Król Maroka Muhammad VI nadał imię Donalda Trumpa trasie łączącej południe kraju z Saharą Zachodnią. To nie jest wyłącznie uprzejmy gest wobec amerykańskiego prezydenta. Rabat wprost wiąże decyzję z uznaniem przez USA marokańskiej suwerenności nad spornym terytorium. Trump już podziękował i zapowiedział, że chętnie kiedyś przejedzie całą drogę.
Trasa z politycznym patronem
Autostrada biegnąca z miasta Tiznit do Ad-Dachli otrzymała nazwę „autostrada Donalda J. Trumpa”. Informację podała w sobotę oficjalna marokańska agencja prasowa MAP.
Miejsce zdarzenia na mapie
Decyzję króla opisano w liście wysłanym do prezydenta USA 2 lipca. Muhammad VI nazwał trasę jedną z najważniejszych części infrastruktury drogowej królestwa. Wyjaśnił też, że wybór patrona ma być podziękowaniem za decyzję podjętą przez Trumpa w 2020 roku.
Chodzi o uznanie przez Stany Zjednoczone suwerenności Maroka nad Saharą Zachodnią, określaną przez marokańskiego monarchę jako „jego Sahara”. Dla władz w Rabacie był to przełom dyplomatyczny. Teraz został zapisany nie tylko w dokumentach, ale również na drogowskazach.
Trump liczy na przejazd
Amerykański prezydent odpowiedział 26 lipca. Na platformie Truth Social napisał, że nazwanie autostrady jego imieniem jest dla niego „ogromnym zaszczytem”.
Dodał również, że nie może się doczekać dnia, w którym przejedzie całą trasę. To charakterystyczna odpowiedź Trumpa – krótka, osobista i bez dyplomatycznych ozdobników.
Za gestem obu stron stoi jednak znacznie poważniejsza sprawa niż nazwa drogi.
Czytaj też: Kryzys na granicy Hiszpanii i Maroka. Jak Madryt wygładza przekaz
Decyzja z 2020 roku wciąż ma znaczenie
W grudniu 2020 roku Trump ogłosił, że USA uznają zwierzchnictwo Maroka nad Saharą Zachodnią. Stało się to po zgodzie Rabatu na normalizację stosunków z Izraelem.
Była to decyzja ważna dla marokańskich władz, które od lat zabiegają o międzynarodowe poparcie dla swoich roszczeń. Sahara Zachodnia jest w większości kontrolowana przez rząd w Rabacie, choć w przekazanych informacjach nie wskazano, jaki dokładnie proc. terytorium znajduje się pod jego bezpośrednią kontrolą.
ONZ nadal uznaje ten obszar za terytorium niesamodzielne. Spór więc nie zniknął. Zmieniła się natomiast pozycja Maroka, bo poparcie Waszyngtonu ma polityczną wagę, której trudno nie zauważyć.
Konflikt rozpoczął się po odejściu Hiszpanii
Maroko zajęło Saharę Zachodnią w 1975 roku, tuż po wycofaniu się Hiszpanii. Terytorium jest strategicznie położone nad Atlantykiem i bogate w minerały.
Wraz z wejściem marokańskiej administracji i wojska rozpoczęły się walki z Frontem Polisario. Wspierany przez Algierię ruch separatystyczny domaga się niepodległości regionu.
Dla mieszkańców oznacza to, że zwykła inwestycja drogowa pozostaje częścią znacznie większego sporu. Autostrada ma ułatwiać połączenie południa kraju z Ad-Dachlą, ale jej nazwa jasno pokazuje, jak mocno infrastruktura splata się tam z polityką i walką o międzynarodowe uznanie.
Zobacz też: Hiszpania zalana imigrantami. Rekordowe liczby pod rządami Sancheza
Waszyngton potwierdza stanowisko – autostrada imieniem Donalda Trumpa
W sobotę ambasada USA w Rabacie opublikowała list Trumpa do Muhammada VI. Prezydent ponownie potwierdził w nim uznanie suwerenności Maroka nad Saharą Zachodnią.
Poparł także plan marokańskiego rządu, zgodnie z którym sporne terytorium miałoby funkcjonować jako region autonomiczny. Tym samym amerykańskie stanowisko pozostaje niezmienne.
Rabat dostał więc kolejne zapewnienie politycznego wsparcia, a Trump – autostradę swojego imienia. Symbolicznie to sporo. Zwłaszcza że droga prowadzi prosto przez jeden z najbardziej drażliwych sporów w tej części Afryki.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.
