrał Order Orła Białego z rąk prezydenta Karola Nawrockiego. Mówił spokojnie, ale w jego słowach było dużo więcej niż zwykłe podziękowania. Szczególnie mocno wybrzmiało to, że był oskarżany między innymi za gloryfikowanie żołnierzy Armii Krajowej.
Order dla człowieka po więzieniu
Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi otrzymał najwyższe polskie odznaczenie państwowe. Jak podkreślono podczas uroczystości, chodzi o jego zasługi dla Polaków żyjących na Białorusi, obronę praw człowieka i niezłomną postawę wobec reżimu, który od lat uderza w ludzi przywiązanych do polskiej pamięci i języka.
Poczobut nie próbował robić z siebie pomnikowej postaci. – Odbierając tak wysokie odznaczenie państwowe, czuję się wręcz onieśmielony – powiedział podczas uroczystości. To było jego pierwsze publiczne wystąpienie po wyjściu z niewoli. Po ponad 5 latach spędzonych w białoruskim więzieniu trudno zresztą mówić tylko o protokole i ceremonii. To był też znak dla tych, którzy nadal boją się na Białorusi mówić po polsku, uczyć dzieci języka ojczystego albo porządkować groby.
Ci, których pamięć miała zostać wymazana
Najmocniejszy fragment wystąpienia dotyczył żołnierzy Armii Krajowej. Poczobut wyraźnie zaznaczył, że to właśnie oni są dla niego prawdziwymi bohaterami tej historii.
Dla mnie bohaterami tej historii są przede wszystkim żołnierze Armii Krajowej, dowódcy Armii Krajowej, osoby, o gloryfikację których byłem oskarżony – mówił.
Następnie wymienił konkretne nazwiska i pseudonimy. Wspomniał majora Macieja Kalenkiewicza “Kotwicza”, majora Jana Piwnika “Ponurego”, Zygmunta Szendzielarza “Łupaszkę”, a także dowódców poakowskiego podziemia na Grodzieńszczyźnie – podporucznika Anatola Radziwonika “Olecha” i podporucznika Mieczysława Niedzielskiego “Niemę”.
To są ludzie, którzy do ostatniej chwili swojego życia, z bronią w ręku bronili niepodległości i wolności kraju. Którzy zginęli, i których pamięć po dzień dzisiejszy jest szargana – podkreślił Poczobut.
To nie był przypadkowy wątek. W białoruskiej narracji pamięć o polskim podziemiu często staje się pretekstem do oskarżeń. Poczobut pokazał, że nie zamierza się tego wypierać. Przeciwnie – jasno zaznaczył, że szacunek dla żołnierzy AK był jednym z powodów, dla których reżim próbował go złamać.
Zwykły człowiek w nieprzyzwoitych czasach
Po słowach o żołnierzach AK Poczobut przeszedł do własnej sytuacji. I zrobił to bez patosu.
Na tym tle ja jestem tylko po prostu zwykłym człowiekiem, który żyjąc w nieprzyzwoitych czasach, próbuje zachować się przyzwoicie. Tylko tyle i aż tyle – powiedział.
Proste zdanie. I pewnie dlatego tak mocne.
Bo za tym nie kryje się wielka poza. Kryje się codzienność ludzi, którzy na Białorusi nie robią niczego spektakularnego z punktu widzenia wielkiej polityki. Chcą, żeby ich dzieci znały polski. Chcą odwiedzać mogiły bliskich i bohaterów. Chcą działać w organizacji, która od 2005 roku funkcjonuje pod presją, po delegalizacji przez białoruskie Ministerstwo Sprawiedliwości.
Poczobut podkreślił, że Order Orła Białego odbiera nie tylko jako osobiste wyróżnienie.
Odbieram to odznaczenie jako symboliczne uhonorowanie działalności wszystkich członków Związku Polaków na Białorusi, organizacji, do której mam zaszczyt należeć – mówił.
Jak dodał, członkowie tej organizacji mimo represji nadal zajmują się krzewieniem polskiej oświaty narodowej na Białorusi, kultury polskiej i ochroną miejsc pamięci narodowej.
Czytaj też: Andrzej Poczobut na wolności
Represje nie za politykę
Ważne było też inne rozróżnienie. Poczobut mocno zaznaczył, że Polacy na Białorusi nie są prześladowani za działalność polityczną. Są ścigani za sprawy podstawowe: język, pamięć, groby, edukację dzieci.
Ja chcę bardzo mocno zaznaczyć, że ludzie są prześladowani nie za działalność polityczną. Ludzie są prześladowani za to, że chcą, żeby ich dzieci uczyły się w języku polskim, żeby znały język ojczysty. Ludzie są prześladowani za to, że odwiedzają groby bohaterów. I to jest sedno tej sprawy – mówił.
To pokazuje, jak daleko poszedł białoruski reżim. Dla zwykłej rodziny problemem może stać się lekcja polskiego, udział w uroczystości przy pomniku albo samo podtrzymywanie więzi z polskością. Niby małe rzeczy. W normalnym kraju nikt by się nad tym nie zatrzymał. Tam mogą oznaczać kłopoty, przesłuchania, strach i wieloletnią presję.
Kulminacją represji wobec Poczobuta było postępowanie karne rozpoczęte po jego zatrzymaniu 25 marca 2021 roku. Reżim Alaksandra Łukaszenki zarzucał mu między innymi działania określane jako “rehabilitacja nazizmu”. W praktyce chodziło o kultywowanie polskiej pamięci i publikacje dziennikarskie.
Podziękował ponad podziałami
Poczobut w swoim wystąpieniu podziękował przedstawicielom różnych obozów politycznych w Polsce. Wymienił prezydenta Karola Nawrockiego, poprzedniego prezydenta Andrzeja Dudę, rząd Donalda Tuska oraz rządy Mateusza Morawieckiego.
Jest coś, co nas wszystkich łączy i to jest polskość. To jest piękne i za to, za to wszystkim wam bardzo serdecznie dziękuję – powiedział Poczobut.
W polskiej polityce rzadko zdarzają się momenty, w których ktoś tak wyraźnie wychodzi poza bieżący spór. Zwłaszcza ktoś, kto dopiero co wrócił z więzienia.
Poczobut wyszedł na wolność 28 kwietnia. Był jednym z więźniów objętych wymianą przeprowadzoną przy wsparciu Stanów Zjednoczonych. Za kratami spędził ponad 5 lat. Teraz, odbierając Order Orła Białego, przypomniał, że jego sprawa nie zaczęła się od procesu i nie kończy się na odznaczeniu. W centrum nadal są Polacy na Białorusi – ich język, pamięć i prawo do normalnego życia.
Zobacz też: Andrzej Poczobut zgodził się opuścić Białoruś. Kulisy decyzji
mn





