Inflacja znów ruszyła w górę. Według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego w lipcu ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 3 proc. Miesiąc wcześniej wskaźnik wynosił 2,5 proc. Taki wynik nie jest zaskoczeniem – podobnego ruchu spodziewali się analitycy.
Wyraźny wzrost w ciągu miesiąca
Lipiec przyniósł przyspieszenie inflacji o 0,5 pkt proc. To zauważalna zmiana, szczególnie po czerwcowym wyniku na poziomie 2,5 proc.
Nie oznacza to jeszcze gwałtownego powrotu wysokiej inflacji. Pokazuje jednak, że tempo wzrostu cen nie zatrzymało się na poziomie odnotowanym miesiąc wcześniej. Kierunek jest jasny – wskaźnik poszedł w górę.
Dla zwykłego konsumenta najważniejsze jest to, że presja cenowa nie zniknęła. Statystyczny cel banku centralnego może wyglądać dobrze w tabeli, ale podczas codziennych zakupów liczy się przede wszystkim końcowa kwota na paragonie. A ceny nadal rosną.
Inflacja pozostaje w celu NBP
Mimo lipcowego przyspieszenia inflacja nadal mieści się w dopuszczalnym paśmie odchyleń od celu Narodowego Banku Polskiego.
Sam cel inflacyjny wynosi 2,5 proc. NBP dopuszcza odchylenie o jeden punkt procentowy w górę lub w dół. Oznacza to przedział od 1,5 do 3,5 proc.
Lipiec, z wynikiem 3 proc., nie przekroczył więc górnej granicy. Wskaźnik znalazł się jednak powyżej centralnego celu NBP i wyraźnie bliżej górnego ograniczenia niż dolnego. Do maksymalnego poziomu dopuszczanego przez bank centralny pozostało 0,5 pkt proc.
To ważne rozróżnienie. Inflacja jest pod kontrolą w rozumieniu przyjętego przez NBP przedziału, ale jednocześnie nie utrzymała się na poziomie celu. Wzrost z 2,5 do 3 proc. pokazuje, że sytuacja cenowa nadal może się zmieniać, i to dość szybko.
Czytaj też: Koszyk inflacyjny GUS zmieniony – inflacja sztucznie zaniżona?
Analitycy spodziewali się takiego wyniku
Lipcowy odczyt był zgodny z oczekiwaniami analityków. Nie ma więc mowy o dużym zaskoczeniu, które nagle zmieniałoby obraz sytuacji gospodarczej.
Sam fakt, że prognozy się sprawdziły, nie odbiera jednak znaczenia nowym danym. W czerwcu inflacja dokładnie odpowiadała celowi NBP. W lipcu znalazła się już o 0,5 pkt proc. wyżej.
Różnica może wyglądać niewielko, ale przy ocenie zmian cen liczy się nie tylko sam poziom wskaźnika. Ważny jest także kierunek. Tym razem jest on wzrostowy.
Ceny nadal rosną
Dane GUS nie mówią o spadku cen, lecz o przyspieszeniu ich wzrostu. To zasadnicza kwestia z punktu widzenia gospodarstw domowych.
Niższa inflacja nie oznacza automatycznie, że towary i usługi stają się tańsze. Oznacza jedynie, że ich ceny rosną wolniej. W lipcu tempo tego wzrostu ponownie się zwiększyło.
Na razie wskaźnik pozostaje w granicach wyznaczonych przez NBP. Nie ma więc przekroczenia celu wraz z dopuszczalnym pasmem. Jest za to sygnał, że po czerwcowych 2,5 proc. inflacja nie zatrzymała się w miejscu.
Lipiec kończy się wynikiem 3 proc. Formalnie nadal bez alarmu. Dla kupujących – bez szczególnej ulgi.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.





