NFZ ukarał szpital po zabiegu syna senatora KO. Placówka musi zapłacić 134 tys. zł (FOTO: Kancelaria Senatu/Szpital Aleksandrów Kujawski)

NFZ ukarał szpital po zabiegu syna senatora KO. Placówka musi zapłacić 134 tys. zł

Sprawa zabiegu syna senatora KO Tomasza Lenza wraca z hukiem. Narodowy Fundusz Zdrowia zakończył kontrolę w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim i ocenił działania placówki negatywnie. Na szpital nałożono 134 tys. zł kary. I tu pojawia się pytanie, które samo ciśnie się na usta: dlaczego za polityczną aferę i wyjątkowe traktowanie ma płacić szpital, a nie sam zainteresowany?

NFZ znalazł nieprawidłowości

Według ustaleń Narodowego Funduszu Zdrowia 15 marca w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Kontrola wykazała, że placówka nie zapewniła należytej całodobowej opieki lekarskiej na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej oraz na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Problem polegał na tym, że jedyni lekarze dyżurujący wtedy na tych oddziałach mieli udzielić świadczenia poza systemem świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Chodzi o zabieg u osoby z najbliższej rodziny senatora Tomasza Lenza.

Brzmi urzędowo, ale sens jest prosty. W czasie, gdy pacjenci w całej Polsce słyszą, że ich rezonans trzeba przełożyć, tomografię przesunąć, badanie odwołać, a zabieg wykonać „w innym terminie”, w tym szpitalu miało dojść do organizacji świadczenia w sposób budzący poważne zastrzeżenia.

I zwykły człowiek ma prawo się zagotować.

Szpital ma zapłacić 134 tys. zł

NFZ nałożył na placówkę karę w wysokości 134 tys. zł. Szpital ma 14 dni na odwołanie się od decyzji. Dyrektor placówki Mariusz Trojanowski poinformował, że ustalenia wewnętrznej komisji szpitalnej są zbieżne z ustaleniami Funduszu.

To ważne, bo wcześniej senator Lenz przedstawiał swoją wersję wydarzeń. Twierdził, że zabieg jego syna został wykonany w warunkach szpitalnych, przez lekarzy pełniących dyżur i z zachowaniem właściwych procedur medycznych. Dyrektor szpitala mówi dziś jednak wprost, że ta wersja nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości.

Według wcześniejszych informacji dyrektora komisja wewnętrzna miała ujawnić dokument, który był „przerabiany, dorabiany”. Chodziło o książkę wpisów lekarskich, gdzie na doklejonej stronie ręcznie odnotowano zabieg.

To już nie jest tylko spór o interpretację. To sprawa o zaufanie do szpitala, dokumentów i zasad, które teoretycznie mają obowiązywać wszystkich.

Kto powinien ponieść koszt?

Najbardziej bulwersujące jest to, że kara spada na szpital. Czyli w praktyce na placówkę, która i tak działa w realiach wiecznego niedoboru pieniędzy, napiętych grafików i kolejek pacjentów.

134 tys. zł to nie jest drobna kwota. Za takie pieniądze można opłacić konkretne badania, sprzęt, dyżury albo choćby część kosztów leczenia ludzi, którzy nie mają żadnego senatora w rodzinie. Tych, którzy odbijają się od rejestracji, wiszą na telefonie i słyszą: proszę czekać.

Dlatego w tej sprawie powinno paść jasno: jeżeli kara jest skutkiem sytuacji związanej z zabiegiem syna polityka, to polityk powinien sam za tę karę zapłacić. Nie szpital. Nie pacjenci. Nie publiczne pieniądze. Sam zainteresowany.

Bo inaczej wychodzi na to, że zwykły pacjent ma czekać miesiącami, a kiedy pojawia się nazwisko z polityki, system nagle potrafi zadziałać inaczej. A gdy wszystko wychodzi na jaw, rachunek trafia do placówki.

Wygodne. Tylko dla kogo?

Czytaj też: Tomografia w UCK opóźniona o miesiące. W kolejce prawie 10 tys. pacjentów

Sprawą syna senatora KO Tomasza Lenza zajmuje się prokuratura

Wątek zabiegu nie kończy się na kontroli NFZ. Prokurator Regionalny w Gdańsku zdecydował 30 kwietnia o przekazaniu dwóch postępowań dotyczących szpitala w Aleksandrowie Kujawskim do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Pierwsze postępowanie dotyczy zabiegu przeprowadzonego 15 marca 2026 r. Śledczy badają podejrzenie wykonania go poza kolejnością i z naruszeniem obowiązujących procedur. Pacjentem był nieletni syn senatora Tomasza Lenza.

Drugie postępowanie jest powiązane z pierwszym i dotyczy podejrzenia ujawnienia tajemnicy lekarskiej oraz nierzetelnego prowadzenia dokumentacji medycznej.

Prokuratura wskazała też na polityczne tło sprawy. Dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski jest aktywnym działaczem lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej w powiecie aleksandrowskim, a Tomasz Lenz został wybrany do Senatu z listy KO. Właśnie dlatego sprawy przekazano poza okręg włocławski, z pominięciem okręgu toruńskiego, do Bydgoszczy.

Zobacz też: Copernicus pokazuje terminy badań. Rezonans możliwy dopiero na jesieni

Zwykły pacjent patrzy i widzi co może syn senatora KO Tomasza Lenza

Największy problem w tej historii nie dotyczy samej kwoty, choć 134 tys. zł robi wrażenie. Chodzi o poczucie elementarnej sprawiedliwości. Pacjent, któremu przekładają ważne badanie, nie dostaje specjalnej ścieżki. Człowiek czekający na tomografię nie ma komisji, oświadczeń i politycznych nazwisk w tle. Ma za to ból, stres i termin za kilka miesięcy. Czasem za późno.

Dlatego ta sprawa tak mocno drażni. Bo pokazuje, jak łatwo w publicznej ochronie zdrowia powstaje podejrzenie, że są równi i równiejsi. A kiedy przychodzi kara, płaci nie ten, kto powinien. Szpital może się jeszcze odwołać. Prokuratura będzie prowadzić swoje postępowania. Senator Lenz i jego żona zapowiadają działania prawne wobec dyrektora szpitala. Sprawa więc nie jest zamknięta.

Ale jedno już dziś wydaje się oczywiste: jeśli system ma odzyskać choć odrobinę wiarygodności, rachunek za polityczne przywileje nie powinien lądować na biurku szpitala. Powinien trafić do tego, kto z tej sytuacji skorzystał.

mn/PAP

Dołącz do naszej społeczności!

Śledź nas na naszych mediach społecznościowych i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.