Na lotnisku w Denver doszło do tragicznego wypadku podczas startu samolotu. Osoba, która weszła na pas startowy 17L, została potrącona przez maszynę Frontier Airlines lecącą do Los Angeles. Zderzenie wywołało pożar silnika i ewakuację pasażerów. Jedna osoba zginęła, a 12 podróżnych odniosło lekkie obrażenia.
Nagranie pokazało intruza na pasie
Ujawnione nagranie z monitoringu lotniska pokazuje obraz termowizyjny osoby idącej po pasie startowym. Chwilę później w tym miejscu znalazł się samolot Frontier Flight 4345, który właśnie rozpędzał się do startu.
Do potrącenia doszło o godz. 23.19 czasu lokalnego. Według lotniskowych komunikatów służby wiedziały o osobie na pasie już minutę wcześniej. To brzmi jak ostrzeżenie, ale w praktyce była to dramatycznie krótka chwila. Za krótka, by zatrzymać maszynę, która była już w ruchu.
Sekretarz transportu Sean Duffy przekazał, że osoba potrącona przez samolot wtargnęła na teren lotniska i wcześniej pokonała ogrodzenie. To od razu rodzi pytania o zabezpieczenia tak ogromnych obiektów.
Denver International Airport zajmuje 53 mile kwadratowe. W takich warunkach nawet szybka reakcja ochrony nie musi oznaczać, że patrol zdąży dotrzeć na miejsce. Były pilot i ekspert ds. bezpieczeństwa Randy Klatt zwrócił uwagę, że samolot był już w fazie rozbiegu. A wtedy liczą się sekundy. Dosłownie.
Czytaj: Szokujące odkrycie. Martwe ciała w podwoziu samolotu
Pożar silnika i ewakuacja
Po zderzeniu doszło do pożaru silnika. Załoga przeprowadziła ewakuację samolotu. 12 pasażerów doznało lekkich obrażeń, najpewniej właśnie podczas opuszczania maszyny w nagłym trybie.
Dla pasażerów miał to być zwykły lot do Los Angeles. Zamiast tego była nocna ewakuacja, dym, służby ratunkowe i zamknięty pas startowy. Człowiek kupuje bilet, przechodzi kontrolę, siada w fotelu – i nagle znajduje się w środku zdarzenia, którego nikt nie przewidział. Takie sytuacje zostają w głowie na długo.
Śledztwo już trwa
Sprawę bada policja w Denver, Federal Aviation Administration oraz Transportation Security Administration. National Transportation Safety Board sprawdza, czy incydent spełnia warunki do formalnego śledztwa.
Na razie kluczowe pytania są proste, choć odpowiedzi mogą być trudne. Jak intruz dostał się na pas? Czy system wykrył go wystarczająco szybko? Czy kontrola ruchu lotniczego miała realną szansę zatrzymać startujący samolot?
Nie ma zabezpieczeń działających w 100 proc., ale lotnisko to miejsce, w którym taki margines błędu powinien być możliwie najmniejszy. W Denver ten margines okazał się tragicznie wąski.
Czytaj też: Katastrofa samolotu w Toronto. Jakie przyczyny?
mn





