Gdańsk pozyskał ponad 19 milionów złotych z funduszy unijnych na dwa projekty – jeden ma doposażyć urząd w nowoczesne narzędzia i rozwiązania, drugi ma wspierać integrację imigrantów w mieście. Ta druga kwota budzi kontrowersje wśród lokalnej opozycji. Radny PiS Przemysław Majewski mówi o szokująco dużej kwocie na działania, które – jego zdaniem – w pierwszej kolejności powinny służyć mieszkańcom borykającym się z rzeczywistymi problemami. Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz broni projektu jako odpowiedzi na wyzwania społeczne, podkreślając jego długofalowy charakter. Spór odsłania szerszą debatę o tym, komu powinny trafiać środki publiczne.
Trzy szybkie fakty:
- Ponad 14,8 mln zł trafia na projekt „Kompleksowe wsparcie integracji migrantów w Mieście Gdańsku”.
- Ponad 4,25 mln zł przeznaczono na modernizację organizacji pracy w Urzędzie Miejskim.
- Projekt integracyjny ma obejmować około 1300 osób i być realizowany do końca 2029 roku.
Kontrowersje wokół projektu integracyjnego rozpoczynają się od słów radnego Przemysława Majewskiego z PiS:
Ponad 15 milionów na wsparcie integracji migrantów w Gdańsku to kwota szokująca. Wszak podstawą integracji i asymilacji jest przede wszystkim wola ze strony przybyszów by szanować nasze prawa i zasady. Z racji, że ponad 14 mln to środki unijne należy się zapytać, dlaczego Gdańsk nie postarał się o takie środki np. na wykluczonych mieszkańców lokali komunalnych czy postępujące wykluczenie osób starszych. Nawet jeśli projekt będzie realizowany w perspektywie czterech lat, to kwota jest na tyle wysoka, że wymaga kontroli ze strony mieszkańców i radnych, o co z pewnością zadbamy – mówi radny portalowi wbijamszpile.pl.
Słowa Majewskiego odzwierciedlają rosnące wątpliwości części społeczności lokalnej, dla której priorytetem powinny być programy związane z podstawowymi potrzebami mieszkańców – dostępem do służby zdrowia, mieszkalnictwem komunalnym czy wsparciem seniorów. Radny zwraca uwagę, że choć projekt migracyjny finansowany jest głównie środkami unijnymi, decyzja o jego realizacji należy do miejskich władz i ich polityki wyboru priorytetów.
Projekt integracji imigrantów zakłada pakiet działań – od kursów językowych, przez wsparcie zawodowe, po pomoc psychologiczną. Ma obejmować nie tylko dorosłych, ale podobno także dzieci i młodzież z doświadczeniem migracyjnym.
Władze miasta podkreślają, że program ma nie tylko wspierać samodzielność migrantów, ale także wzmacniać społeczności lokalne i instytucje miejskie. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez urząd, w projekt zaangażowane są szkoły, poradnie psychologiczno‑pedagogiczne, Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie oraz organizacje pozarządowe.
Dulkiewicz wyjaśnia
Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, podkreśliła wagę współpracy i systemowego podejścia:
Nasz model integracji imigrantów i imigrantek, stworzony we współpracy z organizacjami pozarządowymi, działa już od 2017 roku i wciąż odpowiada na nowe wyzwania, w tym na integrację osób uciekających przed wojną. Obejmuje on nie tylko dzieci, młodzież, ale także dorosłych – od nauki języka po kursy zawodowe – bo praca i samodzielność są kluczowe dla dobrej integracji. To dowód, że partnerstwo przynosi najlepsze rezultaty – wskazała prezydent.
Dulkiewicz podkreśla, że integracja imigrantów nie jest jednorazowym działaniem, lecz elementem szerokiej polityki społecznej i edukacyjnej miasta. Jej wypowiedź odnosi się także do potrzeby partnerskiego działania z organizacjami pozarządowymi, które – jak twierdzi – pomagają w praktycznej realizacji zadań na rzecz różnych grup społecznych.
Projekt będzie realizowany w latach 2025–2029, co oznacza, że środki są rozłożone w czasie. Władze miasta tłumaczą, że to właśnie perspektywa długofalowa pozwala na lepsze planowanie działań i ich ewaluację. Jednak przeciwnicy podkreślają, że nawet długoterminowy charakter inwestycji nie zmienia wagi decyzji o kierunku wydatkowania znacznych środków publicznych. Dla wielu mieszkańców Gdańska perspektywa integracji migrantów jest mniej paląca niż problemy, z jakimi oni sami się borykają.
Zobacz też: 132 lokale problemowe w Gdańsku. Szokujące pismo miasta po pożarze
Pomylenie priorytetów przez administrację Dulkiewicz – wydatki na integrację imigrantów
Debata wokół projektu nie ogranicza się jedynie do liczby beneficjentów czy wysokości środków. Staje się ona elementem szerszej dyskusji o tożsamości miasta, jego priorytetach i odpowiedzialności władz wobec społeczności lokalnej. Krytycy wskazują, że choć migrantów w Gdańsku nie brakuje, polityka społeczna nie powinna koncentrować się wyłącznie na wybranych grupach.
Dodatkowo część mieszkańców zadaje pytanie o transparentność i kontrolę wydatkowania środków. Radny Majewski zapowiada, że opozycja będzie uważnie monitorować realizację projektu, by sprawdzić, czy wydatki rzeczywiście przynoszą zakładane efekty i czy korzyści z nich płyną szeroko, a nie tylko w wąskim zakresie.
Urzędnicy się doposażą
Projekt integracji migrantów to nie jedyna inwestycja z dofinansowaniem. Pozostała część środków, ponad 4,25 mln zł, ma trafić na modernizację funkcjonowania Urzędu Miejskiego w Gdańsku – m.in. doposażenie stanowisk pracy, wdrożenie narzędzi informatycznych i szkolenia. Ma to poprawić efektywność obsługi mieszkańców – choć krytycy zauważają, że takie wydatki często nie przekładają się bezpośrednio na poprawę jakości życia zwykłych obywateli.
Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy projektu mówią o potrzebie realnej debaty i włączenia mieszkańców w proces decyzyjny. W praktyce jednak spór polityczny zdaje się nabierać tempa, a pytania o priorytety miejskiej polityki społecznej pozostają bez jednoznacznej odpowiedzi.
Zobacz też: Kierowcy ciężarówek mówią dość portowym zasadom. Protest

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






