Sprawa Zbigniewa Ziobry znów eksplodowała politycznie. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział, że jeśli potwierdzi się pobyt byłego szefa resortu w Stanach Zjednoczonych, w poniedziałek ruszą działania w sprawie jego ekstradycji. Na razie jednak nie ma 100 proc. pewności, czy Ziobro rzeczywiście zamierza zostać za oceanem. Jest za to pewność co do jednego: obecna władza traktuje go jak jednego z najważniejszych przeciwników politycznych.
Chory polityk pod presją
Zbigniew Ziobro nie jest dziś zwykłym uczestnikiem politycznej awantury. To człowiek ciężko chory, który zmaga się z nowotworem. Ten fakt w całej sprawie nie może być spychany na margines, choć w publicznych komunikatach brzmi czasem tak, jakby chodziło o detal z przypisu.
Były minister sprawiedliwości od dawna jest dla obecnej władzy postacią szczególną. Nie po prostu politykiem opozycji. Raczej symbolem wszystkiego, z czym nowa ekipa chce się rozliczać: reform sądownictwa, twardej walki politycznej, sporów o prokuraturę i wymiar sprawiedliwości. Dlatego determinacja w jego sprawie jest tak duża. Może nawet zbyt ostentacyjna.
Żurek w Polsat News poinformował, że rozmawiał z prokuratorem krajowym i że w poniedziałek, jeśli potwierdzi się pobyt Ziobry w USA, mają ruszyć działania w sprawie ekstradycji. Brzmi to jak zapowiedź mocnego państwa. Ale też jak komunikat polityczny wysłany do własnego elektoratu: rozliczamy, nie odpuszczamy, idziemy po niego.
Mocne słowa, słabe potwierdzenia
Sam minister przyznał jednocześnie, że nie ma jeszcze jednoznacznego potwierdzenia, iż Zbigniew Ziobro zamierza zostać w Stanach Zjednoczonych. Wiadomo, że miał pojawić się na lotnisku w USA. To jednak nie znaczy automatycznie, że uciekł, ukrywa się albo planuje stały pobyt za oceanem.
I właśnie tu zaczyna się problem. Państwo nie powinno działać na zasadzie politycznego dopalacza. Jeśli są podstawy prawne, należy je pokazać i spokojnie przeprowadzić procedury. Tymczasem komunikat brzmi tak, jakby wszystko było już gotowe, a brakowało tylko ostatniego stempla.
Telewizja Republika podała nieoficjalnie, że Ziobro opuścił Węgry i przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych. TVN24 opublikował zdjęcie otrzymane od widza, na którym – według autora fotografii – były minister miał być widziany na lotnisku Newark w New Jersey. Portal wPolityce.pl podał, że Ziobro miał wylecieć z Węgier w sobotę i posiada amerykańską wizę.
Tylko że żadna z tych informacji nie została dotąd potwierdzona przez samego Ziobrę, jego pełnomocnika ani jego polityczne otoczenie. A mimo to temat ekstradycji już pojawił się w oficjalnej wypowiedzi ministra sprawiedliwości. Szybko. Bardzo szybko.
Jakby chodziło o najcięższą zbrodnię
Nikt rozsądny nie twierdzi, że były minister powinien stać ponad prawem. Zbigniew Ziobro, jak każdy obywatel, może być wzywany, przesłuchiwany i rozliczany, jeśli są ku temu podstawy. Ale styl, tempo i język tej sprawy budzą pytania.
Bo dziś Ziobro jest przedstawiany niemal jak człowiek ścigany za najcięższą zbrodnię. Jak ktoś, kogo trzeba natychmiast sprowadzać zza oceanu, zanim rozpłynie się w powietrzu. Tymczasem mówimy o byłym ministrze sprawiedliwości, polityku opozycji i człowieku ciężko chorym, zmagającym się z nowotworem.
To nie jest drobnostka. Choroba nowotworowa nie daje immunitetu, ale powinna wymuszać minimum powagi i proporcji. Człowiek po takim doświadczeniu nie jest tylko pionkiem na planszy politycznej. Ma rodzinę, leczenie, ograniczenia, lęk, zwykłą ludzką kruchość. Nawet jeśli nazywa się Zbigniew Ziobro i dla wielu przeciwników politycznych jest postacią skrajnie niewygodną.
Władza kontra wróg polityczny
Ziobro od lat był jednym z najbardziej znienawidzonych polityków przez środowiska obecnej władzy. Trudno udawać, że jest inaczej. Dla Koalicji 15 października to nie jest neutralny były urzędnik państwowy, lecz wróg polityczny z pierwszego szeregu. Człowiek, którego nazwisko samo w sobie uruchamia emocje.
Dlatego sprawa jego ewentualnego pobytu w USA nie jest zwykłą procedurą prawną. Ma też ogromny ciężar polityczny. Władza wie, że widowiskowe działania wobec Ziobry zostaną przyjęte przez jej twardy elektorat z satysfakcją. I właśnie to jest niebezpieczne.
Bo państwo prawa powinno być najostrożniejsze wtedy, gdy ściga swoich politycznych przeciwników. Nie wtedy, gdy sprawa jest łatwa i bezpieczna, lecz właśnie wtedy, gdy emocje są największe. Tu emocji nie brakuje. Widać je aż za dobrze.
Czytaj też: Paraliż wymiaru sprawiedliwości pod zarządem Waldemara Żurka? Oto co się stało
Między prawem a pokazem siły
Minister Żurek zapowiedział, że więcej informacji może pojawić się wieczorem. To pokazuje, że nawet po stronie władzy wciąż trwa ustalanie podstawowych faktów. Gdzie dokładnie jest Ziobro? Czy rzeczywiście przebywa w USA? Czy zamierza tam zostać? Czy mamy do czynienia z podróżą, czy z próbą uniknięcia polskiego wymiaru sprawiedliwości?
Na te pytania nie ma jeszcze pełnych odpowiedzi. A jednak polityczna machina już pracuje – szykuje ekstradycję.
W tej sprawie łatwo przekroczyć granicę. Można mówić o odpowiedzialności. Można domagać się wyjaśnień. Można prowadzić postępowania. Ale gdy ciężko chory polityk, zmagający się z nowotworem, jest traktowany w debacie publicznej jak ktoś ścigany za zabójstwo albo podobną zbrodnię, coś zaczyna zgrzytać.
I nie chodzi o sympatię do Ziobry. Chodzi o proporcje.
Ziobro jako symbol rozliczeń – bitwa o ekstradycję
Obecna władza od początku zapowiadała rozliczenia poprzedników. Zbigniew Ziobro jest dla niej idealnym symbolem tych rozliczeń: były minister sprawiedliwości, twórca twardej linii wobec sądów, polityk kojarzony z bezkompromisowym stylem. Jeśli ktoś miał zostać pokazany opinii publicznej jako twarz poprzedniego systemu, to właśnie on. Dlatego determinacja rządzących nie dziwi. Ale powinna niepokoić jej temperatura. Zwłaszcza gdy w tle jest choroba nowotworowa i niepotwierdzone jeszcze informacje o pobycie w Stanach Zjednoczonych.
W państwie poważnym procedury powinny być chłodne. Bez triumfu, bez pościgu pod kamery, bez tonu moralnej zemsty. Tymczasem wokół Ziobry tworzy się atmosfera politycznego polowania. A polowanie, nawet jeśli opakowane w paragrafy, pozostaje polowaniem.
Zobacz też: Zbigniew Ziobro walczy z nowotworem. Zamieścił wstrząsające wyznanie
mn
