Urzędnik Gdańskiego Zarządu Dróg aresztowany po akcji CBA

Urzędnik Gdańskiego Zarządu Dróg trafił do tymczasowego aresztu po akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Sprawa dotyczy podejrzenia korupcji przy działaniach związanych z miejską nieruchomością na Wyspie Sobieszewskiej przy ul Promienistej. Według śledczych w grę miało wchodzić co najmniej 25 tys. zł. To nie jest drobna urzędnicza pomyłka, tylko sprawa, która może uderzać w zaufanie do samorządowych procedur.

Historia tematu

Zatrzymanie po przekazaniu pieniędzy

Do kluczowego momentu doszło 2 czerwca 2026 roku na jednej ze stacji paliw w Gdańsku. Jak podaje Prokuratura Regionalna w Gdańsku, gdański przedsiębiorca miał przekazać urzędnikowi 5 tys. zł. Według śledczych była to kolejna część wcześniejszych płatności.

Spotkanie nie skończyło się zwykłym rozejściem do samochodów. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez monitoring stacji, a bezpośrednio po przekazaniu pieniędzy do akcji weszli funkcjonariusze CBA. Zatrzymano zarówno urzędnika, jak i przedsiębiorcę.

Przy urzędniku zabezpieczono 5 tys. zł, które – według prokuratury – miały być wręczoną korzyścią majątkową. W jego miejscu zamieszkania znaleziono kolejne 12 tys. zł w gotówce. Śledczy zabezpieczyli też samochód Maserati, którego wartość oszacowano na około 250 tys. zł. Należał on do ojca urzędnika. U przedsiębiorcy podczas przeszukania ujawniono 50 tys. zł.

Grunt na Wyspie Sobieszewskiej i Urzędnik Gdańskiego Zarządu Dróg

W centrum sprawy znajduje się nieruchomość należąca do Gminy Miasta Gdańska. Chodzi o działkę o powierzchni 156 metrów kwadratowych położoną na Wyspie Sobieszewskiej przy ul. Promienistej. Według ustaleń śledczych urzędnik zatrudniony jako specjalista do spraw terenowo-prawnych miał podejmować działania służbowe, które mogły stworzyć podstawy do bezprzetargowego zbycia tej nieruchomości.

To brzmi technicznie, ale dla mieszkańca sprawa jest dość prosta. Publiczny grunt nie jest prywatnym folwarkiem. Jeżeli procedury da się „ustawić” za kopertę albo przelew w ratach, to zwykły obywatel zaczyna się zastanawiać, czy w urzędzie ma znaczenie prawo, czy znajomości i gotówka. I trudno się temu dziwić.

Prokuratura wskazuje, że łączna kwota podejrzanej korzyści majątkowej miała wynosić co najmniej 25 tys. zł. Tyle samo, według śledczych, przedsiębiorca miał wręczyć urzędnikowi. Na tym etapie sprawy nie ma jeszcze 100 proc. odpowiedzi na pytanie, jak szeroki był cały mechanizm. Od tego jest śledztwo.

Zobacz też: Pikieta mieszkańców na Przymorzu przeciw patodeweloperce

Sąd zdecydował o areszcie

4 czerwca 2026 roku prokurator skierował do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe wniosek o tymczasowe aresztowanie urzędnika. Sąd uwzględnił ten wniosek i zastosował areszt na trzy miesiące.

Podejrzanemu przedsiębiorcy nie zastosowano aresztu. Prokurator zdecydował wobec niego o poręczeniu majątkowym w wysokości 70 tys. zł, dozorze policji oraz zakazie opuszczania kraju. Zatrzymano mu także paszport.

Zarzucane czyny są zagrożone karą do 8 lat więzienia. To już poważna perspektywa, a nie tylko dyscyplinarna nagana i ciche przeniesienie do innego pokoju.

Śledczy szukają szerszego układu

Prokuratura informuje, że sprawa jest na wstępnym etapie. Przeszukano mieszkania podejrzanych, używane przez nich pojazdy, pomieszczenia służbowe Gdańskiego Zarządu Dróg oraz pomieszczenia Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Zabezpieczono dokumenty dotyczące postępowań administracyjnych, a także komputery i telefony. Przesłuchano świadków, w tym pracowników jednostek samorządowych oraz osoby, które mogą mieć wiedzę o okolicznościach sprawy.

Najważniejsze jest jednak to, że śledczy nie wykluczają udziału kolejnych osób. Analizują, czy podobne mechanizmy mogły pojawiać się także przy innych sprawach dotyczących gospodarowania publicznymi nieruchomościami.

Prokuratura wskazuje wprost: postępowanie może mieć charakter rozwojowy i wieloosobowy. To znaczy, że obecne zarzuty mogą nie być końcem historii. Raczej początkiem.

Czytaj też: MTG jak deweloper? Miejska spółka chce budować osiedle w Sobieszewie

Przypomnienie dla wręczających łapówki

Na końcu komunikatu prokuratura przypomniała też o klauzuli niekaralności. Zgodnie z kodeksem karnym osoba, która wręczyła korzyść majątkową lub osobistą, może uniknąć kary, jeśli zawiadomi organy ścigania, ujawni wszystkie istotne okoliczności i zrobi to zanim śledczy sami dowiedzą się o sprawie.

To jasny sygnał do tych, którzy mogli brać udział w podobnych układach: lepiej mówić wcześniej niż czekać, aż CBA zapuka do drzwi.

Maciej Naskręt

Maciej Naskręt

Obserwuj @MaciejNaskret na X . Twórca portalu WbijamSzpile.pl, doświadczony dziennikarz i komentator życia publicznego, specjalizujący się w analizie miejskich zjawisk i politycznych mechanizmów. Pracował w mediach lokalnych i ogólnopolskich, zarówno publicznych, jak i niezależnych, dzięki czemu doskonale zna kulisy funkcjonowania świata mediów. Łączy rzetelność dziennikarską z wyrazistym, często ironicznym stylem. Nie unika trudnych tematów – przeciwnie, zadaje pytania, których inni wolą nie stawiać.



Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.


Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.