Gwałtowne wahania indeksów, złoto poniżej 3 tys. dolarów i największe spadki od 2020 roku – amerykańska giełda przeżywa ciężkie chwile. Inwestorzy łapią się za głowę. W centrum zamieszania znów znalazł się Donald Trump. W poniedziałek zapowiedział on 50-proc. taryfy wobec Chin, jeśli Pekin nie wycofa odwetowych ceł wobec USA.
Trzy szybkie fakty:
- Indeks Nasdaq wchodzi w rynek niedźwiedzia – stracił ponad 20 proc. od szczytu z grudnia.
- Donald Trump grozi nowymi taryfami, inwestorzy nie wiedzą, czy to blef czy plan.
- Cena złota spadła poniżej 3 tys. dolarów za uncję, mimo roli „bezpiecznej przystani”.
Trump znów miesza na rynkach. Inwestorzy w strachu
Handel na Wall Street w poniedziałek przypominał kolejkę górską. Dow Jones zyskał, by zaraz potem spaść o 500 punktów. S&P 500 tracił 0,8 proc., a technologiczny Nasdaq – pół proc. Inwestorzy miotali się między nadzieją a paniką po kolejnych, sprzecznych sygnałach z otoczenia Donalda Trumpa.
Prezydent w poniedziałek rano ogłosił zamiar nałożenia 50-proc. taryf na Chiny od 9 kwietnia, jeśli Pekin nie zrezygnuje z wcześniejszych ceł wobec USA. To odpowiedź na działania Chin, które zareagowały na ogłoszone 2 kwietnia szerokie amerykańskie taryfy. Po krótkiej euforii związanej z plotką o możliwej 90-dniowej pauzie w ich wdrażaniu, rynek znów runął, gdy źródło zbliżone do Białego Domu nazwało to „fake news”.
Nowe taryfy i globalna reakcja
Wypowiedź Trumpa, że „czasem trzeba wziąć lekarstwo, by coś naprawić”, potraktowano jako zapowiedź braku ustępstw. W efekcie inwestorzy rzucili się do wyprzedaży. Tylko w ciągu tygodnia z rynku zniknęło ponad 5 bilionów dolarów – to najgorszy wynik od pandemicznego 2020 roku.
Chińskie i europejskie giełdy również pikują. Nikkei 225 w Japonii i Hang Seng w Hongkongu oficjalnie znalazły się w rynku niedźwiedzia. Europa szykuje kontrsankcje, a nowe amerykańskie cła bazowe na poziomie 10 proc. już obowiązują. Dodatkowe taryfy mają dotknąć tzw. „złych aktorów” od środy.
Czytaj więcej: Trump ostro o Zełenskim: „Nigdy nie powinni tego zaczynać”
Złoto zawodzi, S&P 500 blisko kryzysu
Tradycyjna ucieczka do złota w sytuacjach kryzysowych tym razem zawiodła. W poniedziałek cena metalu spadła poniżej 3 tys. dolarów za uncję, co oznacza spadek o 1,85 proc. Tylko w marcu złoto ustanowiło rekordy wszech czasów, jednak obecne sygnały recesji uderzają także w nie. W obliczu spadającego popytu na surowce przemysłowe, złoto pozostaje silniejsze niż srebro i miedź, ale nie zdołało uniknąć przeceny.
Larry Fink, szef BlackRock, ostrzega, że spadki na giełdach mogą pogłębić się jeszcze o 20 proc. Jego zdaniem gospodarka USA jest już w stanie recesji. Podkreślił jednak, że obecne wyprzedaże to „okazja do kupna”, a nie powód do paniki. Również Jamie Dimon z JPMorgan przyznał, że choć nowe taryfy uderzą w wzrost i inflację, niekoniecznie doprowadzą do recesji.
Presja na Fed, ale to nie wystarczy
Donald Trump nie ustaje w naciskach na Rezerwę Federalną. W poniedziałek po raz kolejny wezwał Fed do cięcia stóp procentowych. Jego zdaniem Jerome Powell powinien działać już teraz. Rynek spodziewa się czterech cięć stóp do końca roku – to efekt rosnących obaw o recesję.
Eksperci przestrzegają jednak, że polityka monetarna może nie wystarczyć. Przy spirali ceł i braku stabilności, sama obniżka stóp nie uzdrowi sytuacji. W efekcie S&P 500 znajduje się o krok od rynku niedźwiedzia. Jeśli spadnie poniżej 4 915 punktów, oficjalnie dołączy do Nasdaq i Nikkei 225.
Zobacz też: USA zestrzeliły chiński balon. Nowe doniesienia

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






