W Gdańsku świętowano Dzień Jedności Niemiec (FOTO: Agnieszka Owczarczak/FB)

W Gdańsku świętowano Dzień Jedności Niemiec

Są miejsca, które nie znoszą obojętności. Gdańsk do nich należy. To miasto-symbol – początek wojny, kolebka wolności, miejsce, gdzie Polacy zapłacili ogromną cenę, często cenę życia, by Europa mogła dziś mówić o jedności.

Dlatego trudno nie czuć gorzkiego zdziwienia, gdy w Europejskim Centrum Solidarności, w sercu Gdańska, odbywają się obchody Dnia Jedności Niemiec. Wydarzenie, które mało miejsce we wtorek wieczorem, dla naszych zachodnich sąsiadów ma wymiar święta narodowego, w Polsce brzmi inaczej – zwłaszcza w miejscu, gdzie historia napisała tak dramatyczny prolog XX wieku.

Nie chodzi o gest dyplomatyczny ani o kurtuazję wobec partnerów z Zachodu. Chodzi o sens. Bo gdy kraj, który wciąż czeka na moralne i finansowe rozliczenie wojennych strat (w zamian dostaje jakiś głaz Berlinie) i staje się tłem dla cudzej celebracji, coś w tej narracji zaczyna brzmieć fałszywie.

Czytaj więcej: Senat i Radio Gdańsk fałszują historię KL Stutthof?

Pamięć i rachunek krzywd, a Dzień Jedności Niemiec

Polska nigdy nie doczekała się pełnych reparacji wojennych. Nie chodzi tylko o liczby – o zniszczone miasta, fabryki, biblioteki, o miliony ludzkich istnień. Chodzi o symboliczny gest uznania. O świadomość, że wojna zostawiła w Polsce rany, które do dziś nie zostały zabliźnione.

Dlatego świętowanie niemieckiej jedności w Gdańsku odbieram nie tylko jako dyplomatyczny nietakt, lecz także jako zachwianie pamięci. Europejskie Centrum Solidarności to nie miejsce do tego typu wydarzeń. Konsulat ma swoją placówkę do tych celów. Ja wiem, że nie żyją ludzie, którzy pamiętają, jak wyglądała „niemiecka obecność” w Gdańsku wobec Polonii. Niemniej przez szacunek takie wydarzenie to rozczarowanie.

Jestem w stanie zrozumieć kosmopolityczne poglądy władz Gdańska, ale następnym razem na podobne uroczystości proszę się udać do konsulatu i nie angażować w to środków publicznych.

Basil Kerski, szef ECS (z lewej) i Karl-Matthias Klause, konsul generalny Niemiec w Gdańsku.

Nierówna gra interesów

Współczesna Europa lubi mówić o partnerstwie i współpracy, ale coraz częściej to partnerstwo ma kierunek. W handlu, w przemyśle, w energetyce – Niemcy od dekad budują swoją przewagę ekonomiczną, a Polska, choć formalnie równa w ramach Unii, często przyjmuje rolę wykonawcy cudzych decyzji.
Niektórzy nazwaliby to pragmatyzmem, inni – uległością.

Dlatego symboliczne gesty, takie jak ten w Gdańsku, są tak ważne. Bo pokazują, że oddajemy Niemcom prawo do definiowania wspólnej historii, podczas gdy nasza własna historia wciąż nie doczekała się należnego szacunku.

Nie ma w tym nienawiści – jest troska o proporcje. O to, by pamięć o polskiej ofierze nie została przykryta językiem europejskiego PR-u.

Wolność ma swoją cenę

Zjednoczenie Niemiec było możliwe, bo wcześniej runął mur berliński. Ale mur runął dzięki temu, że w Polsce odważni ludzie podjęli ryzyko walki o prawdę. To nie z Berlina, lecz z Gdańska zaczęła się historia wolności. I dlatego w tym mieście każde słowo i każdy gest mają znaczenie.

Pamięć o przeszłości nie jest przeszkodą w dialogu. Jest jego fundamentem. Bez niej wolność staje się pustym słowem, a historia – dekoracją do politycznych uroczystości.

Gdańsk pamięta. Oby pamiętali też ci, którzy dziś decydują, co i z kim warto świętować.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.