733 tys. zł z miejskiej kasy już zostało przeznaczone na promocję w komercyjnych mediach. Pieniądze trafią do Faktu Trójmiasto, Onetu Trójmiasto i Zawsze Pomorze. Sprawę ujawnił radny Letnicy Sebastian Piasecki. I nie gryzie się w język. Bo gdy miasto płaci za wizerunek, w dzielnicach wciąż czeka się na podstawowe inwestycje. To są konkretne umowy. Konkretne kwoty. I konkretne pytania o priorytety.
„To promocja włodarzy za publiczne pieniądze”
Z odpowiedzi Urzędu Miejskiego wynika, że w latach 2024-2026 miasto przeznaczy łącznie 733 042 zł plus VAT na działania promocyjne w trzech mediach. 387 000 zł plus VAT otrzyma Ringer Axel Springer, wydawca Faktu i Onetu. 346 042 zł plus VAT trafi do Fundacji A1 Press Dziennikarze dla Pomorza, wydawcy Zawsze Pomorze.
W ramach współpracy powstają artykuły w portalach internetowych, posty sponsorowane w mediach społecznościowych oraz publikacje w prasie. To treści przedstawiające działania miasta, inwestycje i decyzje władz. Są jednak oznaczone jako sponsorowane.
Jednym słowem to promocja włodarzy, w tym pani prezydent Aleksandry Dulkiewicz, za grubą kasę i płatne chwalenie się wykonaniem zadań wynikających z obowiązków gminy – mówi radny Sebastian Piasecki.
Radny podkreśla, że informację uzyskał w odpowiedzi na pismo z 28 lutego skierowane do prezydent Gdańska.
To odpowiedź na moje oficjalne zapytanie. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na co idą ich pieniądze – dodaje.
Czytaj więcej: Pył węglowy ponownie zagroził mieszkańcom Gdańska
„Czy 6 mln zł rocznie to za mało?”
Sprawa nabiera szerszego kontekstu, gdy spojrzymy na wydatki miasta na własne media. Portal gdansk.pl kosztuje rocznie około 6 mln zł. To oficjalny kanał komunikacji magistratu z mieszkańcami.
Czy wydawanie rocznie 6 mln zł z pieniędzy podatników na portal miejski gdańsk.pl nie wystarczy? – pyta radny Piasecki.
W jego ocenie dodatkowe 733 tys. zł na promocję w komercyjnych mediach to wydatek trudny do obrony. Zwłaszcza w sytuacji, gdy w wielu dzielnicach brakuje podstawowych inwestycji.
W skali budżetu miasta liczonego w miliardach ta kwota może wydawać się niewielka. Jednak dla konkretnej ulicy to często różnica między remontem a kolejnym rokiem oczekiwania.
„Mieszkańcy czekają na podstawowe inwestycje”
Radny wskazuje na Letnicę. To jego okręg. Tam, jak mówi, mieszkańcy wciąż czekają na poprawę infrastruktury. Chodzi o remonty ulic, chodników i standardów w lokalach gminnych.
Zwłaszcza w sytuacji, gdy w wielu dzielnicach mieszkańcy wciąż czekają na podstawowe inwestycje, remonty ulic, chodników czy poprawę standardów w lokalach gminnych – podkreśla.
Pada też konkretny przykład.
A mieszkańcy Letnicy muszą remontować odcinek ul. Suchej z Budżetu Obywatelskiego – zaznacza Piasecki.
Budżet Obywatelski miał być dodatkiem. Narzędziem do realizacji oddolnych pomysłów. Nie sposobem na łatanie podstawowych obowiązków miasta. W efekcie pojawia się zasadnicze pytanie. Czy ważniejszy jest sponsorowany artykuł o inwestycjach, czy sama inwestycja?
mn






