Gdański system ciepłowniczy znów pokazuje, jak opłacalna była dla Lipska transakcja sprzed ponad dwóch dekad. Jak opisuje Marek Formela na portalu Fronda.pl, GPEC zarobił w ubiegłym roku blisko 90 mln zł netto, a ogromna część tego zysku może popłynąć do niemieckiego właściciela. Dla mieszkańców Gdańska sprawa nie jest abstrakcją z tabelki finansowej. To rachunki, które przychodzą do skrzynki.
Zyski rosną, pieniądze płyną
Według informacji przywołanych przez Marka Formelę z Fronda.pl, gdański GPEC wypracował w ubiegłym roku 109,4 mln zł zysku brutto. To ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej i ponad 50 proc. więcej niż w 2023 roku. Zysk netto wyniósł 89,2 mln zł.
W poprzednich latach też nie było źle. W 2024 roku spółka miała 70,5 mln zł zysku netto, a w 2023 roku 59,09 mln zł. Razem w trzy lata daje to prawie 219 mln zł. Trudno więc mówić o biznesie ryzykownym czy ledwie dopinanym na koniec roku.
Najważniejszy jest jednak podział pieniędzy. Prawo do 82,81 proc. dywidendy ma Leipziger Stadtwerke, spółka należąca do komunalnego koncernu z Lipska. Innymi słowy: ciepło sprzedawane w Gdańsku bardzo skutecznie poprawia finanse miasta położonego nad Białą Elsterą.
A gdańszczanin? Płaci fakturę. Tyle.
Czytaj też: Awaria czy panika? Dlaczego Gdańsk wyłączył szkoły na dwa dni
Dywidenda dla niemieckiego holdingu
Formela zwraca uwagę, że z około 600 mln zł zarobionych przez GPEC w ostatniej dekadzie, mniej więcej 500 mln zł mogło przypaść na dywidendę dla koncernu LVV. Dla Gdańska zostają znacznie mniejsze kwoty. W tle jest historia sprzedaży infrastruktury krytycznej spółce komunalnej z Lipska, przeprowadzonej ponad 20 lat temu.
To właśnie ta decyzja wraca dziś jak bumerang. I to nie w politycznej dyskusji o dawnych błędach, tylko w realnych liczbach. Niemiecki właściciel zapłacił za przejęcie 183 mln zł. Dziś sama gdańska część biznesu przynosi wielomilionowe zyski rok po roku.
W raportach Leipziger Stadtwerke gdański interes ma być traktowany jako stabilny i perspektywiczny. Wskazywany jest rozwój sprzedaży ciepła, produkcji z odpadów oraz działalności budowlanej. Jako ryzyko pojawiają się wahania kursowe, bo dywidenda musi zostać przeliczona i przesłana dalej.
To dość wymowne. Problemem nie jest brak pieniędzy. Problemem może być kurs waluty przy ich transferze.
Czytaj też: GPEC w kolejnych miastach KO. Spółka potwierdza kontrakt publiczny
Rada nadzorcza i dobre posady
W tekście Fronda.pl padają też nazwiska i kwoty związane z nadzorem nad spółką. Przewodniczącym rady nadzorczej GPEC jest Karsten Rogall, prezes Leipziger Stadtwerke. W radzie są również menedżerowie lipskiego holdingu: Maik Piehler i Volkmar Mueller.
Rogall i Mueller zarabiają w niemieckim koncernie odpowiednio 341 tys. i 316 tys. euro rocznie. Piehler, kierujący lipską ciepłownią, ma otrzymywać blisko 270 tys. euro. To pokazuje skalę przedsięwzięcia i finansowy ciężar całej grupy.
Szczególnie ciekawie wygląda jednak wątek gdański. Rafał Mańkus, prezes Areny Gdańsk, delegowany przez prezydent Aleksandrę Dulkiewicz do rady nadzorczej GPEC, miał otrzymać w ubiegłym roku 180 556 zł. Rok wcześniej było to 157 985 zł, a w 2023 roku 141 760 zł. W ciągu dwóch lat wzrost wyniósł 27 proc.
Do tego dochodzi jego miejska pensja, wskazana w materiale na poziomie 269 tys. zł. Dla wielu mieszkańców to liczby z zupełnie innego świata. Zwłaszcza gdy mówimy o spółce od ciepła, czyli czymś, bez czego zimą nie da się normalnie żyć.
Lipsk oszczędny u siebie, hojny nad Motławą
Formela zestawia te kwoty z wynagrodzeniami w niemieckich organach nadzoru. Nadburmistrz Lipska Burkhard Jung z SPD, który nadzoruje komunalny koncern, ma prawo do 1000 euro rekompensaty i 1625 euro diet za posiedzenia. Clemens Schuelte z CDU, zastępca nadburmistrza i przewodniczący rady nadzorczej Leipziger Stadtwerke, ma prawo do 1000 euro rocznej rekompensaty oraz 1875 euro diet.
Na tym tle 42 350 euro wypłacone Rafałowi Mańkusowi wygląda bardzo okazale. Delikatnie mówiąc. W Lipsku takie stawki za podobne funkcje najwyraźniej nie są standardem.
W materiale pojawia się też Iwona Bierut, przedstawicielka Gdańska w organie nadzoru, dyrektor wydziału w magistracie, związana ze sprawą od lat. Formela przypomina, że wcześniej uczestniczyła w przygotowywaniu gdańskiej spółki do sprzedaży. Przywołuje również Pawła Adamowicza, który jako prezydent Gdańska promował sprzedaż, a potem sam wydelegował się do dobrze opłacanej funkcji w nadzorze.
To nie jest tylko historia o księgowości. To opowieść o tym, jak decyzje podejmowane w gabinetach przez lata układają się w system korzyści dla jednych i kosztów dla drugich.
Mieszkaniec na końcu rury
Najbardziej przyziemny wymiar tej sprawy widać nie w raportach, lecz w mieszkaniach. Gdańszczanin nie analizuje struktury właścicielskiej LVV, nie śledzi kursów walut i nie czyta kodeksu dobrych praktyk lipskiego holdingu. On sprawdza rachunek za ogrzewanie. A później zastanawia się, gdzie jeszcze przyciąć domowy budżet.
Jeżeli spółka sprzedająca ciepło osiąga tak wysokie zyski, naturalnie pojawia się pytanie, czy interes odbiorców jest tu naprawdę na pierwszym miejscu. Bo gdy infrastruktura krytyczna działa jak maszynka do dywidendy dla zagranicznego komunalnego właściciela, trudno udawać, że to nie ma znaczenia.
Według danych przytoczonych przez Fronda.pl, cała grupa GPEC, wraz z działalnością m.in. w Tczewie, Pelplinie, Starogardzie i Sopocie, osiąga ponad 120 mln zł zysku netto. Dwuosobowy zarząd ma zarabiać łącznie 1,7 mln zł, czyli około 400 tys. euro.
Dobre praktyki po gdańsku
W materiale Marka Formeli pojawia się jeszcze jeden istotny wątek. Niemiecki holding ma chwalić się kodeksem dobrych praktyk, zgodnie z którym do realizacji celów gospodarczych nie angażuje osób czynnie zaangażowanych w działalność publiczną. Ma też nie wypłacać dodatkowych wynagrodzeń menedżerom za funkcje wynikające z podstawowego zatrudnienia.
Tyle teoria. Nad Motławą, jak wynika z opisu Fronda.pl, praktyka wygląda inaczej. I właśnie ten rozdźwięk budzi najwięcej emocji. Bo kiedy mowa o cieple, pieniądzach i miejskiej infrastrukturze, nie jest to temat dla wąskiej grupy księgowych.
To temat dla każdego, kto odkręca kaloryfer.
JG





