Ponad 166 tys. podpisów pod projektem ustawy Bąkiewicza. Pójdą do kosza? (FOTO: Sejm/X)

Nowość! Ponad 166 tys. podpisów pod projektem ustawy Bąkiewicza. Pójdą do kosza?

Sejm przeprowadził pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy określanego przez jego autorów jako „Stop Pakt”. Dokument zakłada szerokie wstrzymanie wykonywania unijnych przepisów dotyczących polityki azylowej i migracyjnej. Przewiduje również kary więzienia dla funkcjonariuszy publicznych uczestniczących w sprowadzaniu lub przyjmowaniu migrantów. Głosowanie nad odrzuceniem projektu ma odbyć się w piątek 31 lipca.

Ponad 166 tys. ważnych podpisów

Projekt został przygotowany przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej, którego formalnym przedstawicielem jest Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic.

Organizatorzy złożyli około 170 tys. podpisów. Po weryfikacji ważnych pozostało ponad 166 tys. Konstytucyjne minimum wymagane do wniesienia obywatelskiego projektu ustawy wynosi 100 tys. podpisów.

Dokument wpłynął do Sejmu 29 kwietnia. Pod koniec maja otrzymał numer druku 2602. Pierwsze czytanie odbyło się 30 lipca, a głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie zaplanowano na następny dzień.

Koalicja Obywatelska, Centrum oraz poseł niezrzeszony Marcin Józefaciuk złożyli wnioski o odrzucenie projektu już na tym etapie. Za odrzuceniem opowiedziały się także Lewica i Polska 2050. PSL zapowiedziało, że projektu nie poprze.

Dalszych prac chcą PiS, Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej oraz Demokracja Bezpośrednia.

Większość może wystarczyć do odrzucenia

Kluby deklarujące lub sygnalizujące poparcie dla odrzucenia projektu mają łącznie 239 posłów. W tej grupie znajduje się 156 posłów KO, 32 posłów PSL, 21 posłów Lewicy, 15 posłów Polski 2050 oraz 15 posłów Centrum.

Przy pełnej frekwencji i dyscyplinie klubowej taka liczba wystarczy do zakończenia prac nad projektem już po pierwszym czytaniu.

Przeciwko odrzuceniu może zagłosować co najmniej 170 posłów: 147 z PiS, 16 z Konfederacji, trzech z Konfederacji Korony Polskiej oraz czterech z Demokracji Bezpośredniej.

Nie ma jednoznacznych informacji o stanowisku 40-osobowego klubu Rozwój Plus oraz czteroosobowego koła Razem. Wynik głosowania nie jest więc jeszcze formalnie przesądzony.

Czytaj też: Rewizja w domu Roberta Bąkiewicza – co wiadomo?

Projekt wykracza poza sprawę relokacji

Pierwszy artykuł projektu nakłada na Radę Ministrów obowiązek powołania się na art. 72 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Rząd miałby następnie wstrzymać wykonywanie obowiązków związanych ze wspólną polityką azylową i migracyjną UE.

Zapis nie ogranicza się do odmowy udziału w relokacji. Obejmuje znacznie szerszy obszar unijnego prawa.

Projekt przewiduje również obowiązek przywracania tymczasowej kontroli granicznej w przypadku nadzwyczajnych okoliczności zagrażających bezpieczeństwu wewnętrznemu, w tym masowego napływu migrantów. Decyzję miałaby podejmować Rada Ministrów.

Obecne przepisy powierzają takie uprawnienie ministrowi spraw wewnętrznych. Zdaniem krytyków przyjęcie projektu mogłoby więc stworzyć dwa niespójne tryby podejmowania decyzji o kontrolach granicznych.

Do ośmiu lat więzienia

Najwięcej zastrzeżeń dotyczy propozycji wprowadzenia do Kodeksu karnego nowego art. 129¹. Zgodnie z nim funkcjonariusz publiczny działający na rzecz sprowadzania lub przyjmowania do Polski obywateli państw spoza UE w ramach wspólnej polityki migracyjnej mógłby zostać skazany na karę od roku do ośmiu lat więzienia.

Przepis nie dotyczyłby wyłącznie członków rządu lub parlamentarzystów. Mógłby objąć także urzędników, policjantów i funkcjonariuszy Straży Granicznej.

W projekcie nie zapisano wyjątków dla osób wykonujących obowiązujące przepisy, decyzje administracyjne lub polecenia służbowe. Nie wyłączono również spraw dotyczących obywateli Ukrainy, uchodźców wojennych ani osób legalnie ubiegających się o ochronę międzynarodową.

Prokurator Generalny uznał sformułowanie „działa na rzecz sprowadzania lub przyjmowania” za zbyt szerokie i nieprecyzyjne. Według jego opinii funkcjonariusz mógłby nie być w stanie jednoznacznie ocenić, jakie zachowanie stanowi przestępstwo.

Czytaj też: Prokuratura Bodnara: Bąkiewicz do odsiadki, Grodzki odetchnie

Spór o bezpieczeństwo i zgodność z prawem

Robert Bąkiewicz przekonywał podczas debaty, że polityka migracyjna UE zagraża bezpieczeństwu Polski. Autorzy projektu wskazują między innymi na presję migracyjną ze strony Białorusi, koszty pomocy uchodźcom z Ukrainy oraz ryzyko wykorzystywania migracji przez Rosję do działań destabilizacyjnych.

PiS oceniło, że projekt powinien trafić do komisji ze względu na ponad 166 tys. podpisów obywateli. Partia nie zadeklarowała poparcia dla wszystkich zawartych w nim rozwiązań.

Przedstawiciele KO, Lewicy, Polski 2050, PSL i Centrum wskazywali natomiast na niezgodność części przepisów z prawem oraz możliwość wywołania chaosu w administracji.

Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk stwierdził, że proponowane przepisy mogłyby objąć odpowiedzialnością karną funkcjonariuszy wykonujących prawo lub chroniących granicę.

Możliwe skutki dla urzędów i gospodarki

Sejmowe Biuro Ekspertyz nie znalazło wystarczających danych potwierdzających, że wejście ustawy w życie rzeczywiście zwiększyłoby bezpieczeństwo.

W analizie wskazano natomiast na możliwość opóźnienia procedur administracyjnych, powstania niepewności prawnej oraz ograniczenia dostępności pracowników spoza UE. Pod koniec 2025 r. w Polsce pracowało około 1,1 mln cudzoziemców. Stanowili oni około 6,9 proc. wszystkich pracujących.

Zmiany mogłyby mieć znaczenie między innymi dla budownictwa, transportu, rolnictwa, gastronomii i przetwórstwa. Eksperci wymienili także ryzyko kolejek na granicach, wzrostu kosztów przewozów i magazynowania oraz strat w handlu przygranicznym.

Autorzy projektu oszacowali dodatkowe wydatki Policji i Straży Granicznej na 200–350 mln zł rocznie. Według ich obliczeń oszczędności miałyby wynieść około 1,5 mld zł rocznie.

Eksperci Sejmu zakwestionowali te wyliczenia. Wskazali na brak źródeł danych, metodologii oraz szczegółowego podziału kosztów.

Polska zwolniona tylko w 2026 roku

Unijny pakt migracyjny jest stosowany od 12 czerwca 2026 r. Obejmuje dziesięć aktów prawnych dotyczących między innymi kontroli migrantów, procedur azylowych, ochrony granic i solidarności między państwami.

Mechanizm solidarnościowy nie oznacza automatycznego obowiązku przyjmowania migrantów. Państwo może wybrać relokację, wkład finansowy, pomoc kadrową lub techniczną albo połączenie kilku form wsparcia.

Polska została zwolniona z udziału w tym mechanizmie w cyklu obejmującym 2026 r. Uwzględniono przyjęcie uchodźców z Ukrainy, sytuację na granicy z Białorusią oraz koszty ochrony zewnętrznej granicy UE.

Zwolnienie nie ma jednak charakteru stałego. Sytuacja państw będzie ponownie oceniana w kolejnych rocznych cyklach.

Głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie obywatelskiego projektu ma odbyć się 31 lipca między godz. 10.30 a 12.30.

mn

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.