W czasie gdy pacjenci ustawiają się w kolejkach do specjalistów, a szpitale publiczne zgłaszają problemy finansowe, zarządy spółek zarządzających placówkami medycznymi w województwie pomorskim żyją w równoległej rzeczywistości. Ich wynagrodzenia w 2024 roku wzrosły średnio o 15 proc. W zestawieniu najlepiej opłacanych menedżerów komunalnych aż pięć pierwszych pozycji zajmują osoby zarządzające spółkami przekształconymi z dawnych publicznych szpitali.
Trzy szybkie fakty
- Prezes Szpitali Pomorskich zarobiła w ubiegłym roku 569 tys. zł – o 16 proc. więcej niż rok wcześniej.
- Prezes Copernicusa otrzymał 562 tys. zł – co stanowi 23 proc. wzrostu względem 2022 roku.
- Wiceprezesi tych spółek również przekroczyli barierę 400 tys. zł rocznego wynagrodzenia, niektórzy dodając do tego dochody z izb lekarskich czy nieruchomości.
Spółki medyczne pełne pieniędzy – liderzy systemu
Pomorskie lecznice przekształcone w spółki prawa handlowego nie notują finansowego niedostatku. Szpitale Pomorskie i Copernicus, największe podmioty lecznicze w regionie, kierowane są przez menedżerów, których zarobki dalece przekraczają średnie krajowe.
Na czele zestawienia znalazła się Jolanta Sobierańska-Grenda (obecnie minister zdrowa), która w 2024 roku zainkasowała 569 348 zł. To o 16 proc. więcej niż w 2023 i aż o 25 proc. więcej niż w 2022. Rok w rok notuje ona wzrost wynagrodzenia – równolegle do konsolidacji placówek i cięć w usługach dla pacjentów.
Na drugim miejscu znajduje się prezes Copernicusa, Dariusz Kostrzewa, który w ubiegłym roku uzyskał dochód 562 893 zł – wzrost o 17 proc. względem roku poprzedniego. Mimo deklarowanych strat i niedoborów kadrowych, jego osobisty bilans pozostaje zdecydowanie dodatni.
Czytaj więcej: Zarobki prezesów Aleksandry Dulkiewicz
Wiceprezesi w czołówce – ponad 400 tys. zł dla każdego
Krzysztof Wójcikiewicz, wiceprezes Copernicusa, otrzymał 494 784 zł, czyli o 20 proc. więcej niż w 2023. Dodatkowo z Okręgowej Izby Lekarskiej uzyskał 95 tys. zł ryczałtu. Wiceprezes Szpitali Pomorskich, Dariusz Nałęcz, zakończył rok z kwotą 488 720 zł na koncie – wzrost o 17 proc.
Zarobki członków zarządów spółek medycznych nie są powiązane z jakością leczenia ani oceną pacjentów. Ich wysokość regulowana jest przez właściciela – w tym wypadku marszałka województwa pomorskiego, który sam zarobił „zaledwie” 354 tys. zł. To oznacza, że jego podwładni otrzymują o 200 tys. zł więcej niż on sam.
Prezes szpitala w Kościerzynie, Marzena Mrozek, zarobiła 425 651 zł – o 22 proc. więcej niż w 2023. Prezes szpitala dziecięcego, Małgorzata Paszkowicz, zakończyła rok z wynagrodzeniem 386 tys. zł. Obecnie zarządza spółką razem z Maciejem Owczarczakiem – byłym sekretarzem PO i mężem przewodniczącej Rady Miasta Gdańska.
Polityczne koneksje, szpitalne pensje
Najlepiej opłacane stanowiska w spółkach szpitalnych nie są przypadkiem. Do zarządów trafiają byli wojewodowie, radni, członkowie zarządów PO. Przykład: Maciej Owczarczak, były wicewojewoda, skarbnik PO, członek rady nadzorczej Copernicusa, dziś zasiada w zarządzie szpitala dziecięcego. Jeszcze niedawno zarabiał 32 350 zł netto kwartalnie jako prokurent w Kociewskim Centrum Zdrowia.
Szpitale, które miały być miejscem leczenia i ratowania życia, stały się miejscem kariery i zysków dla dobrze ustawionych politycznie działaczy. System przekształceń i konsolidacji, zamiast poprawiać opiekę zdrowotną, stworzył siatkę wpływów i wysokich pensji dla wybranych.
Podsumowując: zarządy spółek szpitalnych działają w warunkach dobrobytu, którego pacjenci nie doświadczają. Oczekiwania rosną, kolejki się wydłużają, a zyski zarządców biją rekordy. Na końcu systemu stoi pacjent, który płaci składkę i czeka.
Zobacz też: Hałas, protest i chaos. Gdańsk nie radzi sobie z ciszą nocną
wybrzeze24.pl/mn






