Zimna wojna o Grenlandię. USA i Dania na kursie kolizyjnym (FOTO: canva)

Zimna wojna o Grenlandię. USA i Dania na kursie kolizyjnym

Wiceprezydent USA J.D. Vance podczas wizyty na Grenlandii zarzucił Danii, że nie wywiązuje się z obowiązków obronnych na wyspie. W odpowiedzi premierka Danii Mette Frederiksen nazwała te słowa niesprawiedliwymi i przypomniała o duńskich inwestycjach w bezpieczeństwo Arktyki. USA nie zostały zaproszone na Grenlandię, a ich wizyta wywołała polityczne i społeczne poruszenie.

Trzy fakty:

  • Dania rozwija infrastrukturę obronną w Arktyce, m.in. poprzez drony i nowe okręty.
  • Minister spraw zagranicznych Danii skrytykował USA za skupienie na walce z terroryzmem zamiast Arktyki.
  • Grenlandia może być punktem zapalnym rywalizacji o dominację między Zachodem a Chinami i Rosją.

Amerykańska baza i polityczna burza

Wiceprezydent USA J.D. Vance odwiedził bazę wojskową Pituffik bez formalnego zaproszenia, co wywołało konsternację w Kopenhadze i wśród lokalnych władz na Grenlandii. W trakcie wizyty ostro ocenił podejście Danii do kwestii bezpieczeństwa Arktyki. Według Vance’a, rząd w Kopenhadze „nie wykonał dobrej roboty” w zapewnianiu stabilności i ochrony mieszkańcom Grenlandii.

Wypowiedź ta nie pozostała bez odpowiedzi. Premierka Danii Mette Frederiksen w specjalnym oświadczeniu uznała słowa wiceprezydenta za niesprawiedliwe. Przypomniała, że Dania przez lata stała z USA „ramię w ramię w bardzo trudnych sytuacjach” i nadal pozostaje lojalnym sojusznikiem w ramach NATO.

Zimna wojna o Grenlandię. USA i Dania na kursie kolizyjnym (FOTO: canva)
Zimna wojna o Grenlandię. USA i Dania na kursie kolizyjnym (FOTO: canva)

Dania broni się przed zarzutami – walka o Grenlandię

Frederiksen przyznała rację Vance’owi w jednym: Arktyka rzeczywiście zasługuje na większy priorytet. Jednocześnie podkreśliła, że jej rząd już od miesięcy inwestuje w modernizację obecności militarnej w tym regionie. Dania zwiększa nadzór na Grenlandii, w tym poprzez nowe okręty patrolowe, systemy satelitarne oraz drony dalekiego zasięgu.

W oświadczeniu padły też kluczowe słowa o gotowości do współpracy z USA – „dzień i noc”. Ale Frederiksen wyraźnie zaznaczyła, że taka współpraca musi odbywać się na „międzynarodowych zasadach”, co można odczytywać jako zawoalowaną krytykę niezapowiedzianej wizyty amerykańskich polityków.

Jeszcze ostrzej zareagował minister spraw zagranicznych Danii Lars Løkke Rasmussen. Jego zdaniem krytyka USA była nie na miejscu, a Waszyngton sam przez dekady zaniedbywał kwestie północne, skupiając się na walce z terroryzmem po upadku muru berlińskiego. Dodał też, że Dania aktywnie wspierała USA w Afganistanie i Iraku, gdzie jej żołnierze walczyli ramię w ramię z amerykańskimi.

Wyspa między trzema mocarstwami

Całe zamieszanie wokół wizyty Vance’a pokazuje, jak bardzo Grenlandia zmienia swoje geopolityczne znaczenie. Do niedawna postrzegana jako odległa, zimna i uboga w ludność, dziś staje się centrum rywalizacji światowych potęg. Vance jednoznacznie wskazał, że Rosja i Chiny już inwestują uwagę i środki w Arktykę – i jeśli USA nie zajmą tam miejsca, zrobią to inni.

To nie przypadek, że Trump jako prezydent USA mówił o chęci „zakupu Grenlandii”. Pomysł wywołał wtedy śmiech, dziś coraz więcej komentatorów uznaje go za strategiczne wyczucie. Grenlandia to nie tylko surowce naturalne – ropa, gaz, metale ziem rzadkich – ale też potencjalne nowe szlaki handlowe, które otwierają się wraz z topnieniem lodowców.

Czytaj więcej: Dania zwiększa liczebność armii. Kobiety trafią do wojska już w lipcu

Czy Dania straci Grenlandię?

Vance nie mówił wprost o planach aneksji wyspy, ale jego słowa sugerują gotowość USA do rozmów z niezależną Grenlandią. Stwierdził, że „mieszkańcy wyspy mogą wybrać amerykański parasol bezpieczeństwa zamiast duńskiego nadzoru”. Z politycznego punktu widzenia, to mocna sugestia możliwej przyszłości – w której Grenlandia ogłasza niepodległość, a potem staje się strategicznym partnerem USA.

To scenariusz, który stawia Danię pod presją. Utrata Grenlandii byłaby nie tylko ciosem prestiżowym, ale też strategicznym i ekonomicznym. Kopenhaga dobrze to rozumie – dlatego Frederiksen stara się odpowiadać stanowczo, ale jednocześnie nie zrywać mostów z Waszyngtonem.

Zimna wojna o Grenlandię. USA i Dania na kursie kolizyjnym (FOTO: canva)
Zimna wojna o Grenlandię. USA i Dania na kursie kolizyjnym (FOTO: canva)

Zimna wojna w wersji arktycznej

Dania może liczyć na poparcie NATO, ale pytanie brzmi – jak długo utrzyma kontrolę nad tak ważnym terytorium, jeśli USA zaczną zabiegać o poparcie samych Grenlandczyków? Lokalna ludność coraz głośniej mówi o autonomii, a część elit politycznych wyspy nie ukrywa rozczarowania polityką Kopenhagi.

Co dalej? Scenariuszy jest kilka. Od symbolicznej współpracy w ramach NATO, po realne osłabienie pozycji Danii i wzmocnienie obecności USA. Jedno jest pewne: Grenlandia przestała być peryferyjną ciekawostką geograficzną. Stała się geopolitycznym punktem zapalnym.

Zobacz też: Rosyjski lodołamacz atomowy uszkodzony na wodach Arktyki

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.