Zamiast drzew – nagrobki, zamiast leśnych ścieżek – cmentarne alejki? Taki scenariusz może czekać las na gdańskiej Firodze, gdzie władze miasta planują nową nekropolię komunalną. Pod uwagę brany jest obszar obejmujący ponad 44 hektary. Mieszkańcy nie chcą wycinki, a Rada Dzielnicy Matarnia sprzeciwia się inwestycji. Tymczasem za rozpoczęciem prac nad planem zagłosowali między innymi radni Koalicji Obywatelskiej Karol Ważny i Jan Perucki, wybrani właśnie z okręgu obejmującego Matarnię. Co szczególnie interesujące, Gdańsk równolegle przygotowuje inny teren pod nowy cmentarz, gdzie nie trzeba przekształcać gruntów leśnych.
Sprawa dotyczy terenu położonego na Firodze, na południe od ulicy Słowackiego, pomiędzy linią Pomorskiej Kolei Metropolitalnej a gdańskim lotniskiem. Dziś znajdują się tam tereny leśne, pozostające w zarządzie Nadleśnictwa Gdańsk. W przyszłości ich część może zostać przeznaczona pod cmentarz komunalny.
Miejsce zdarzenia na mapie
24 września 2026 roku Rada Miasta Gdańska przyjęła uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru. Dokument otrzymał numer XXX/800/26.
Tym samym rozpoczęła się formalna procedura, która może otworzyć drogę do budowy nekropolii. Na razie nie ma jednak ostatecznej decyzji ani o powstaniu cmentarza, ani o zakresie ewentualnej wycinki.
44 hektary i konieczność zmiany przeznaczenia lasu
Obszar objęty opracowaniem planistycznym ma około 44,1 hektara. Nieruchomości stanowią własność Skarbu Państwa, a znajdujący się na nich las pozostaje w zarządzie Lasów Państwowych.
W dokumentacji Biura Rozwoju Gdańska znalazło się jedno szczególnie istotne stwierdzenie:
W ramach prac nad planem konieczna będzie zmiana przeznaczenia gruntów leśnych na cele nieleśne
Oznacza to, że realizacja miejskich zamierzeń wymagałaby formalnego przekształcenia przynajmniej części gruntów leśnych. Nie wiadomo jeszcze, jak wiele drzew musiałoby zostać usuniętych. Powierzchnia całego planu nie oznacza automatycznie wycinki 44 hektarów lasu.
Dla mieszkańców sam kierunek planowanych zmian jest jednak nie do zaakceptowania.
Wskazują, że las pełni funkcje znacznie wykraczające poza zapewnienie miejsca do spacerów. Oddziela zabudowę mieszkaniową od intensywnie wykorzystywanej infrastruktury lotniczej i drogowej, stanowi siedlisko zwierząt oraz jest ważnym elementem lokalnego ekosystemu.
Mieszkańcy nie chcą stracić naturalnej ochrony przed lotniskiem
Sprzeciw wobec planowanej inwestycji wyraziła Rada Dzielnicy Matarnia. Już w grudniu 2025 roku przyjęła uchwałę, w której jednoznacznie zakwestionowała proponowaną lokalizację.
Konflikt nie wygasł. Podczas styczniowego spotkania w 2026 roku, zorganizowanego z udziałem przedstawicieli Biura Rozwoju Gdańska oraz Gdańskiego Zarządu Zieleni, mieszkańcy ponownie przedstawili swoje zastrzeżenia. Rada przyjęła wówczas kolejne stanowisko sprzeciwiające się inwestycji.
Jednym z podstawowych argumentów jest ochrona lasu, który zdaniem lokalnego samorządu pełni istotną funkcję akustyczną. Szczególne znaczenie ma to dla osiedla 40-lecia PRL, położonego w sąsiedztwie lotniska. Rada Dzielnicy wskazuje, że podczas startów samolotów hałas odczuwany przez mieszkańców może osiągać bardzo wysokie wartości. Uważa również, że istniejące analizy nie oddają w pełni skali uciążliwości związanych z ruchem lotniczym.
Mieszkańcy obawiają się, że usunięcie znacznej części drzew pogorszyłoby warunki akustyczne i zwiększyło ekspozycję zabudowy na hałas. To argument wymagający szczegółowej oceny środowiskowej, ponieważ rzeczywisty wpływ wycinki zależy między innymi od powierzchni i struktury pozostawionego drzewostanu.
Niepokój budzi także dodatkowy ruch samochodowy. Ulice Słowackiego i Budowlanych już dziś obsługują intensywny ruch związany z lotniskiem, działalnością gospodarczą oraz codziennymi podróżami mieszkańców.
Nowy cmentarz oznaczałby kolejną funkcję wymagającą odpowiedniej obsługi komunikacyjnej, szczególnie w okresie Wszystkich Świętych.

Ważny i Perucki zagłosowali za. To radni wybrani także głosami mieszkańców Matarni
W całej sprawie nie sposób pominąć politycznej odpowiedzialności miejskich radnych. Szczególnie tych, którzy reprezentują okręg wyborczy obejmujący Matarnię.
24 września 2026 roku za rozpoczęciem prac nad planem miejscowym przewidującym możliwość budowy cmentarza na Firodze zagłosowało 22 radnych. Przeciw było sześciu, nikt nie wstrzymał się od głosu. Trzech radnych nie oddało głosu, a kolejnych trzech było nieobecnych.
Wśród osób popierających uchwałę znaleźli się Karol Ważny i Jan Perucki, obaj z Koalicji Obywatelskiej.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że obaj zostali wybrani z okręgu numer 6, obejmującego między innymi Matarnię, Osowę, Kokoszki i Oliwę. A przecież to właśnie w Matarni od miesięcy narasta sprzeciw wobec planowanej ingerencji w tereny leśne.
Co więcej, za rozpoczęciem procedury zagłosował również Łukasz Bejm z Koalicji Obywatelskiej, reprezentujący ten sam okręg wyborczy. Przeciw opowiedział się natomiast Kazimierz Koralewski z Prawa i Sprawiedliwości, także wybrany z okręgu numer 6.
Pozostałymi radnymi głosującymi przeciw byli Piotr Gierszewski, Barbara Imianowska, Przemysław Majewski, Tomasz Rakowski i Andrzej Skiba. Trzeba przy tym wyraźnie zaznaczyć, że radni nie głosowali nad zgodą na wycinkę lasu ani nad ostatecznym zatwierdzeniem budowy cmentarza. Poparli rozpoczęcie procedury planistycznej, której celem jest umożliwienie powstania nekropolii na wskazanym terenie.
Nie zmienia to jednak politycznego znaczenia tej decyzji.
Mieszkańcy sprzeciwiają się przekształceniu lasu, a część radnych wybranych z ich okręgu popiera uruchomienie procedury, która może do tego doprowadzić.
Powstaje więc pytanie, jakimi argumentami Karol Ważny i Jan Perucki kierowali się podczas głosowania oraz czy podzielają obawy mieszkańców dotyczące ewentualnej wycinki.
Tym bardziej że głosy sprzeciwu pojawiły się na długo przed wrześniową sesją.
Kiedyś działkowcy, dzisiaj mieszkańcy Firogi
W całej historii jest jeszcze jeden interesujący wątek. Jak przypomina Rada Dzielnicy Matarnia, w 2018 roku Gdańsk wycofał się z wcześniejszej koncepcji lokalizacji cmentarza przy Obwodnicy Trójmiasta, w rejonie Złotej Karczmy. Powodem był sprzeciw i konflikt z organizacjami działkowców.
Teraz podobna inwestycja wraca w innej części tej samej dzielnicy, tym razem na terenie leśnym. Przedstawiciele rady zarzucają władzom miasta nierówne traktowanie mieszkańców oraz niewystarczający dialog społeczny.
W ich ocenie problem nie został rozwiązany, lecz przeniesiony w inne miejsce.
Dla mieszkańców Firogi pojawia się więc zasadnicze pytanie: dlaczego odstąpiono od wcześniejszej lokalizacji, a obecnie rozważa się przekształcenie lasu znajdującego się w sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej?
Gdańsk planuje przecież drugi cmentarz. I to na znacznie większym terenie
To jeden z najważniejszych elementów sporu. Z dokumentów planistycznych wynika, że Gdańsk równolegle przygotowuje lokalizację drugiego nowego cmentarza komunalnego, w dzielnicy Święty Wojciech, w rejonie projektowanej ulicy Nowej Pruszczańskiej.
Obszar objęty tamtejszym planem ma aż 109,12 hektara.
Jest więc ponad dwukrotnie większy od terenu objętego procedurą na Firodze. Nie oznacza to jednak, że cała powierzchnia będzie przeznaczona pod pochówki. Dokument przewiduje również inne funkcje, w tym tereny produkcyjno-usługowe, układ drogowy oraz rezerwę pod zbiornik retencyjny.
Różnica między obiema lokalizacjami jest jednak znacząca. Biuro Rozwoju Gdańska potwierdza, że w granicach planu na Świętym Wojciechu nie występują grunty leśne wymagające zmiany przeznaczenia na cele nieleśne.
Co więcej, jeszcze w grudniu 2022 roku przeprowadzono tam badania geotechniczne, które pozwoliły wskazać obszary korzystne i niekorzystne dla tradycyjnych pochówków. Tereny o gorszych warunkach gruntowo-wodnych mogłyby zostać wykorzystane pod kolumbaria i infrastrukturę cmentarną. Dlaczego zatem równolegle procedowana jest lokalizacja wymagająca ingerencji w las? Miasto uzasadnia oba przedsięwzięcia potrzebą zapewnienia miejsc pochówku w różnych częściach Gdańska. Cmentarz na Świętym Wojciechu miałby obsługiwać przede wszystkim południe miasta, natomiast Firoga zapewniałaby dostępność nekropolii w części zachodniej.
Pozostaje jednak pytanie, czy korzyści lokalizacyjne rzeczywiście uzasadniają przekształcenie terenów leśnych.
Rezerwy pod cmentarze już istnieją. Problem tkwi w ich wykorzystaniu
Gdańsk nie zaczyna poszukiwań miejsc pod pochówki od zera. W mieście istnieją rezerwy terenowe przeznaczone pod rozbudowę obecnych nekropolii. Część z nich jest już stopniowo wykorzystywana, inne wymagają kosztownych inwestycji. Przykładem jest Cmentarz Garnizonowy, którego rozbudowa ma zapewnić ponad 1800 dodatkowych miejsc grzebalnych. Umowę na realizację prac podpisano w kwietniu 2025 roku.
Kolejnym przedsięwzięciem jest rozbudowa cmentarza Salvator Nowy, przy ulicach Stoczniowców i Brzegi. Zaplanowano tam około 1000 dodatkowych miejsc pochówku, a teren nekropolii ma powiększyć się o niespełna hektar.
Jeszcze wcześniej rozbudowano cmentarz przy ulicy Kępnej, uzyskując ponad 2000 kolejnych miejsc. Osobnym zagadnieniem pozostaje Srebrzysko II, gdzie przygotowanie części rezerwowego terenu pod pochówki wiąże się z trudnymi warunkami ukształtowania powierzchni i znacznymi kosztami robót ziemnych.
Wśród analizowanych w przeszłości lokalizacji znajdowała się również Owczarnia, ale teren ten został odrzucony. Rada Dzielnicy Matarnia proponowała ponadto przeanalizowanie innych obszarów, między innymi terenu po dawnym PGR przy ulicy Jesiennej, działki w rejonie Smęgorzyna oraz terenów za lotniskiem.
Trzeba jednak rozróżnić te propozycje od gruntów formalnie przeznaczonych lub procedowanych pod cmentarze. Nie ma podstaw, by uznać wszystkie wskazane przez mieszkańców lokalizacje za gotowe do realizacji inwestycji.

Miejsca skończą się w 2032 czy dopiero w 2045 roku?
W dokumentach dotyczących nowych nekropolii pojawiają się także rozbieżne perspektywy czasowe. Władze Gdańska wskazują obecnie, że niedobór dostępnych miejsc grzebalnych, zarówno tradycyjnych, jak i kolumbaryjnych, może wystąpić w latach 2030–2032.
Z kolei w swoim stanowisku z grudnia 2025 roku Rada Dzielnicy Matarnia, powołując się na informacje Biura Rozwoju Gdańska, wskazywała, że istniejące rezerwy terenowe pod cmentarze wystarczą co najmniej do 2045 roku. Te dane nie muszą oznaczać sprzeczności. Czym innym są bowiem grunty zarezerwowane w dokumentach planistycznych, a czym innym rzeczywiście przygotowane i dostępne miejsca pochówku.
Nie zmienia to jednak faktu, że miasto powinno szczegółowo wyjaśnić mieszkańcom, jak duże są obecne rezerwy, ile kosztowałoby ich uruchomienie i dlaczego konieczne jest poszukiwanie dodatkowych terenów leśnych. Zwłaszcza że ewentualna wycinka drzew oznaczałaby zmianę, której nie da się łatwo odwrócić.
Czy las na Firodze uda się uratować?
Na razie sprawa pozostaje otwarta. Przyjęta we wrześniu uchwała Rady Miasta Gdańska nie jest zgodą na wycinkę ani ostateczną decyzją o budowie cmentarza. Rozpoczyna dopiero prace nad planem miejscowym, w ramach których mają zostać przeprowadzone dalsze uzgodnienia i konsultacje.
Do 10 listopada 2026 roku mieszkańcy mogą składać wnioski do projektu planu. Można je przesyłać elektronicznie na adres brg@gdansk.gda.pl lub składać w Biurze Rozwoju Gdańska przy ulicy Wały Piastowskie 24.
Spór o las na Firodze dotyczy więc czegoś więcej niż kolejnej miejskiej inwestycji.
Z jednej strony są rzeczywiste potrzeby związane z zapewnieniem mieszkańcom miejsc pochówku. Z drugiej – obawy przed utratą terenów zielonych, które od lat stanowią część lokalnego krajobrazu i pełnią funkcje przyrodnicze.
Najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi: czy Gdańsk rzeczywiście musi sięgać po las, skoro jednocześnie przygotowuje nową nekropolię na Świętym Wojciechu i posiada rezerwy przy istniejących cmentarzach?
Do tego dochodzi pytanie polityczne. Dlaczego radni wybrani z okręgu obejmującego Matarnię poparli rozpoczęcie prac nad kontrowersyjnym planem, mimo wcześniejszego sprzeciwu lokalnej społeczności Mieszkańcy przedstawili swoje stanowisko. Radni oddali głosy. Teraz pozostaje przekonać tych pierwszych, że decyzja tych drugich rzeczywiście służy ich interesom.
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

