Nauczycielka angielskiego miała wyrzucić krzyż do kosza podczas lekcji. Sprawę próbuje się zrelatywizować, a dzieci, które walczyły o przywrócenie symbolu wiary – oskarża się o manipulację. TV Trwam dotarła do kluczowych świadków. Ich relacje pokazują zupełnie inne oblicze wydarzeń, niż przedstawiają to liberalno-lewicowe media.
Historia tematu
-
Nauczycielka zawieszona za wyrzucenie krzyża do kosza
Opublikowano: 07 sty 2026, 21:50
Trzy fakty:
– Krzyż miał być zdejmowany kilkukrotnie, za każdym razem przez nauczycielkę.
– Dzieci samodzielnie wieszały nowe krzyże – ostatni był plastikowy, ale z intencją przywrócenia symbolu wiary.
– TV Trwam zapowiada ujawnienie nowych świadków i faktów w środę o 17.00 w programie „Po stronie prawdy”.
Krzyż znikał wielokrotnie już od września
Incydenty z krzyżem zaczęły się, według relacji rodziców, na początku roku szkolnego. Drewniany krucyfiks, który wisiał w klasie 7a Szkoły Podstawowej w Kielnie, nagle zniknął. Dzieci – z własnej inicjatywy – poprosiły woźną o nowy krzyż. Kobieta dała im inny, taki sam, który wcześniej wisiał w sali.
Krzyż znowu zniknął. I znowu powieszony został przez uczniów. Ale sytuacja się powtarzała – za każdym razem nauczycielka miała usuwać symbol religijny ze ściany. Jak relacjonują rodzice, dzieci czuły się zmuszone przynosić własne krzyże z domu. Ostatni był plastikowy, ale nie miał nic wspólnego z zabawką halloweenową. Był jedynym, który dzieci jeszcze posiadały.
Rodzice podkreślają, że nauczycielka otwarcie mówiła, że „ma do tego prawo”. W ich ocenie – celowo niszczyła religijny symbol, który uczniowie chcieli mieć w swojej sali.
Krzyż wylądował w śmietniku podczas lekcji
Kulminacja miała miejsce 15 grudnia. Jeden z uczniów po lekcjach powiedział rodzicom, że podczas zajęć z języka angielskiego nauczycielka zdjęła krzyż ze ściany i wyrzuciła go do śmietnika. Miała to zrobić z użyciem wulgarnych słów i bez żadnego uzasadnienia, po czym od razu kontynuowała lekcję.
To właśnie wtedy w klasie zawisł plastikowy krzyż, przyniesiony przez uczniów. Zawieszony został nad klatką z chomikiem, bo tam znajdował się haczyk. To była jedyna możliwość, by znów przywrócić krucyfiks na miejsce.
Zdjęcie krzyża – opublikowane przez policję – pokazuje wyraźnie, że nie był to żaden rekwizyt do zabawy. Miał 23 centymetry. Mimo że był plastikowy, pozostawał dla uczniów i ich rodzin symbolem wiary, którego obecność w sali miała dla nich znaczenie duchowe.
Media odwracają rolę ofiary i sprawcy
Największe kontrowersje budzi dziś nie tylko sam czyn nauczycielki, ale też narracja prowadzona przez część mediów. To nauczycielka, która wyrzuciła krzyż, przedstawiana jest jako ofiara – rzekomo zaszczuta i prześladowana. Tymczasem to uczniowie i ich rodziny mówią o fali hejtu, o presji i próbie odebrania im prawa do obrony religijnego symbolu.
Ojciec jednego z uczniów, Andrzej Kamola, mówi wprost:
Zrobiła się wielka nagonka na nasze dzieci. One tłumaczą, że ten krzyż tam był, a nauczycielka go zbezcześciła.
Rodzice mówią o frustracji, o poczuciu niesprawiedliwości i o braku wsparcia ze strony szkoły.
Z relacji rodziców wyłania się obraz systematycznego usuwania symboli chrześcijańskich z przestrzeni szkolnej, mimo że inicjatywa ich obecności wychodziła od samych uczniów.
Czytaj więcej: Krzyż wrzucony do śmietnika w szkole. Burza w Kielnie
TV Trwam zapowiada publikację nowych dowodów
W środę o godzinie 17.00 na antenie TV Trwam w programie „Po stronie prawdy” zostaną przedstawione nowe świadectwa i dokumenty. Redakcja dotarła do osób, które potwierdzają wersję uczniów i ich rodziców. Ma to być odpowiedź na działania dezinformujące opinię publiczną i próbę relatywizowania wydarzenia, które – jak mówią świadkowie – było brutalnym aktem profanacji.
Zdaniem wielu rodziców sprawa ma ogromne znaczenie, bo dotyka nie tylko konkretnej szkoły, ale szerszego problemu obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej. I walki o prawo do ich obrony.
Zobacz też: Nauczycielka zawieszona za wyrzucenie krzyża do kosza

Maciej Naskręt
Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.






