Władze obwodu lwowskiego zdecydowały, że rok 2027 będzie poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii i Romanowi Szuchewyczowi. Organizacji odpowiedzialnej za masowe mordy na Polakach oraz jednemu z jej najważniejszych dowódców. Decyzja zapadła we wtorek, 20 października, i wywołała zdecydowaną reakcję polskich instytucji. Sprawa ma również gdański wymiar. Od początku rosyjskiej inwazji Gdańsk przekazywał Lwowowi pomoc finansową i rzeczową, a sama prezydent Aleksandra Dulkiewicz zabiegała o rozwijanie współpracy z ukraińskim miastem.
Rok 2027 pod znakiem UPA. Lwowscy radni zdecydowali
We wtorek, 20 października 2026 roku, Lwowska Rada Obwodowa przyjęła uchwały ustanawiające rok 2027 Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, Rokiem Romana Szuchewycza oraz Rokiem Ołeha Olżycza, ukraińskiego poety i działacza nacjonalistycznego.
Za upamiętnieniem UPA głosowało 52 radnych. Tyle samo poparło uchwałę dotyczącą Szuchewycza. Trzecią decyzję poparło 49 radnych.
Władze regionu uzasadniają swoje stanowisko przypadającymi w przyszłym roku rocznicami. W 2027 roku minie 85 lat od powstania UPA oraz 120 lat od urodzin Romana Szuchewycza. Nie chodzi wyłącznie o symboliczny zapis w dokumentach. Lwowskie władze zapowiedziały organizację wydarzeń kulturalnych, edukacyjnych, naukowych i uroczystości upamiętniających.
W oficjalnym komunikacie przewodniczący komisji do spraw kultury i polityki informacyjnej Swiatosław Szeremeta wskazywał na potrzebę uczczenia postaci i organizacji uznawanych przez ukraińskich nacjonalistów za bohaterów walki o niepodległość.
Trzeba podkreślić, że uchwały przyjęła Lwowska Rada Obwodowa, odpowiednik polskiego sejmiku wojewódzkiego, a nie rada miejska Lwowa. Decyzja dotyczy jednak całego obwodu, którego stolicą jest właśnie Lwów.
Roman Szuchewycz i UPA. Pamięć o tysiącach zamordowanych Polaków
Roman Szuchewycz był działaczem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jednym z głównych dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii. Od 1943 roku stał na czele UPA. To właśnie ta organizacja odpowiada za masowe zbrodnie popełnione na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
W latach 1943–1945 oddziały UPA mordowały całe rodziny, paliły polskie wsie i prowadziły działania mające doprowadzić do usunięcia Polaków z terenów uznawanych przez ukraińskich nacjonalistów za własne państwo.
Według szacunków przywoływanych przez Instytut Pamięci Narodowej ofiarami tych zbrodni padło od 80 do 120 tysięcy Polaków. Szuchewycz jest uznawany za współodpowiedzialnego za antypolską akcję UPA. Choć na Ukrainie bywa przedstawiany jako bohater walki o niepodległość, w Polsce jego nazwisko wiąże się przede wszystkim z ludobójstwem polskiej ludności cywilnej.
Dlatego decyzja lwowskich radnych nie jest zwykłym sporem o historyczne symbole. Dotyka pamięci tysięcy rodzin, które straciły swoich bliskich i przez dziesięciolecia walczyły o prawdę oraz godne upamiętnienie zamordowanych.
Polskie MSZ i IPN reagują. Decyzja wywołuje oburzenie
Na uchwały zareagował Instytut Pamięci Narodowej, który uznał je za kolejny przejaw budowania kultu Romana Szuchewycza i ukraińskich nacjonalistów. Według IPN decyzja stanowi cios w pamięć ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA.
Stanowisko przedstawiło również polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Rzecznik resortu Maciej Wewiór podkreślił, że gloryfikowanie UPA i osób odpowiedzialnych za zbrodnie pozostaje w sprzeczności z wartościami europejskimi i dobrosąsiedzkimi relacjami. Krytycznie wypowiedział się także wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, uznając decyzję lwowskich władz za nieakceptowalną.
Problem pojawia się w szczególnie trudnym momencie. Polska pozostaje jednym z najważniejszych sojuszników Ukrainy w walce z rosyjską agresją, jednocześnie od lat domagając się godnego upamiętnienia ofiar zbrodni wołyńskiej oraz możliwości przeprowadzania ekshumacji.

A tymczasem Gdańsk pomagał Lwowowi. Milion złotych z budżetu miasta
Sprawa ma również wyraźny lokalny wymiar. Gdańsk od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji należał do samorządów aktywnie wspierających Ukrainę. Jednym z głównych beneficjentów pomocy był właśnie Lwów.
25 maja 2023 roku Rada Miasta Gdańska zdecydowała o przekazaniu miliona złotych z miejskiego budżetu na budowę centrum medyczno-rehabilitacyjnego UNBROKEN we Lwowie. Z inicjatywą wystąpiła prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Uchwałę poparło wszystkich 32 głosujących radnych.
Pieniądze zostały przeznaczone na pomoc ofiarom wojny, w tym osobom po amputacjach, wymagającym leczenia, protezowania oraz długotrwałej rehabilitacji. Podczas sesji z gdańskimi radnymi połączył się mer Lwowa Andrij Sadowy, który dziękował za okazane wsparcie.
To jednak nie była jedyna pomoc przekazana ukraińskiemu miastu. Już w marcu 2022 roku Gdańsk skierował do Lwowa transport obejmujący 30 palet darów humanitarnych. Znajdowały się w nim leki, środki higieniczne, opatrunki, koce i wyposażenie niezbędne podczas wojny.
W tym samym miesiącu Lwów otrzymał cztery autobusy komunikacji miejskiej, z których dwa pochodziły z Gdańska, a dwa z Gdyni. Pojazdy załadowano również częściami zamiennymi i darami.
Pod koniec 2022 roku do Lwowa trafiło ponadto 19 generatorów prądotwórczych, w tym trzy urządzenia dużej mocy. Ich przekazanie zorganizowano w ramach pomocy, w którą zaangażowani byli mieszkańcy, darczyńcy i miejskie podmioty.
Wszystko to oznacza, że wartość wsparcia zorganizowanego przez Gdańsk i jego mieszkańców była wyższa niż sam milion złotych. Nie ma jednak pełnych danych pozwalających dokładnie oszacować wartość wszystkich przekazanych darów i usług.
Dulkiewicz i Sadowy rozwijali współpracę
20 kwietnia 2023 roku Aleksandra Dulkiewicz i Andrij Sadowy podpisali memorandum dotyczące współpracy samorządowej oraz wsparcia Lwowa w przygotowaniach do integracji z Unią Europejską.
Gdańsk miał dzielić się doświadczeniami dotyczącymi administracji, współpracy międzynarodowej i zarządzania samorządem.
Jeszcze w czerwcu 2026 roku w Gdańsku odbył się Lviv Resilience Day, podczas którego Lwów pozyskał ponad 2,5 miliona euro od zagranicznych partnerów na projekty związane między innymi z ochroną zdrowia i infrastrukturą. Nie były to środki z budżetu Gdańska, ale wydarzenie potwierdzało znaczenie międzynarodowej współpracy miasta z Lwowem.
Warto jednocześnie przypomnieć, że pojawiające się w 2024 roku twierdzenia, jakoby Gdańsk przekazał milion złotych na odbudowę muzeum Szuchewycza, były fałszywe. Środki trafiły na rehabilitację ofiar wojny, a nie na upamiętnianie dowódcy UPA.
Czy Gdańsk zabierze głos po decyzji lwowskich radnych?
Dzisiejsza uchwała nie została podjęta przez władze miejskie Lwowa, z którymi współpracuje Gdańsk. Nie można więc przypisywać odpowiedzialności za nią merowi Andrijowi Sadowemu. Trudno jednak pominąć fakt, że decyzję dotyczącą oficjalnego upamiętniania UPA podjęły władze regionu, którego stolicą jest miasto od lat wspierane przez gdański samorząd.
Powstaje więc pytanie, czy Aleksandra Dulkiewicz odniesie się do uchwały Lwowskiej Rady Obwodowej i czy sprawa zostanie poruszona w relacjach z ukraińskimi partnerami.
Warto również poznać pełne rozliczenie pomocy przekazanej Lwowowi od lutego 2022 roku, z rozróżnieniem środków pochodzących z budżetu miasta, majątku miejskich spółek oraz darowizn mieszkańców.
Polska solidarność z Ukrainą w obliczu rosyjskiej agresji nie oznacza przecież konieczności milczenia o zbrodniach historycznych.
Gdańsk potrafił okazać Lwowowi solidarność, przekazując pieniądze, autobusy i organizując transporty pomocy. Pytanie, czy władze miasta będą równie zdecydowane w obronie pamięci Polaków zamordowanych przez UPA.
Bo przyjaźń między narodami można budować na wspólnych wartościach. Trudniej ją budować na przemilczaniu zbrodni.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

