W najbliższy wtorek, tuż przed Nowym Rokiem, tysiące rolników w całej Polsce planuje pokazać swój sprzeciw wobec planów Unii Europejskiej. Przy drogach krajowych i wiaduktach mają pojawić się ciągniki z flagami, transparentami i zdecydowanym przesłaniem: „STOP Mercosur”. Organizatorzy protestu nie planują blokad, ale zapowiadają, że ten symboliczny gest ma dać rządowi jasny sygnał. Polskie rolnictwo nie zgadza się na dalsze ustępstwa wobec importu spoza Europy.
Trzy szybkie fakty:
- 30 grudnia od godziny 10:00 do 15:00 rolnicy zaparkują ciągniki w 127 lokalizacjach w całym kraju.
- Powodem protestu jest sprzeciw wobec umowy handlowej UE z krajami Mercosur (Ameryka Południowa).
- Organizatorzy apelują do rządu o jasne i jednoznaczne stanowisko – sprzeciw wobec porozumienia.
Mercosur to nie partner – to zagrożenie
Rolnicy uważają, że planowana umowa handlowa Unii Europejskiej z blokiem Mercosur (m.in. Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj) to cios w bezpieczeństwo żywnościowe Europy. Umowa, która umożliwi import taniej żywności z Ameryki Południowej, ich zdaniem doprowadzi do zalania rynku produktami powstałymi bez zachowania unijnych norm środowiskowych czy sanitarnych.
To oznacza koniec lokalnej produkcji – ostrzegają. Ich zdaniem nie ma mowy o równej konkurencji, jeśli z jednej strony mamy polskie gospodarstwa przestrzegające restrykcyjnych przepisów, a z drugiej masową produkcję, często odbywającą się kosztem przyrody i zdrowia ludzi.
Protest ma być sygnałem dla rządu. Organizatorzy podkreślają, że rolnicy oczekują stanowczego sprzeciwu wobec tej umowy. Polskie władze – jak dotąd – milczą. A rolnicy nie chcą czekać, aż będzie za późno.
Na Pomorzu będą protesty na Południowej Obwodnicy Gdańska, pod Pruszczem Gdańskim, w Cedrach Małych i Rybakach na trasie do Kościerzyny.
Ciągnik jako symbol oporu
Nie chodzi o blokowanie dróg. Inicjatorzy akcji zaznaczają, że protest ma charakter symboliczny, ale jego przekaz ma być donośny. Traktory staną przy trasach o dużym natężeniu ruchu, na poboczach dróg krajowych i pod wiaduktami. Oflagowane maszyny będą miały przyczepione banery i tablice z hasłami protestu.
Pomysłodawcą akcji jest Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników – struktura powstała z potrzeby jedności środowiska, niezależna od organizacji związkowych. Jak podkreślają, to właśnie jedność i skala niezadowolenia mają zrobić wrażenie na opinii publicznej i politykach.
Mapa lokalizacji protestów rośnie z dnia na dzień. Na moment publikacji było ich 127, ale organizatorzy przyznają, że zgłoszeń przybywa każdego dnia.
Czytaj więcej: PiS uderza w Zielony Ład. “Religia z Trzaskowskim jako kapłanem”
Polska wieś nie chce być ofiarą globalizacji
30 grudnia wybrano nieprzypadkowo – tuż po świętach, gdy Polacy jeszcze żyją wspomnieniem rodzinnych stołów, pełnych produktów pochodzących z lokalnych gospodarstw. Barszcz z buraków, karp, grzyby, domowa kiełbasa – wszystko to, jak przypominają rolnicy, jest owocem ich codziennej pracy. Ich zdaniem to właśnie ta jakość i lokalność jest dziś zagrożona.
„Nie pozwolimy, by nasze jedzenie zostało zastąpione masówką z drugiego końca świata” – mówią przedstawiciele protestu.
Rolnicy podnoszą także kwestie klimatyczne. Transport żywności z Ameryki Południowej to dodatkowe emisje CO₂, większy ślad węglowy i zupełny brak kontroli nad standardami produkcji.
Ich zdaniem UE powinna wspierać rolnictwo lokalne i niezależność żywnościową Europy, zamiast uzależniać się od krajów o zupełnie innych standardach.
Władza milczy, wieś się budzi
Organizatorzy protestu oczekują od rządu jasnego stanowiska. Chcą, by Polska powiedziała wyraźne „nie” umowie Mercosur. To, jak twierdzą, test z lojalności wobec polskiej wsi.
Ostatnie miesiące to szereg trudnych decyzji dla rolników – wzrost kosztów, niestabilność cen, problemy z eksportem. Teraz dochodzi jeszcze ryzyko zalania rynku tanim importem. Wieś się mobilizuje, bo – jak mówią – nie ma innego wyjścia.
„To już nie jest kwestia opłacalności, ale przetrwania” – twierdzą rolnicy.
30 grudnia traktory wyjadą na drogi. Bez blokad, bez agresji. Ale z jasnym przesłaniem: wieś patrzy politykom na ręce. A Nowy Rok może zacząć się od prawdziwego przełomu – albo rolniczego przebudzenia, albo rolniczej katastrofy.
Zobacz też: Obywatelski sprzeciw na Pomorzu wobec Zielonego Ładu
mn






