Lionel Messi nie ogłasza pożegnania, ale trudno udawać, że temat nie wisi w powietrzu. Argentyna jedzie na mundial w Ameryce Północnej z pucharem obrońcy tytułu, lecz także z listą urazów, która może popsuć nawet najlepszy plan. Kapitan mistrzów świata kończy w tym miesiącu 39 lat i sam mówi, że będzie grał, dopóki będzie w stanie. Proste zdanie. A jednak dla Argentyńczyków brzmi jak zapowiedź końca pewnej epoki.
Powrót do miejsca bolesnych wspomnień
Dla Argentyny mundial w Stanach Zjednoczonych nie jest zwykłym turniejem. W 1994 roku właśnie tam Diego Maradona pożegnał się z mistrzostwami świata po pozytywnym teście dopingowym. Zespół odpadł wtedy w 1/8 finału, a rana została na lata.
Teraz historia wraca w innym wydaniu. Turniej organizują Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanada, a Argentyna przyjeżdża jako mistrz świata z Kataru. Jeśli obroni tytuł, dokona czegoś, czego nikt nie zrobił od Brazylii z 1962 roku. Dla Messiego byłby to argument ostateczny w dyskusji o największym piłkarzu w dziejach.
Tylko że piłka rzadko układa się pod gotowy scenariusz.
Messi chce grać, ale organizm przypomina o wieku
Messi w rozmowie z Joaquinem “Pollo” Alvarezem powiedział, że kocha futbol i będzie grał, dopóki nie będzie mógł już dalej. Przyznał też, że rywalizacja siedzi w nim głęboko – do tego stopnia, że czasem nie daje wygrać własnym dzieciom w grach wideo.
Brzmi lekko, nawet zabawnie. Ale za tym stoi konkret. Po ponad 20 latach gry w Barcelonie, Paris Saint-Germain i Interze Miami ciało zaczyna wystawiać rachunek. Na tydzień przed swoim rekordowym, szóstym mundialem, Messi dochodzi do siebie po problemie z mięśniem dwugłowym uda. Uraz sprawił, że musiał zejść z boiska w ostatnim meczu Interu Miami przed turniejem, rozegranym 24 maja.
W bazie Argentyny w Kansas City kapitan ćwiczył indywidualnie. Trener Lionel Scaloni nie udaje, że wszystko jest idealnie. Powiedział wprost, że wszyscy chcieliby Messiego bez problemów zdrowotnych, ale tak nie jest. I nie chodzi tylko o niego.
Lista kontuzji robi się niewygodna
Argentyna nie wygląda dziś jak drużyna w 100 proc. gotowa fizycznie. Emiliano Martinez, bohater rzutów karnych z 2022 roku, ma za sobą złamanie palca serdecznego prawej ręki, którego doznał w finale Ligi Europy w barwach Aston Villi.
Cristian “Cuti” Romero wraca po urazie kolana z połowy kwietnia. Nahuel Molina, Gonzalo Montiel i Leandro Paredes też zmagają się z problemami mięśniowymi. To nie są drobiazgi, kiedy za chwilę trzeba grać o najwyższą stawkę.
Scaloni jednak trzyma się ludzi, którzy już raz przeszli przez ogień. W kadrze jest 17 z 26 piłkarzy, którzy zdobyli mistrzostwo świata w Katarze. Selekcjoner tłumaczy to jasno: dlaczego miałby ich zmieniać, skoro nie dali powodów, by ich skreślać? Według niego poziom zawodników nie spadł, a chęć gry dla kadry nadal jest widoczna.
To podejście zrozumiałe. Dla kibica z Buenos Aires, Cordoby czy Rosario oznacza ono coś jeszcze – ostatnią próbę tej drużyny, którą zna i której ufa. Człowiek siada przed telewizorem, widzi Messiego, Martineza, Paredesa, Romero i ma poczucie ciągłości. Jakby Katar nie był aż tak dawno. Choć w piłce cztery lata to czasami całe życie.
Tabela: Grupa J
| # | Drużyna | M | Z | R | P | Bramki | +/- | PKT |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Algieria | 0 | 0 | 0 | 0 | 0:0 | 0 | 0 |
| 2 | Argentyna | 0 | 0 | 0 | 0 | 0:0 | 0 | 0 |
| 3 | Austria | 0 | 0 | 0 | 0 | 0:0 | 0 | 0 |
| 4 | Jordania | 0 | 0 | 0 | 0 | 0:0 | 0 | 0 |
Terminarz
Wyniki
Wyniki pojawią się po rozegraniu pierwszych spotkań.
Zobacz też: Polscy sędziowie z nominacjami na mistrzostwa świata. Wśród nich Marciniak
Nowe twarze i brak Di Marii
Argentyna trafiła do grupy J. Pierwszy mecz zagra 16 czerwca z Algierią w Kansas City. Potem czekają Austria 22 czerwca i Jordania 27 czerwca w Arlington, niedaleko Dallas.
W ataku ważną rolę ma odegrać Julian Alvarez z Atletico Madryt. W tle pojawiają się doniesienia o zainteresowaniu ze strony Barcelony, Arsenalu i PSG. Scaloni zabrał też trzech debiutantów: Valentina Barco, który niedawno trafił do Chelsea, Nicolasa Paza z Como oraz Juana Manuela Lopeza, najlepszego strzelca Palmeiras.
Największy brak? Angel Di Maria. Z kadrą pożegnał się w 2024 roku, a w Katarze był jednym z ludzi, którzy dali Argentynie złoto. Scaloni mówi bez ogródek, że Di Marii nie da się zastąpić. Tak samo jak Messiego.
I tu zaczyna się prawdziwy ciężar tego mundialu.

Przyszłość bez kapitana
Messi próbuje chłodzić nastroje. Mówi, że Argentyńczycy mają prawo się ekscytować, ale muszą pamiętać, że są inne drużyny w lepszej formie. To nie jest fałszywa skromność. Raczej doświadczenie człowieka, który widział już wszystko – finały, klęski, gwizdy, łzy i wreszcie triumf.
Ma już 26 meczów mundialowych, najwięcej w historii. Brakuje mu 4 goli, by przebić rekord Miroslava Klosego, który zakończył karierę z 16 trafieniami na mistrzostwach świata.
Messi nie powiedział wprost, że po tym turnieju odejdzie z reprezentacji. Ale we wrześniu, po meczu eliminacyjnym z Wenezuelą w Buenos Aires, przyznał, że był to jego ostatni oficjalny mecz o punkty u siebie. Wspominał Monumental jako stadion wielkich i trudnych chwil.
Scaloni też nie chce jeszcze mówić o końcu. Przyznał, że woli myśleć, iż Messi dalej będzie grał, bo inaczej robi się smutno – podobnie jak wtedy, gdy futbol tracił Maradonę. To zdanie w Argentynie rozumie każdy.
Na razie więc zostaje teraźniejszość. Messi nadal jest na boisku. Argentyna nadal broni tytułu. A cały kraj, nawet jeśli udaje spokój, będzie patrzył na każdy sprint, każdy grymas bólu i każdy kontakt z piłką.
tw





















































