Sezon wakacyjny na Mierzei Wiślanej oznacza jedno: więcej ludzi, więcej aut, więcej hałasu i więcej sytuacji, które potrafią wymknąć się spod kontroli. Dlatego pomorska policja dorzuca dodatkowe siły. Nie symbolicznie, nie „dla wizerunku”, ale konkretnie – 22 funkcjonariuszy ma pilnować porządku tam, gdzie latem ruch rośnie najmocniej. I dobrze, bo wakacje nie zwalniają nikogo z myślenia.
Więcej patroli, mniej udawania
Mierzeja Wiślana w sezonie zmienia się szybko. Spokojne miejscowości dostają nagle tysiące turystów, a wraz z nimi przychodzą typowe wakacyjne problemy: awantury, zgłoszenia, zagubione osoby, konflikty, alkohol, tłok na plażach i nerwy na promenadach. Tego nie da się ogarnąć samymi hasłami o „bezpiecznym wypoczynku”.
Dlatego na miejscu każdego dnia pojawi się dodatkowe wsparcie. Największą grupę stanowić będzie 18 policjantów z Oddziałów Prewencji Policji w Gdańsku. Do tego dochodzi 2 funkcjonariuszy z Wydziału Konwojowo-Ochronnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku oraz 2 policjantów pionu dochodzeniowo-śledczego.
Razem daje to 22 ludzi więcej w terenie. Nie kilka proc. lepszego samopoczucia w komunikacie, tylko realne mundury na ulicach.
Czytaj też: Sternik łodzi zatrzymany na Mierzei Wiślanej. Odpowie przed sądem
Plaże, promenady, centra miejscowości
Patrole mają pojawić się tam, gdzie latem robi się najgęściej: na plażach, promenadach, w centrach miejscowości turystycznych i w punktach najczęściej odwiedzanych przez wypoczywających. To właśnie tam najłatwiej o bałagan. Wystarczy jeden pijany krzykacz, jedna bójka, jedno zagubione dziecko albo grupa, która uzna, że przepisy są dla innych.
Policjanci mają reagować na łamanie prawa, utrzymywać porządek publiczny i pomagać osobom, które tego potrzebują. Brzmi zwyczajnie, ale dla rodziny z dziećmi, która chce spokojnie przejść promenadą wieczorem, taka obecność robi różnicę. Człowiek nie jedzie nad morze po to, żeby omijać awantury szerokim łukiem.
Zobacz też: Wieloryb na plaży w Mikoszewie. Służby mają nowy plan
Mieszkańcy też mają swoje prawa
W wakacyjnych komunikatach często mówi się głównie o turystach. Tyle że na Mierzei są też mieszkańcy. Oni nie przyjeżdżają na tydzień. Oni zostają po sezonie, a latem muszą znosić skutki nagłego napływu ludzi.
Dodatkowi funkcjonariusze mają więc pilnować nie tylko komfortu wypoczywających, ale także normalnego życia tych, którzy mieszkają tam na co dzień. Bo jeśli liczba osób przebywających w regionie wielokrotnie przewyższa liczbę stałych mieszkańców, to porządek nie zrobi się sam. Ktoś musi być na miejscu. Widoczny, gotowy do reakcji, a nie schowany za biurkiem.
Wakacje mają być spokojne
Przekaz jest prosty. Na Mierzei Wiślanej ma być więcej policji, więcej patroli i szybsza reakcja na zgłoszenia. 22 dodatkowych funkcjonariuszy to konkretna decyzja na czas, gdy region przeżywa największe obciążenie.
Kto wypoczywa normalnie, nie ma się czego obawiać. Kto przyjeżdża robić bałagan, powinien wiedzieć, że w tym sezonie łatwiej będzie trafić na patrol. I o to chodzi.
mn

