Senat uczcił 80. rocznicę Marszu Śmierci więźniów KL Stutthof, przyjmując uchwałę, która oddaje hołd ofiarom tej tragedii. Z dokumentu wynika, że więźniowie ginęli z rąk „hitlerowców”, a nie Niemców. Podobnie Radio Gdańsk w swojej relacji konsekwentnie unika podania, kto stał za tą zbrodnią.
Ukrywanie sprawców przez Senat i Radio Gdańsk
Marsz Śmierci z KL Stutthof był brutalnym aktem ludobójstwa, dokonanym przez niemieckich oprawców. Tymczasem w uchwale Senatu i w relacjach medialnych pada określenie „hitlerowcy”, jakby zbrodni dopuścili się jacyś beznarodowi „naziści”. To celowa manipulacja, która wpisuje się w wieloletnią narrację wybielającą Niemców. Trudno uwierzyć, że w oficjalnym dokumencie polskiego parlamentu zabrakło jasnego wskazania, kto był sprawcą tej masakry.
Podczas Marszu Śmierci życie straciło 17 tys. więźniów – ludzi wycieńczonych, głodnych, odzianych jedynie w pasiaki, którzy ginęli z zimna lub byli rozstrzeliwani, jeśli nie nadążali za kolumną. Te niewyobrażalne cierpienia są dziś sprowadzane do bezosobowej formy, w której brakuje jasnego przekazu: to Niemcy – nie jacyś anonimowi „hitlerowcy” – odpowiadają za ten mord.
Dodajmy, że z inicjatywą uchwałodawczą wystąpili senatorowie z Pomorza, w tym Anna Górska, Barbara Zdrojewska, Leszek Czarnobaj czy Sławomir Rybicki.
Czytaj więcej: Niemcy unicestwiają się same, jak w planie Morgenthaua
Bohaterstwo Kaszubów – historia, którą warto pamiętać
Na tle tej tragedii wyróżnia się postawa Kaszubów, którzy z narażeniem życia pomagali więźniom. Szacuje się, że dzięki nim udało się uratować ok. 2 tys. osób. Wspomnienia ocalałych potwierdzają, że Kaszubi dzielili się jedzeniem, pomagali w ucieczkach, a nawet brali pod opiekę dzieci urodzone przez więźniarki. To nie była pojedyncza akcja pomocy – to była masowa solidarność polskiej ludności, gotowej ponieść konsekwencje za swoje działania.
Dlaczego nikt nie mówi o Niemcach?
Milczenie w kwestii sprawców tej zbrodni jest niepokojące. Na całym świecie funkcjonuje propaganda rozmywająca odpowiedzialność Niemiec za zbrodnie II wojny światowej. Termin „naziści” czy „hitlerowcy” pozwala na oderwanie tych działań od narodu niemieckiego, choć to właśnie Niemcy stworzyli KL Stutthof i inne obozy zagłady.
Ofiary Marszu Śmierci zasługują na prawdę – nie na poprawność polityczną, która rozmywa odpowiedzialność za ich cierpienie. Senat mógł to jasno zaznaczyć. Radio Gdańsk również mogło użyć właściwego określenia. Tymczasem wciąż mamy do czynienia z niepokojącą tendencją, w której historia jest naginana do współczesnych politycznych interesów.
Zobacz też: Trzy szkielety odkryte na Westerplatte. Nowe fakty z 1939 r.
mn






