Gdańsk 2026: kryzys, deficyt i ostra krytyka opozycji (FOTO: gdansk.pl/mat.prywatne)

Gdańsk 2026: kryzys, deficyt i ostra krytyka opozycji

Projekt budżetu Gdańska na 2026 rok trafi pod głosowanie Rady Miasta Gdańska. Ratusz mówi o rekordowych inwestycjach i „stabilnych finansach”, ale opozycja wskazuje na gigantyczny deficyt, cięcia w bezpieczeństwie, spadające wpływy z podatków i kosztowne projekty, które nie rozwiązują najważniejszych problemów mieszkańców. Krytyka płynie z kilku środowisk politycznych i uderza w te same wątki: zadłużenie, nieefektywne inwestycje, zaniedbanie zdrowia i bezpieczeństwa, oraz wydatki na ideologiczne programy i promocję władz miasta. Opozycja ostrzega, że Gdańsk przesuwa się w stronę granicy finansowej stabilności.

Ratusz przedstawił budżet, który – jak zapowiada prezydent Aleksandra Dulkiewicz – ma być „najbardziej ambitnym planem rozwojowym w historii miasta”. Opozycja widzi jednak coś zupełnie innego: dokument pełen ryzyk, poważnych cięć w kluczowych obszarach i rosnących zobowiązań, które spadną na barki mieszkańców. Krytyka jest wyjątkowo szeroka, a argumenty przedstawione przez radnych i działaczy wskazują na narastające napięcie wokół sposobu zarządzania Gdańskiem.

Dochody miasta na 2026 rok określono na 6,227 mld zł. Wydatki mają wynieść 6,883 mld zł. Oznacza to deficyt w wysokości 655 mln zł. Ratusz podkreśla, że nadwyżka operacyjna wynosi 57 mln zł, co ma dawać „stabilną bazę do pozyskiwania środków zewnętrznych”. Opozycja odpowiada, że nadwyżka tej wielkości przy deficycie sięgającym ponad pół miliarda złotych jest jedynie zabiegiem księgowym, który nie odpowiada na realne problemy finansowe miasta.

Najostrzej o projekcie budżetu mówi Natalia Kołc z Nowej Nadziei. Jak podkreśla:

Projekt budżetu Gdańska na 2026 rok budzi mój poważny niepokój. Mówimy o ogromnym deficycie, który będzie obciążał miasto przez kolejne lata. Zanim sięgniemy po tak duże zobowiązania, powinniśmy zacząć od szukania oszczędności w wydatkach, które nie są niezbędne i które nie przynoszą realnej poprawy jakości życia mieszkańców.

Jednym z przykładów wskazywanych przez Kołc jest system Fala, który – jej zdaniem – zamiast usprawniać komunikację, stał się kosztownym błędem władz. Jak stwierdza:

To rozwiązanie, które generuje problemy i wydatki – a teraz musimy ponosić tego konsekwencje. Ratusz wyraźnie boi się przyznać, ile ten system naprawdę kosztuje i jakie będą wydatki na jego utrzymanie w przyszłości.

Kołc odnosi się także do komunikacji miejskiej i korków, które paraliżują Gdańsk:

Kolejne ścieżki rowerowe nie rozładują ruchu w mieście. Żyjemy w kraju o czterech porach roku i mieście o dużych różnicach wysokości terenu. Trudno oczekiwać, że mieszkańcy będą codziennie jeździć rowerem z Moreny, Ujeściska czy Chełmu. Potrzebujemy realnych rozwiązań, nie projektów, które dobrze wypadają w prezentacjach.

Transport nie rozwiązuje korków

Dominik Migawski z Konfederacji Korony Polskiej zwraca uwagę na inny problem – spadające wpływy z CIT. Podkreśla, że to nie tylko kwestia makroekonomii, ale także efekt polityki miasta wobec przedsiębiorców:

Projekt budżetu Gdańska na 2026 rok pokazuje, że miasto jest prowadzone drogą rosnącego zadłużenia i finansowej nieodpowiedzialności. Deficyt na poziomie ponad 655 mln zł, przy dramatycznie niskiej nadwyżce operacyjnej wynoszącej zaledwie około 57 mln, to sygnał alarmowy. Gdańsk wydaje coraz więcej, mając coraz mniej własnych środków. A przy tym zaniedbuje podstawowe pytania: dlaczego spadają wpływy z CIT? Dlaczego kolejne firmy przenoszą się do innych gmin albo poza kraj? Dlaczego miasto nie tworzy warunków, by biznes chciał tu inwestować i płacić podatki?.

Migawski krytykuje także projekt linii tramwajowej Gdańsk Południe – Wrzeszcz. Jego zdaniem to inwestycja kosztowna, konfliktogenna, a jej sens jest niejasny:

Ta linia jest przedstawiana jako wielki przełom, tymczasem budzi ogromne kontrowersje wśród mieszkańców. Jej przebieg ingeruje w dorobek wielu rodzin. Koszty są gigantyczne, a korzyści mocno dyskusyjne.

W ocenie Migawskiego polityka transportowa Gdańska jest podporządkowana ideologii, nie funkcjonalności:

Zakup drogich autobusów elektrycznych, kolejne programy rowerowe, ekostrady – to projekty oderwane od realnych potrzeb miasta. W praktyce są kosztowne, mało funkcjonalne i kompletnie nieprzystosowane do naszych warunków klimatycznych.

Czytaj więcej: Ścianka wspinaczkowa w nieczynnym tunelu? Radny Gdańska ma plan

Cięcia tam, gdzie boli najmocniej

Piotr Bednarski z Ruchu Narodowego skupia się na obszarach, które jego zdaniem stanowią fundament funkcjonowania miasta – bezpieczeństwo i zdrowie. W tym kontekście dane z budżetu ocenia wyjątkowo krytycznie:

W obszarze zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego wydatki na Straż Pożarną spadają o 17,8 proc., czyli blisko 10 mln. Dofinansowanie Policji i Straży Granicznej spada o 42 proc. Ogółem nakłady na te newralgiczne zadania zmniejszają się o ponad 1 proc., czyli o 1 300 000 zł. O ponad 4 mln spadają wydatki na zdrowie mieszkańców, w tym na dostępność do podstawowej opieki zdrowotnej – o 89 proc. To pokazuje nieadekwatność projektu do sytuacji społecznej, gospodarczej i militarnej.

Bednarski zwraca też uwagę na wydatki, które – jego zdaniem – trudno obronić:

Na współpracę międzynarodową wydatki rosną do 1 400 000 zł. Na promocję miasta – aż 48 mln. Na ideologiczne projekty pani prezydent, ukryte w pozycji ‘budowanie społeczeństwa obywatelskiego’, przeznacza się 21 mln. A jednocześnie o 25 mln spadają środki na przedszkola. Czy to jest zrównoważona polityka?”.

Promocja i ideologia zamiast gospodarki

Aleksander Jankowski z Prawa i Sprawiedliwości przypomina, że wzrost dochodów miasta nie wynika z rozwoju, tylko z podwyżek i nowych opłat:

To efekt polityki Koalicji Obywatelskiej. Podwyższono podatek od nieruchomości, rozszerzono strefy parkowania, podniesiono opłaty. To dlatego mamy wyższe dochody, a nie dlatego, że miasto się rozwija.

Jankowski wskazuje też na kolejne cięcia w utrzymaniu miejskich nieruchomości:

Mamy do czynienia z kolejnym rokiem cięć w obszarze, który doprowadził do serii pożarów w lokalach komunalnych. Zamiast naprawić problem, miasto skupia się na ściganiu kierowców i budowie kolejnych rowerostrad.

Zestawienie opinii opozycji pokazuje wspólny mianownik: brak odpowiedzi ratusza na realne problemy, koncentracja na projektach widowiskowych i rosnące obciążenia dla mieszkańców. Mimo zapewnień o „bezpiecznym zadłużeniu”, opozycja wskazuje, że miasto porusza się po cienkiej linii, a przyszłe pokolenia zapłacą za obecne decyzje.

Zobacz też: Kubki, strach i wino. Prawdziwa twarz jarmarku?

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.