Ponad dwa lata działań, dziesiątki tysięcy kart SIM, infrastruktura w czterech miastach i straty operatorów sięgające niemal 1,3 mln zł – tak wygląda obraz jednej z największych afer telekomunikacyjnych ostatnich lat. Prokuratura Regionalna w Gdańsku właśnie ujawniła kulisy procederu, który mógł nie tylko uderzyć w rynek, ale i zagrozić bezpieczeństwu państwa.
Trzy fakty:
- W śledztwie zabezpieczono 25 tys. kart SIM, zarejestrowanych na fałszywe dane, głównie obywateli Ukrainy.
- Podejrzani prowadzili działalność na terenie całej Polski, ale infrastruktura działała w Gdyni, Władysławowie, Włocławku i Lipnie.
- W procederze wykorzystywano dekodery simbox i bramki FCT, umożliwiające generowanie nieautoryzowanego ruchu w sieci GSM.
Śledztwo, które odsłoniło siatkę oszustów
Zarzuty w sprawie postawiono sześciu osobom – pięciu mężczyznom i jednej kobiecie – obywatelom Polski. To efekt szeroko zakrojonego śledztwa Prokuratury Regionalnej w Gdańsku prowadzonego pod nadzorem prokuratora i zrealizowanego przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.
Podejrzani działali w latach 2022–2024, tworząc rozbudowaną infrastrukturę do nielegalnego przetwarzania i przekierowywania międzynarodowych połączeń telefonicznych. Ich działalność skutkowała stratami w wysokości niemal 1,3 mln zł dla dwóch największych operatorów komórkowych w Polsce.
Nielegalne urządzenia i fałszywe dane
Sprawcy wykorzystywali zaawansowane urządzenia techniczne – tzw. simboxy i bramki FCT. Te pierwsze umożliwiają równoczesną instalację wielu kart SIM różnych operatorów i połączenie ich z siecią GSM. Drugie pozwalają zamienić sygnał telefonii stacjonarnej na komórkowy.
Kluczowym elementem operacji były karty SIM – blisko 25 tys. z nich zarejestrowano na fałszywe dane osobowe. Co istotne, większość danych dotyczyła obywateli Ukrainy. Taki proceder nie tylko ułatwiał ukrycie tożsamości sprawców, ale również zacierał ślady ich działalności.
Czytaj więcej: Kryptooszustwo na Pomorzu. Mężczyzna okradziony na ogromną sumę
Infrastruktura w czterech miastach i ogromna skala
Nielegalne urządzenia funkcjonowały w czterech lokalizacjach: Gdyni, Władysławowie, Włocławku i Lipnie. Z pozoru zwykłe pomieszczenia mieściły sprzęt odpowiedzialny za przesyłanie nieautoryzowanych połączeń międzynarodowych. Wszystko wskazuje na to, że skala procederu była ogólnopolska, a organizacja działała jak dobrze zorganizowana firma.
Funkcjonariusze CBZC przeprowadzili 21 przeszukań w trzech województwach: pomorskim, kujawsko–pomorskim i mazowieckim. Zabezpieczono infrastrukturę umożliwiającą nielegalny transfer danych, urządzenia GSM oraz inne dowody.
Wysokie kary i zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa
Prokuratura nie ukrywa, że sprawa ma nie tylko wymiar gospodarczy. – Poza stratami finansowymi, proceder mógł negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo państwa – zaznacza rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Podejrzanym grozi do 15 lat więzienia, wysoka kara grzywny oraz obowiązek naprawienia szkody. Prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze – poręczenia majątkowe, zakaz opuszczania kraju i dozór policyjny. Śledztwo wciąż trwa, a jego finał może przynieść kolejne zatrzymania.
Zobacz też: Taksówkarz z Uzbekistanu ścigany przez Interpol
mn






