Straż Miejska w Gdyni podjęła ponad trzysta interwencji w sprawie zimowego nieporządku – od nieodśnieżonych chodników po śliskie jezdnie i zagrażające przechodniom sople. Choć problem był szeroki, tylko raz sięgnięto po mandat – na Karwinach. Czy miasto faktycznie stawia na działania prewencyjne, czy to po prostu brak egzekwowania przepisów?
Zima w Trójmieście nie odpuszcza, a po Gdańsku przyszedł czas, by przyjrzeć się temu, jak z obowiązkami radzi sobie Gdynia. Śnieg i lód pojawiły się nie tylko na ulicach, ale i w raportach Straży Miejskiej. W okresie od początku stycznia do 19 stycznia 2025 roku przeprowadzono łącznie 303 interwencje. Efekt? Tylko jeden mandat. Gdzie zatem kończy się upomnienie, a zaczyna realna odpowiedzialność?
Setki zgłoszeń, jedno ukaranie – czy działa system?
Od 1 do 19 stycznia 2025 roku Straż Miejska w Gdyni interweniowała 303 razy w sprawie zalegającego śniegu i lodu. Zgłoszenia dotyczyły zarówno chodników (103 przypadki), jak i jezdni (113). Dodatkowo pojawiły się też interwencje związane z oblodzeniami – 18 na jezdniach i 41 na chodnikach.
28 zgłoszeń dotyczyło innych zagrożeń, takich jak sople lodu zwisające z dachów budynków.
W każdym z przypadków administratorzy lub właściciele nieruchomości zostali wezwani do usunięcia zagrożenia. Jednak tylko w jednym przypadku zakończyło się to mandatem – na Karwinach, przy ul. Korzennej. Mandat wyniósł 100 zł i był to maksymalny możliwy wymiar kary za takie wykroczenie.
Gdzie najczęściej problem? Czego zabrakło?
Analiza lokalizacji interwencji pokazuje, że problem nie był rozłożony równomiernie. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło dzielnic takich jak Dąbrowa (29 interwencji), Śródmieście (25), Chylonia (23) i Grabówek (22). To miejsca o dużym natężeniu ruchu pieszego i samochodowego – każdy zaniedbany chodnik lub nieposypana jezdnia to bezpośrednie ryzyko dla mieszkańców.
Warto zauważyć, że mimo dużej liczby interwencji, system karania w Gdyni wydaje się funkcjonować bardzo ostrożnie. Straż Miejska najwyraźniej stawia na upomnienia i wezwania do usunięcia problemu, nie sięgając zbyt chętnie po mandatowy bloczek. Może to być działanie celowe, nastawione na poprawę stanu chodników i jezdni bez zbędnych napięć z mieszkańcami. Z drugiej strony – w oczach wielu mieszkańców może to wyglądać na pobłażliwość wobec lekceważenia obowiązków.
Mandat jako wyjątek, nie reguła
Jedyny przypadek ukarania dotyczył nieodśnieżonego chodnika na ul. Korzennej, w dzielnicy Karwiny. Mandat w wysokości 100 zł to maksymalna przewidziana kara za takie wykroczenie. W tym kontekście warto przypomnieć, że właściciele i administratorzy nieruchomości są zobowiązani do regularnego usuwania śniegu i lodu sprzed swoich posesji.
Brak działania naraża nie tylko pieszych na wypadki, ale także właściciela na konsekwencje prawne – również w przypadku roszczeń cywilnych po ewentualnym urazie. Choć władze miejskie zdają się preferować dialog, zima potrafi być bezlitosna – zwłaszcza wobec lekceważenia podstawowych zasad bezpieczeństwa.
Czytaj więcej: Mandaty za brak odśnieżania w Gdańsku – ile i gdzie nałożono
Czy Gdynia wyciąga wnioski z mroźnej lekcji?
W porównaniu do sąsiedniego Gdańska, gdzie interwencji było znacznie więcej, a także wszczęto dziesiątki postępowań, Gdynia działa bardziej zachowawczo. Czy to oznaka skutecznej współpracy z mieszkańcami i zarządcami terenów? A może po prostu niższy poziom egzekwowania prawa?
Z pewnością zima wciąż trwa i najbliższe tygodnie pokażą, czy dotychczasowy model reagowania zda egzamin. Bo choć śnieg w końcu stopnieje, to pamięć o niedrożnych chodnikach i nieodśnieżonych ulicach może zostać w głowach mieszkańców na długo.
Zobacz też: Czarne ptaki na Motławie w Gdańsku. To rybożerne maszyny
mn






