Wieczorem 22 października przy przystanku Pomorskiej Kolei Metropolitalnej Gdańsk Jasień dwie osoby rozwiesiły biało-czerwoną wstęgę, zasłaniając nią fragment murali powstałych w ramach akcji „Solidarni z Ukrainą”. PKM zareagowała błyskawicznie – zapowiedziała zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, powołując się na „znieważenie barw narodowych” i stworzenie zagrożenia na obszarze kolejowym.
Historia tematu
-
Nazar był „czysty”. TikToker: chcą mnie skompromitować
Opublikowano: 20 lis 2025, 15:13 -
PKM i autor akcji z flagą spotkali się. Jest pomysł na mural narodowy
Opublikowano: 24 paź 2025, 16:19
Trzy szybkie fakty
- Murale przy PKM Jasień powstały w ramach akcji „Solidarni z Ukrainą” z inicjatywy województwa pomorskiego i ASP w Gdańsku.
- Dwie osoby zasłoniły je biało-czerwoną wstęgą, po czym odpalono pirotechnikę.
- PKM zapowiedziała zawiadomienie o przestępstwie, wskazując m.in. na „znieważenie barw narodowych”.
Antywojenne murale i ich znaczenie
Murale na murze oporowym przy PKM Jasień to jedna z najbardziej rozpoznawalnych inicjatyw artystycznych w Gdańsku ostatnich lat – tak twierdzą władze Gdańska i PKM. Od 2022 roku ściana o długości 300 metrów stopniowo zapełnia się pracami, które – według organizatorów – mają być „artystycznym sprzeciwem wobec wojny w Ukrainie”. Projekty tworzą głównie studenci Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i Lublinie. Wśród tematów pojawiają się sceny bombardowań, dramat uchodźców, wizerunki żołnierzy i symboliczne odniesienia do ukraińskich barw. Całość jest sygnowana hasłem „Solidarni z Ukrainą” i realizowana przez Samorząd Województwa Pomorskiego we współpracy z PKM SA.
Z biegiem czasu ta artystyczna galeria zaczęła jednak budzić kontrowersje. Część mieszkańców wskazywała, że przestrzeń publiczna zarządzana przez spółkę kolejową powinna pozostać neutralna – wolna od przekazów o wyraźnym profilu politycznym. W dyskusjach społecznych coraz częściej pojawiało się pytanie: gdzie kończy się sztuka, a zaczyna manifest?
Wstęga, monitoring i zawiadomienie
W środę wieczorem monitoring PKM zarejestrował dwie zakapturzone osoby rozwieszające biało-czerwoną wstęgę na fragmencie murali. Po zakończeniu akcji odpalono race. Sprawcy zdążyli oddalić się przed przyjazdem policji, jednak nagrania trafiły do mediów społecznościowych.
PKM wydała komunikat, w którym zapowiedziała przekazanie materiałów policji. W oficjalnym stanowisku spółka stwierdziła:
„Sprawcy dopuścili się znieważenia barw narodowych poprzez ciągnięcie biało-czerwonej wstęgi po ziemi i odkładanie jej na chodnik, co wyraźnie widać na nagraniach z monitoringu. Dodatkowo poprzez użycie materiałów pirotechnicznych na obszarze kolejowym stworzyli zagrożenie dla infrastruktury i zdrowia ludzi”.
Sformułowanie „znieważenie barw narodowych” natychmiast przykuło uwagę opinii publicznej. W wielu komentarzach pojawiła się konsternacja: czy w Polsce wieszanie biało-czerwonych symboli w przestrzeni publicznej naprawdę może zostać zakwalifikowane jako przestępstwo?

Reakcje i pytania o neutralność
Dla jednych decyzja PKM to słuszna reakcja na niebezpieczne zachowanie. Dla innych – dowód na utratę proporcji i niebezpieczny precedens. Bo choć użycie pirotechniki faktycznie mogło stworzyć zagrożenie, to sam fakt zasłonięcia murali wstęgą w barwach narodowych trudno uznać za akt znieważenia.
Tym bardziej, że mówimy o przestrzeni finansowanej ze środków publicznych, w której prezentowane są dzieła o wyraźnie politycznym przekazie. Ich autorzy odwołują się do wydarzeń wojennych, emocji i symboli narodowych innego państwa – Ukrainy. Dla części odbiorców to ważny gest solidarności. Dla innych – przesada, szczególnie w sytuacji, gdy własne barwy narodowe zostają uznane za „problem”.
Reakcja PKM – spółki należącej do samorządu – pokazuje, że przestrzeń publiczna w Gdańsku stała się polem wrażliwej ideologicznej rywalizacji. Z jednej strony instytucje podkreślają otwartość i europejską solidarność. Z drugiej – coraz częściej oskarżane są o brak równowagi w eksponowaniu polskiej tożsamości.
Czytaj więcej: Gdańsk odnowi pomnik Jana III Sobieskiego
Kolej, sztuka i granice wolności
W komunikacie PKM znalazł się fragment, który najlepiej oddaje istotę problemu: „Niezależnie od pobudek sprawców, nie może być akceptacji dla tego typu zachowań w przestrzeni publicznej”.
Problem w tym, że to właśnie publiczna przestrzeń wymaga równowagi, a nie selektywnej wrażliwości. Jeśli mural w barwach Ukrainy jest „sztuką zaangażowaną”, to biało-czerwona wstęga nie musi być od razu „prowokacją”.
W praktyce PKM postawiła się w roli arbitra patriotyzmu – decydując, które symbole są akceptowalne, a które nie. Tymczasem spółka kolejowa nie jest instytucją kultury ani strażnikiem poprawności ideowej. Jej zadaniem jest transport, nie interpretacja intencji artystów czy obywateli.
Ten przypadek ujawnia szerszy problem: brak klarownych zasad dotyczących wykorzystywania przestrzeni publicznej. Kiedy instytucje publiczne same wchodzą w obszar symboliki narodowej, muszą liczyć się z tym, że nie każdy odbiorca odczyta ich przekaz jednakowo.
Zamiast wyroku – dialog
Wiele wskazuje na to, że prokuratura zajmie się teraz sprawą pod kątem formalnym – czy rzeczywiście doszło do wykroczenia, czy tylko do gestu symbolicznego. Ale już dziś można zadać pytanie: czy PKM nie przesadziła z reakcją?
Zamiast składać zawiadomienie, można było rozpocząć publiczną rozmowę o tym, jak pogodzić różne wrażliwości i symbole w miejskiej przestrzeni. Bo biało-czerwona nie powinna dzielić, a już na pewno nie powinna być argumentem w sporze między instytucją a mieszkańcami.
Zobacz też: Pomnik Rzezi Wołyńskiej w Domostawie zniszczony – gdańska prawica reaguje
mn







A jak tam wycięty las w Firodze? las posadzony w ramach nasadzeń zastępczych nagle zniknął