Nowa linia tramwajowa GPW z Piecki-Migowo do Wrzeszcza przez ul. Bohaterów Getta Warszawskiego w Gdańsku miała nie ingerować w ruch samochodowy na al. Grunwaldzkiej – tak zapewniały władze miasta. Dziś okazuje się, że powstaną aż dwa nowe zestawy świateł: dla pieszych i dla kierowców. Płynność ruchu? Przerywana co 80 metrów. Mieszkańcy zarzucają miastu manipulację i pytają od wielu lat: dlaczego odrzucono mniej inwazyjny wariant przez ul. Do Studzienki?
Kolejna obietnica w gruzach
Pamiętacie zapewnienia magistratu, że budowa nowej linii tramwajowej przez Bohaterów Getta Warszawskiego ma poprawić przemieszczanie do centrum Wrzeszcza? Władze miasta, chwaląc się wizualizacjami z „pluszowymi” tramwajami i płynnym ruchem, nie wspomniały o dwóch zestawach nowych świateł na niespełna 160 metrach.
Z dokumentacji projektowej, do której dotarł portal wbijamszpile.pl jasno wynika, że na al. Grunwaldzkiej, na odcinku pomiędzy ulicami Do Studzienki a Bohaterów Getta Warszawskiego pojawią się światła zarówno dla pieszych, jak i samochodów.
To rozwiązanie oznacza przerwy w ruchu na jednej z głównych arterii Trójmiasta co około 80 metrów.
Mało tego, przecież w planach miejskich jest też odtworzenie przejścia dla pieszych 100 metrów dalej – przy Teatrze Miniatura.

Nowe światła i większy chaos
Nowa sygnalizacja świetlna ma objąć nie tylko ruch samochodowy, ale też pieszych. Ci drudzy zyskają oddzielne przejście ze światłami przez ul. Bohaterów Getta Warszawskiego. Dzisiaj mogą tam poruszać się swobodnie. Co więcej, w projekcie nie widać dowiązania do systemu Tristar, ale zkładamy, że światła dla kierowców mogą być nie zsynchronizowane na tzw. „zieloną falę”, niemniej pozostawia to pytania o rzeczywistą skuteczność planowanego rozwiązania.
Tramwaje będą miały priorytet. W praktyce może to oznaczać nie tylko wzrost korków, ale też wydłużony czas przejazdu przez Grunwaldzką – szczególnie w godzinach szczytu. To zupełnie inny obraz niż ten, który przedstawiano opinii publicznej.

Wizualizacje jak z kreskówki
Oficjalne wizualizacje prezentowane przez miasto ukazywały Wrzeszcz bez korków, z lekkimi, niemal bajkowymi tramwajami sunącymi przez spokojne centrum. Ani słowa o światłach. Ani słowa o ewentualnych utrudnieniach.
Jak się okazuje – to nie błąd, lecz decyzja. Projekt zakładał je od początku. Teraz, gdy mieszkańcy zapoznali się z dokumentacją, podnoszą alarm. Uważają, że zostali wprowadzeni w błąd. Padają słowa o „planowanym chaosie” i „celowym przemilczaniu niewygodnych faktów”.

Czytaj więcej: DRMG potwierdza wyciek danych z przetargu tramwajowego
Studzienka czy Getta Warszawskiego?
Mieszkańcy Wrzeszcza od początku wskazywali alternatywny wariant – ul. Do Studzienki. Mniej inwazyjna, bez ingerencji w Grunwaldzką, ta opcja miała zyskać wysokie oceny w analizach środowiskowych. Koszt? Niższy. Konflikt z ruchem drogowym? Znikomy.
Dlaczego więc miasto z niej zrezygnowało? Tego nie wiadomo. Władze ograniczają się do ogólnych komunikatów o „wyborze optymalnego wariantu”. Dla mieszkańców to jednak nie wystarcza – żądają transparentności, publikacji analiz oraz rzeczywistego dialogu z lokalną społecznością.
Manipulacja czy decyzja polityczna?
Cała sprawa budzi wątpliwości nie tylko co do sensu inwestycji, ale też uczciwości władzy wobec obywateli. Gdyby nie dostęp do projektu wykonawczego, nikt nie wiedziałby o nowych światłach, które zburzą rytm komunikacyjny jednej z najważniejszych ulic Gdańska.
Czy jesteśmy świadkami miejskiej inżynierii komunikacyjnej, która ignoruje realia w imię idei? Idei antysamochodowej. A może to zwykła polityczna gra, w której mieszkańcy stają się jedynie tłem dla unijnych milionów i planów budżetowych? Odpowiedzi wciąż brak.
Zobacz też: Wyciek danych z gdańskiego urzędu? Setki nazwisk i adresów w sieci

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






