Sylwia Cisoń przeprasza… ale nie tych, których powinna (FOTO: Dominik Paszliński/gdansk.pl)

Felieton: Sylwia Cisoń przeprasza… ale nie tych, których powinna

Radna Sylwia Cisoń, która do tej pory była kompletnie niewidoczna na mapie politycznej Gdańska, właśnie przeszła do historii – ale nie dzięki osiągnięciom. Awantura z ukraińskim kierowcą w taksówce sprawiła, że nagle wszyscy poznali jej nazwisko. Zamiast honorowo odejść – zapowiada walkę o powrót do Koalicji Obywatelskiej. Przeprasza? Tak, ale… nie tego, kogo powinna.

Trzy szybkie fakty:

  • Cisoń dotąd unikała głosu i konfrontacji, teraz mówi o „wstydzie” – ale nie do końca szczerze.
  • Radna nie przeprosiła ani kierowcy, którego obraziła, ani kolegów z KO, których wciągnęła w polityczną burzę.
  • Jej rezygnacja oznaczałaby wejście Stelmasiewicza – znanego z medialnych przebieranek radnego Wszystko dla Gdańska.

Awantura, która stworzyła „markę” z niczego

Sylwia Cisoń – postać, która do niedawna funkcjonowała tylko w obrębie radnego fotela i karty do głosowania. Nieobecna w mediach, nieobecna w debacie, nieobecna w pamięci mieszkańców. W Radzie Miasta Gdańska bardziej statystka niż polityk. Aż do momentu, gdy emocjonalny wybuch w taksówce uczynił ją bohaterką jednego z najbardziej komentowanych incydentów tej kadencji.

Wulgarne słowa skierowane do ukraińskiego kierowcy, irytacja z powodu… innego miejsca wysadzenia pod stadionem – i już. Nazwisko Cisoń rozbłysło w sieci, tyle że nie w rubrykach „osiągnięcia”, lecz w sekcji „skandale”.

Przepraszam, ale tylko do kamery

Na ostatniej sesji Rady Miasta padło wiele słów – było o skrusze, odpowiedzialności, nawet o „budowaniu mostów”. Cisoń mówiła gładko, z kartki, z pewną teatralnością, której trudno nie zauważyć. Tyle że wśród tych wszystkich słów nie padły dwa, które były najważniejsze: „przepraszam, panie kierowco”. Ani słowa w stronę człowieka, którego bezpośrednio obraziła.

Nie było też żadnych przeprosin pod adresem kolegów z Koalicji Obywatelskiej. A przecież to ich ciągnie teraz za sobą w dół – bo skandal Cisoń nie dotyczy już tylko niej. Dotyczy całego klubu, jego wizerunku i układu sił w Radzie. Radni PO już nie wrzucą fotki z loży na stadionie. To będzie przypominać Cisoń. Ale Cisoń milczy. Przeprasza „wszystkich”, ale nie tych, których powinna.

To nie jest przypadek. To jest strategia. Wyczyszczony przekaz, celowe ogólniki – żadnych konkretów, żadnej osobistej odpowiedzialności, żadnych gestów wobec tych, którzy naprawdę ucierpieli. Ani ludzkich, ani politycznych.

Stołek ważniejszy niż twarz

Dlaczego nie zrezygnowała? Odpowiedź jest prostsza niż można się spodziewać. Bo polityka – nawet lokalna – to gra o arytmetykę. I w tej arytmetyce radna Cisoń jest ważnym pionkiem. Jej odejście oznaczałoby wejście do rady Andrzeja Stelmasiewicza – działacza Wszystko dla Gdańska, kontrowersyjnego, medialnego, i przede wszystkim – z innego obozu. Koalicja Obywatelska straciłaby radnego, Dulkiewicz zyskałaby kolejnego.

Dlatego nikt nie naciska na rezygnację. Cisoń wie, że jest „problemem”, ale takim, który lepiej trzymać niż stracić. Bo choć jest obciążeniem, jest też blokadą dla możliwego przejęcia miejsca przez inny klub. W polityce lojalność bywa mierzona inaczej – nie czynami, lecz pozycją w układance.

Czytaj więcej: Fundusz wyborczy PO na Pomorzu. Kto i ile wpłacał na kampanie w 2019?

Tak oto radna bez historii, bez aktywności i bez politycznego zaplecza, staje się kluczową figurą na planszy. Ale nie dlatego, że coś zbudowała. Przeciwnie – dlatego, że coś zepsuła tak mocno, że nikt już nie chce ryzykować kolejnych przesunięć.

Mandat, który się nie klei

Czy Cisoń zostanie zapamiętana z czegokolwiek innego niż awantura i nieprzekonujące „przeprosiny”? Trudno uwierzyć. Jej dotychczasowa kadencja to biała karta – żadnych projektów, brak interwencji, zero znaczących wystąpień. Polityczny cień, który dziś rzuca cień na całą radę.

Ale będzie walczyć. Chce wrócić do klubu KO, chce odzyskać zaufanie, chce znów siedzieć przy tym samym stole, przy którym już nikt nie chce jej widzieć. Trzyma się kurczowo mandatu, bo wie, że to jej jedyna ochrona. Bez niego zostaje tylko nazwisko wpisane w skandal.

Zobacz też: Sylwia Cisoń wyprzedziła nagranie i zrobiła z siebie ofiarę?

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.