Afera z mieszkaniem pana Jerzego miała wstrząsnąć kampanią wyborczą Karola Nawrockiego. Według twórców programu „Stanu Wyjątkowego” w Onecie, kandydat na prezydenta popierany przez PiS przejął kawalerkę starszego mężczyzny, doprowadzając do podpisania aktu notarialnego w areszcie. Notariusz w areszcie? To miało szokować. Jednak po dokładnej analizie okazuje się, że cała historia to polityczna wydmuszka – nośna, ale pusta w środku. W tle zostają pytania o intencje oskarżycieli i prawdziwy cel nagłośnienia tej sprawy.
Trzy szybkie fakty:
- Akt notarialny podpisano w areszcie, ale z udziałem notariusza i zgodą obu stron.
- Operacja rozpoczęła się, zanim pan Jerzy trafił za kratki – to fakt, ale bez znaczenia prawnego.
- Afera wybuchła tuż przed decydującą fazą kampanii – nieprzypadkowy timing.
Umowa podpisana zgodnie z prawem
Karol Nawrocki miał w 2011 roku pomóc niemal 80-letniemu Jerzemu w wykupieniu mieszkania komunalnego. Według relacji, pan Jerzy poprosił go o wsparcie, bo bał się, że po aresztowaniu straci lokal. Tyle że operacja wykupu zaczęła się przed listopadem, kiedy to starszy mężczyzna trafił do aresztu. Na pierwszy rzut oka – zgrzyt. Ale formalnie – żadna to rewelacja.
Akt notarialny podpisano później, już w areszcie. Zgodnie z procedurą – z udziałem notariusza, za zgodą obu stron. Czy ktoś kogoś zmuszał? Nic na to nie wskazuje. Umowa cywilna między dorosłymi, obopólna zgoda, wszystko wpisane w ramy prawa. Areszt nie anuluje przecież zdolności do czynności prawnych. Cała historia wygląda bardziej na próbę nadania dramatyzmu niż na realny skandal.
Czytaj więcej: Anonimowe strony atakują Nawrockiego i Mentzena
Oprocentowanie pożyczki jako straszak medialny
W umowie padło też, że pożyczka – dokładnie 12 tysięcy złotych – miała być oprocentowana na 20 proc. rocznie. Brzmi drastycznie. Ale to liczba, która miała się nigdy nie uruchomić. Takie zapisy są w prywatnych umowach częste – zabezpieczenie, a nie faktyczne oczekiwanie spłaty z zyskiem.
Zarówno Nawrocki, jak i pan Jerzy potwierdzili, że celem była pomoc. Kluczowa jest tu zgoda obu stron. I brak jakiejkolwiek interwencji ze strony organów ścigania – nikt nie zgłosił wtedy podejrzenia oszustwa. Mieszkanie zostało przejęte na zasadach, które zaakceptował sam właściciel. Po latach, tuż przed wyborami, temat wraca. Przypadek?
Dlaczego akurat teraz?
Wybory prezydenckie to czas emocji, prowokacji i gier narracyjnych. W medialnym tyglu pojawiają się historie, które mają wstrząsnąć opinią publiczną. Kawalerka pana Jerzego to właśnie taka historia. Nośna. Prosta. Z elementem emocjonalnym. I, jak się okazuje – politycznie wycelowana.
Ujawnienie dokumentów przez twórców „Stanu Wyjątkowego” zbiegło się z kluczowym momentem kampanii. Gdy Nawrocki zyskuje poparcie, a Trzaskowski traci impet – bomba z „aresztową kawalerką” miała zmienić układ sił. Nie zmienia. Bo fakty są nieubłagane: to historia bez twardych dowodów na nieprawidłowości. A jedynie z odpowiednio zmontowaną narracją.
Zobacz też: Ksiądz Michał Olszewski opuścił areszt. Wpłacono kaucję
mn






