Pomorze próbuje zawalczyć o sprawę, która jeszcze kilka lat temu brzmiałaby jak polityczna fantazja. W Gdańsku miałby powstać nowy oddział Europejskiej Agencji Kosmicznej, czyli ESA. Samorządy, nauka i biznes zbierają podpisy pod wspólnym stanowiskiem, które ma trafić do premiera Donalda Tuska. Stawka jest konkretna – większa rola regionu w sektorze kosmicznym i, co ważne, nowe możliwości dla firm oraz uczelni.
Gdańsk w grze o ESA
Inicjatorzy akcji przekonują, że Gdańsk nie startuje od zera. W należącym do Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym działa siedziba Polskiej Agencji Kosmicznej, czyli POLSA. To mocny argument, bo trudno budować kosmiczne ambicje bez instytucji, która już dziś zajmuje się tym obszarem na poziomie krajowym.
Chodzi o ulokowanie w Gdańsku nowego oddziału ESA – European Space Agency. W prostych słowach: ESA to Europejska Agencja Kosmiczna, organizacja zajmująca się europejskimi projektami kosmicznymi, technologiami satelitarnymi i współpracą państw oraz instytucji w tej dziedzinie. Nie jest to więc tylko szyld na budynku. Taki oddział oznaczałby dostęp do projektów, danych, kontaktów i zamówień, które mogą realnie rozruszać lokalny rynek.
A ten rynek już jest. Może jeszcze nie widać go z okien zwykłego bloku, ale działa.
Czytaj także: POLSA w Gdańsku na skraju chaosu. List obnaża kryzys
Dlaczego Pomorze to idealne miejsce pod oddział Europejskiej Agencji Kosmicznej
Autorzy stanowiska wskazują kilka powodów, dla których to właśnie Gdańsk i Pomorze powinny zostać wybrane. Po pierwsze – infrastruktura IT. W Trójmieście działa superkomputer Kraken oraz węzeł sieci Pionier. To zaplecze ma znaczenie przy przetwarzaniu ogromnych zbiorów danych satelitarnych.
Dla przeciętnego mieszkańca brzmi to technicznie, może nawet sucho. Ale w praktyce chodzi o rzeczy bardzo przyziemne: bezpieczeństwo, energetykę, transport, obserwację morza, ochronę infrastruktury i analizę danych, które później mogą pomagać w podejmowaniu decyzji. Satelity nie są tylko od ładnych zdjęć Ziemi. Coraz częściej są częścią codziennego funkcjonowania państwa.
Pomorze podkreśla też swoją specyficzną przewagę: połączenie sektora kosmicznego i morskiego. To w skali Europy ma być wyjątkowa synergia. Region wskazuje na swoją rolę w zwiększaniu bezpieczeństwa Morza Bałtyckiego. I tu trudno udawać, że temat jest oderwany od rzeczywistości. Bałtyk stał się obszarem strategicznym, a każde narzędzie pozwalające lepiej go monitorować ma znaczenie.
Uczelnie, dane i energetyka
W stanowisku mocno wybrzmiewa także rola Politechniki Gdańskiej oraz Centrum Kompetencji STOS. To właśnie zaplecze akademickie i infrastruktura mają pozwolić na bezpieczne przetwarzanie wielkoskalowych danych satelitarnych. Innymi słowy – Gdańsk chce pokazać, że nie prosi o szansę „na zachętę”, tylko ma gotowe podstawy do szybkiego rozpoczęcia działań.
Ważnym argumentem jest również transformacja energetyczna. Pomorze przedstawia się jako lider zmian w tym obszarze i region o wysokiej gotowości operacyjnej. To brzmi urzędowo, ale sens jest prosty: skoro w regionie rozwijają się energetyka, porty, technologie i zaplecze naukowe, to oddział ESA nie byłby samotną wyspą. Miałby z kim pracować.
Dla lokalnych firm mogłoby to oznaczać coś więcej niż prestiż. Przedsiębiorca z branży IT, analityki danych, bezpieczeństwa czy technologii morskich mógłby znaleźć się bliżej projektów, które dziś często wydają się zarezerwowane dla największych graczy. Nawet jeśli skorzysta z tego tylko część rynku – nie 100 proc., nie 50 proc., może na początku znacznie mniej – to i tak dla regionu byłby to krok w stronę bardziej zaawansowanej gospodarki.
Wspólne stanowisko dla premiera
Do współpracy zaproszono InvestGDA, Agencję Rozwoju Pomorza, Miasto Gdańsk z prezydent Aleksandrą Dulkiewicz oraz marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka. Wspólne stanowisko ma zostać przekazane premierowi Donaldowi Tuskowi.
Zbieranie podpisów trwa do 5 maja włącznie. Do grona sygnatariuszy mogą dołączyć przedsiębiorcy z Pomorza, organizacje pozarządowe, instytucje naukowe, organizacje biznesowe i samorządy. Zgłoszenia przyjmowane są pod adresem [email protected].
Cała akcja ma w sobie coś z regionalnej mobilizacji. Pomorze mówi: mamy ludzi, mamy infrastrukturę, mamy POLSA, mamy uczelnie, mamy Bałtyk i mamy dane, które trzeba umieć przetwarzać bezpiecznie. Teraz chce dołożyć do tego europejski szyld i realne kompetencje.
Czy Gdańsk dostanie oddział ESA? Tego jeszcze nie wiadomo. Ale sam fakt, że samorządy, biznes i nauka próbują mówić jednym głosem, jest już sygnałem. W kosmosie, jak w polityce i gospodarce, przypadkowe loty rzadko kończą się sukcesem. Trzeba mieć plan, zaplecze i trochę odwagi. Pomorze właśnie próbuje pokazać, że ma wszystkie trzy rzeczy.
Zobacz też: Polska Agencja Kosmiczna ma nową prezes. Kim jest dr Wachowicz?
mn

