„Die Welt”: Rosja też musi zapłacić za zbrodnie na Polsce (FOTO: canva)

„Die Welt”: Rosja też musi zapłacić za zbrodnie na Polsce

W opiniotwórczym komentarzu opublikowanym w niemieckim dzienniku „Die Welt” Artur Weigandt stawia sprawę jasno – Polska była ofiarą dwóch agresorów i powinna żądać reparacji nie tylko od Niemiec, lecz także od Rosji. To wyraźne wezwanie do odwagi i politycznej konsekwencji, które uderza w powszechnie utrwaloną narrację o „jednym sprawcy”.

Trzy szybkie fakty:

  • Niemiecki publicysta apeluje, by Polska domagała się reparacji również od Rosji.
  • Argumentuje, że Polska została zniszczona i ujarzmiona przez dwa totalitaryzmy.
  • Twierdzi, że pomijanie Moskwy to przemilczanie połowy prawdy historycznej.

Westerplatte to za mało. Potrzebna pełna prawda

Weigandt przypomina, że prezydent Karol Nawrocki, ponawiając na Westerplatte żądania reparacyjne wobec Niemiec, odwołał się do bolesnej historii Polski. Niemiecka napaść z 1 września 1939 roku, miliony zabitych, spustoszone miasta i traumy sięgające kolejnych pokoleń – to wszystko, zdaniem autora, stanowi podstawę do roszczeń. Ale Weigandt pyta: dlaczego tylko wobec Niemiec?

Komentator wskazuje na pakiet faktów, które zbyt długo były ignorowane w debacie międzynarodowej. 17 września 1939 roku – wkroczenie Armii Czerwonej, deportacje na Syberię, Katyń, brutalna sowietyzacja i wieloletnia okupacja pod przykrywką „wyzwolenia”. To druga połowa tragedii, której Polska do dziś nie rozliczyła z jej sprawcą – Rosją.

Polska jako półkolonia Moskwy

W swoim tekście publicysta szczegółowo analizuje, jak Polska po 1945 roku znalazła się w sowieckiej strefie wpływów. Polska Ludowa była, według jego słów, „półkolonią” – pozbawioną suwerenności, uzależnioną od decyzji Moskwy. Również brak żądań wobec Rosji wynikał z tej zależności.

Weigandt podkreśla, że do 1989 roku Polska nie mogła podejmować samodzielnych decyzji w sprawach strategicznych, w tym w kwestii reparacji. Tę historyczną ubezwłasnowolnienie uważa za kolejny dowód, że odpowiedzialność Związku Sowieckiego jest niezaprzeczalna.

Czytaj więcej: Nawrocki na Westerplatte: reparacje warunkiem partnerstwa z Niemcami

Rosja nie zapłaci, ale świat zobaczy

Komentator realistycznie ocenia szanse na uzyskanie jakichkolwiek odszkodowań od Rosji – jako niemal zerowe. Zwłaszcza dopóki rządzi nią Władimir Putin. Ale w jego opinii nie chodzi tylko o pieniądze. Tu gra toczy się o uznanie, o symboliczne przywrócenie sprawiedliwości i o polityczną spójność.

„Polska została rozbita przez dwa totalitaryzmy. Kto dziś oskarża tylko Berlin, przemilcza połowę prawdy” – pisze autor.

Według niego światowa opinia publiczna powinna dostrzec, że Polska nie działa wybiórczo, ale domaga się sprawiedliwości od obu odpowiedzialnych mocarstw: Niemiec i Rosji.

Publicysta zauważa też, że łatwiej uderzyć w Niemcy – jako partnera w Unii Europejskiej i NATO. Z Berlinem można prowadzić negocjacje, stawiać warunki i zyskiwać punkty polityczne. Moskwa jest celem o wiele mniej wygodnym, a domaganie się czegokolwiek od Kremla grozi międzynarodowym napięciem.

Odwaga czy kalkulacja?

Na koniec Weigandt sugeruje, że prawdziwym testem wiarygodności polskiej polityki reparacyjnej będzie postawa wobec Rosji. Brak takich żądań uznaje za wyraz lęku lub politycznego wyrachowania.

„Nie chodzi o realne wypłaty, lecz o zasady” – czytamy w „Die Welt”.

Zdaniem komentatora, dopiero równoczesne domaganie się reparacji od Niemiec i Rosji zapewni Polsce szacunek, uznanie i wiarygodność na arenie międzynarodowej.

Zobacz też: Dom Niemiecko-Polski. Nowy symbol pojednania zamiast reparacji

mn

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.