Most Siennicki w Gdańsku pozostaje jednym z najbardziej dotkliwych symboli miejskich problemów ostatnich miesięcy. Prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące decyzji o zamknięciu przeprawy nad Martwą Wisłą. Uznała, że nie ma podstaw do przypisania urzędnikom przestępstwa. Dla mieszkańców Przeróbki, Stogów czy Krakowca-Górek Zachodnich brzmi to jednak dość gorzko. Bo mostu jak nie było, tak nie ma. Mija prawie 500 dni bez Mostu Siennickiego – zobacz zegar na stronie głównej.
Aktualizacja
Do sprawy odniósł się także poseł PiS Kacper Płażyński. Polityk zapowiedział, że zamierza przyjrzeć się materiałom zgromadzonym w postępowaniu.
Na pewno poprosimy o własne akta śledztwa, żeby mieć pewność, że „prokuratura”, brzydko mówiąc, nie olała sprawy – mówi Płażyński.
To wyraźny sygnał, że po stronie opozycji temat umorzenia nie zostanie po prostu odłożony na półkę. Poseł zwrócił też uwagę na problem z ewentualnym zażaleniem na decyzję o umorzeniu.
Co do zażalenia, to niestety obecna praktyka uznaje, że mimo iż zgłaszaliśmy podejrzenie popełnienia przestępstwa, nie uznaje takich osób za uprawnione do zażalenia postanowienia o umorzeniu – podkreślił Kacper Płażyński.
W praktyce oznacza to, że politycy PiS mogą próbować kontrolować sprawę poprzez wgląd w akta, ale droga formalnego zaskarżenia decyzji prokuratury może okazać się dla nich zamknięta.
Przypomnijmy, że to gdańscy radni PiS oraz poseł Kacper Płażyński złożyli zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydent Aleksandrę Dulkiewicz i jej zastępcę Piotra Borawskiego.
Śledztwo bez zarzutów
Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz umorzyła 14 maja 2026 r. śledztwo w sprawie możliwego przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przy decyzjach dotyczących Mostu Siennickiego. Chodziło o przeprawę nad Martwą Wisłą, w ciągu ul. Siennickiej, stanowiącą drogę powiatową nr 2121G.
W komunikacie wskazano, że postępowanie obejmowało działania podejmowane „nie później niż do dnia 10 stycznia 2025 r.”. Sprawdzano, czy w związku z ujawnionym zagrożeniem zawalenia konstrukcji mogło dojść do czynu z art. 231 § 1 k.k. w związku z art. 164 § 1 k.k.
Śledztwo wszczęto 2 kwietnia 2025 r. Prokuratura zebrała dokumentację techniczną i przetargową, a także przesłuchała świadków. Jak przekazano, chodziło również o osoby zawiadamiające o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Po analizie materiałów śledczy uznali, że nie ma podstaw do stawiania zarzutów. Prokuratura podała, że „działania Gminy Miasta Gdańska w okresie od 2019 r. do 10 stycznia 2025 r. były podejmowane na bieżąco i adekwatnie do posiadanych przez urzędników informacji”.
Czytaj też: Most Siennicki ma być gotowy w czerwcu 2027. Zaskakujące spotkanie
Bezpieczeństwo ważniejsze niż koszty
W komunikacie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku znalazło się też wyraźne stwierdzenie dotyczące samego zamknięcia przeprawy. Prokurator uznał, że decyzja o zamknięciu Mostu Siennickiego „była uzasadniona względami bezpieczeństwa użytkowników obiektu”.
To ważny fragment, bo sprawa od początku budziła emocje właśnie z powodu kosztów i codziennych utrudnień. Prokuratura zaznaczyła, że decyzja zapadła „niezależnie od kosztów, jakie wygenerowała dla Gminy Miasta Gdańska”. Innymi słowy – w ocenie śledczych bezpieczeństwo przeważyło nad finansowymi skutkami.
Formalnie śledztwo umorzono, ponieważ uznano, że czyn „nie zawiera znamion czynu zabronionego”. Postanowienie nie jest jednak prawomocne. To znaczy, że proceduralnie sprawa nie została jeszcze zamknięta na amen. Politycznie tym bardziej.
Skiba: Możecie poczuć się jak nasza władza
Do decyzji prokuratury ostro odniósł się Andrzej Skiba, radny PiS z Gdańska. Jego komentarz był mocno ironiczny i uderzał w miejskie władze.
Zdarzyło się Państwu coś zawalić w pracy?” – pytał radny.
Po chwili dodawał:
Dostaliście wtedy po premii, albo czy ktoś Wam pogroził palcem lub chociaż niemiło się zwrócił?
Skiba zestawił sytuację zwykłych pracowników z tym, jak – jego zdaniem – wygląda odpowiedzialność po stronie władz miasta. „A może ktoś zapłacił z własnej kieszeni za jakieś opóźnienie, spóźnienie albo zniszczenie czegoś? Nie, no to możecie poczuć się jak nasza władza!” – napisał.
Najmocniej wybrzmiał jednak fragment dotyczący mieszkańców dzielnic odciętych od normalnego korzystania z przeprawy. Według Skiby „17 tys. ludzi z Przeróbki, Stogów, Krakowca-Górek Zachodnich nie może korzystać z Mostu Siennickiego”.
Radny dodał przy tym cytat z piosenki T-Love: „jest super, jest super, więc o co ci chodzi?”. W tym kontekście trudno odczytać to inaczej niż jako kpinę z urzędowego spokoju.
Czytaj też: Gdańsk wyremontuje Most Siennicki. Dwa lata prac i 43 mln zł na modernizację
Procedury kontra codzienność
Sprawa Mostu Siennickiego pokazuje dobrze znane napięcie. Z jednej strony są dokumenty, opinie, przetargi, decyzje i przepisy. Z drugiej – ludzie, którzy od miesięcy odczuwają skutki zamknięcia przeprawy.
Prokuratura oceniała, czy doszło do przestępstwa. I na to pytanie odpowiedziała: nie. Ale mieszkańcy mogą zadawać inne pytanie: czy naprawdę wszystko zadziałało tak, jak powinno? To już nie jest wyłącznie kwestia kodeksu karnego. To kwestia zaufania do miasta i jego zdolności do przewidywania problemów, zanim staną się kryzysem.
Bo dla mieszkańca sprawa nie kończy się na komunikacie prokuratury. Kończy się dopiero wtedy, gdy może normalnie dojechać do pracy, szkoły, lekarza albo po prostu wrócić do domu bez kombinowania. A tu nie chodzi o drobną niedogodność. Dla części gdańszczan zamknięty most oznacza dłuższą trasę, więcej nerwów i poczucie, że ktoś na górze może spokojnie ogłosić: wszystko było zgodnie z procedurami.
W komunikacie prokuratury pada ważne stwierdzenie: działania miasta były „adekwatne do posiadanych przez urzędników informacji”. Tyle że zwykły mieszkaniec może odpowiedzieć po swojemu: skoro od 2019 r. sprawa była monitorowana, to dlaczego finał wygląda właśnie tak?
Nie jest to pytanie wygodne. Ale jest naturalne.
Zobacz też: Nowe życie Mostu Siennickiego w Gdańsku. Nie będzie już niebeski
Prokuratura niezależna, polityka zostaje
Skiba w swoim wpisie uderzył również w szerszy polityczny ton sprawy. Napisał:
Pamiętajmy, Prokuratura jest niezależnym od władzy bytem!
Dalej ironizował, że „wróciła powszechna szczęśliwość, ludzie się do siebie uśmiechają, a doktryna Neumanna to tylko bajeczki dla dzieci”.
To już nie tylko zarzut wobec władz miasta, ale próba wpisania gdańskiej sprawy w ogólnopolską dyskusję o odpowiedzialności polityków i instytucji. Ostry ton, ale w kampanijnym klimacie samorządowych sporów – raczej nikogo nie zaskoczy.
Umorzenie śledztwa nie kończy więc sporu wokół Mostu Siennickiego. Władze miasta mogą wskazywać, że prokuratura nie znalazła podstaw do zarzutów. Opozycja będzie przypominać o 17 tys. mieszkańców dotkniętych zamknięciem przeprawy i pytać o odpowiedzialność polityczną, nawet jeśli karnej nie ma.
Bo odpowiedzialność w samorządzie nie zawsze zaczyna się i kończy na paragrafach. Czasem chodzi o coś prostszego: czy mieszkańcy widzą, że ktoś naprawdę rozumie ich problem.
Na razie usłyszeli, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. Prawniczo – konkret. Życiowo – raczej marne pocieszenie.
Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

