W weekend w Górkach Zachodnich, tuż przy wejściu numer 21, zauważono nietypowe skupiska piany na brzegu morza. Choć na pierwszy rzut oka przypominały ślady chemicznego zanieczyszczenia, służby morskie stanowczo zaprzeczają możliwości wycieku ze statków. Zdaniem urzędników, mamy do czynienia z naturalnym zjawiskiem wywołanym przez prace czerpalne i zmienne warunki pogodowe.
Trzy fakty:
- Wstępne oględziny wykluczyły obecność substancji ropopochodnych.
- Źródłem piany są osady denne wzruszone przez pogłębianie portu.
- Kontrole powietrzne i naziemne nie wykazały żadnych nieprawidłowości.
Piana na piasku, ale bez paniki
W niedzielne przedpołudnie służby zareagowały na zgłoszenia spacerowiczów, którzy zaobserwowali dziwne skupiska piany na plaży w Górkach Zachodnich. Piana, miejscami tworząca kożuch, wyglądała na ślad po ewentualnym wycieku z jednostek pływających. Sprawa została potraktowana poważnie – nie tylko natychmiast zabezpieczono teren, ale także przeprowadzono kontrolę brzegową i lot patrolowy nad Zatoką Gdańską.
Jak podkreślił Urząd Morski w Gdyni, nie ma żadnych sygnałów o awarii, incydencie czy zrzucie zanieczyszczeń w obrębie Portu Gdańsk. Nie odnotowano także wpływu piany na środowisko naturalne ani rybostan w okolicy.
Czytaj więcej: Plaża w Brzeźnie tonie w śmieciach
Winne prace pogłębiające?
Pojawienie się piany najpewniej związane jest z prowadzonymi w tym rejonie pracami czerpalnymi, czyli pogłębianiem torów wodnych i przystani. Specjaliści z Urzędu Morskiego w Gdyni tłumaczą, że wzruszenie dna morskiego, szczególnie w rejonach bogatych w substancje organiczne, może prowadzić do gwałtownego uwolnienia tych związków. W połączeniu z falowaniem i wiatrem, w efekcie powstaje piana, która wygląda niepokojąco, ale nie ma cech zanieczyszczenia przemysłowego.
Jak wynika z ocen urzędnikó, substancje organiczne mogą pochodzić z rozkładających się organizmów morskich, mułu i materii roślinnej. To zjawisko jest naturalne, choć rzadko występuje na taką skalę w rejonie plaż uczęszczanych przez mieszkańców i turystów.
Służby monitorują sytuację
Zarówno Urząd Morski, jak i służby portowe zapewniają, że sytuacja jest stale monitorowana.
Zgodnie z procedurą przeprowadzono w poniedziałek kolejną kontrolę linii brzegowej, która nie wykazała obecności nowych skupisk piany. Również poranny lot patrolowy nad Zatoką Gdańską nie potwierdził żadnych anomalii – tłumaczy Magdalena Kierzkowska, rzecznik prasowy Urzędu Morskiego w Gdyni.
Zjawisko, choć wywołujące zrozumiałe obawy, nie nosi cech zagrożenia ekologicznego. Mimo to, mieszkańcy i plażowicze proszeni są o zgłaszanie wszelkich niepokojących obserwacji, by możliwe było szybkie reagowanie na ewentualne zmiany sytuacji.
Zobacz też: Zakaz kąpieli i plażowania na Westerplatte. Co ukrywa Port Gdańsk?
mn






