Droga Hiszpanii i Argentyny do finału mundialu (FOTO: Wygenerowano w AI)

Droga Hiszpanii i Argentyny do finału mundialu

MUNDIAL 2026

Hiszpania i Argentyna zagrają o mistrzostwo świata, choć do najważniejszego meczu turnieju dotarły w zupełnie innym stylu. Mistrzowie Europy zamknęli drogę do własnej bramki i stracili tylko jednego gola. Obrońcy tytułu postawili na ofensywę – zdobyli już 19 bramek, najwięcej spośród uczestników mundialu. Łączy ich jedno: obie reprezentacje musiały po drodze zmierzyć się z Austrią oraz rewelacyjną Republiką Zielonego Przylądka.

Początek, który wyglądał jak wpadka

Dla Hiszpanii turniej rozpoczął się od wyniku, którego mało kto się spodziewał. Bezbramkowy remis z debiutującą na mistrzostwach świata Republiką Zielonego Przylądka został przyjęty jak poważne ostrzeżenie. Mistrzowie Europy nie potrafili znaleźć sposobu na teoretycznie znacznie słabszego rywala.

Z czasem ten rezultat zaczął wyglądać inaczej. Afrykański zespół okazał się jednym z najbardziej niewygodnych uczestników turnieju, a Hiszpanie już nigdy nie zagrali tak słabo.

W drugim spotkaniu grupy H pokonali Arabię Saudyjską 4:0. Następnie wygrali z Urugwajem 1:0 i zajęli pierwsze miejsce. Awans nie był wówczas zagrożony nawet w przypadku porażki, ale zespół Luisa de la Fuente nie zamierzał kalkulować.

Bilans fazy grupowej był bardzo solidny – siedem punktów, pięć strzelonych goli i ani jednego straconego.

Hiszpański mur niemal nie pęka

W fazie pucharowej Hiszpania jeszcze podkręciła tempo. Austria została pokonana 3:0, a w 1/8 finału o zwycięstwie nad Portugalią przesądził gol zdobyty w końcówce. Znów było 1:0. Bez fajerwerków, za to z pełną kontrolą nad własnym polem karnym.

Pierwszą i jak dotąd jedyną bramkę Hiszpanie stracili dopiero w ćwierćfinale z Belgią. Wygrali 2:1, ale zakończyła się imponująca seria Unaia Simona. Bramkarz zachowywał czyste konto przez 649 minut mundialu.

Półfinał miał być najpoważniejszym testem. Francja była przecież finalistą poprzednich mistrzostw i triumfatorem turnieju z 2018 roku. Na boisku różnicy tej jednak nie było widać.

Hiszpania wygrała 2:0, skutecznie ograniczając możliwości Kyliana Mbappe, Michaela Olise i Ousmane’a Dembele. Zaskoczył nie sam wynik, lecz łatwość, z jaką mistrzowie Europy kontrolowali spotkanie.

Po siedmiu meczach mają sześć zwycięstw i jeden remis. Wygrali więc ponad 85 proc. swoich spotkań, zdobyli 13 bramek, a stracili tylko jedną.

Argentyna wybrała trudniejszą trasę

Argentyna nie może pochwalić się podobną szczelnością w obronie. Straciła siedem goli, ale nadrabiała z przodu. Zespół Lionela Scaloniego zdobył 19 bramek, z czego osiem strzelił Lionel Messi.

W fazie grupowej obrońcy tytułu wygrali wszystkie mecze. Pokonali Algierię 3:0, Austrię 2:0 i Jordanię 3:1. Zdobyli komplet punktów, a problemy zaczęły się dopiero po wyjściu z grupy.

Pierwszym sygnałem ostrzegawczym był mecz z Republiką Zielonego Przylądka. Drużyna, która wcześniej zatrzymała Hiszpanię, dwukrotnie odrabiała straty. Zrobiła to również w dogrywce. Argentyna ostatecznie wygrała 3:2, lecz do końca nie mogła być pewna awansu.

Jeszcze bardziej nerwowe było spotkanie z Egiptem. Do 79. minuty mistrzowie świata przegrywali 0:2. Potem zdobyli trzy bramki i uniknęli dogrywki.

Po meczu nie brakowało kontrowersji. Krytyka spadła na zespół sędziowski kierowany przez Francuza Francois Letexiera. Arbitrów oskarżano o decyzje sprzyjające Argentynie.

Kibice znów czekali do końca

W ćwierćfinale Argentyna pokonała Szwajcarię 3:1, ale ponownie potrzebowała dogrywki. Tym razem jako pierwsza objęła prowadzenie, jednak nie zdołała rozstrzygnąć spotkania w regulaminowym czasie.

Półfinał z Anglią przyniósł kolejną późną ucieczkę spod ściany. Anglicy prowadzili 1:0 aż do 85. minuty. Wtedy do siatki trafił Enzo Fernandez, a później wynik ustalił Lautaro Martinez. Przy obu golach asystował Messi.

Dla argentyńskich kibiców był to następny wieczór, w którym spokój pojawił się dopiero na samym końcu. Ich drużyna wygrała jednak wszystkie siedem meczów – ma więc 100 proc. zwycięstw. Nawet jeśli kilka z nich rodziło się w sporych bólach.

Zobacz też: Hiszpania – Argentyna. Mecz fiałowy

Obrona kontra ofensywa

Finał zestawi ze sobą dwie odmienne drużyny. Hiszpania buduje przewagę cierpliwie, rzadko pozwala rywalom na stworzenie zagrożenia i nie potrzebuje wielu bramek. Argentyna gra bardziej ryzykownie, częściej traci kontrolę, ale potrafi odpowiedzieć nawet wtedy, gdy sytuacja wygląda bardzo źle.

Hiszpanie mają bilans bramkowy 13:1. Argentyńczycy – 19:7. Jedni przeszli turniej niemal bezbłędnie w defensywie, drudzy regularnie wygrywali dzięki sile ataku i skuteczności w końcówkach.

Stawka dla Argentyny jest dodatkowa. Może zostać trzecią reprezentacją w historii, która obroni mistrzostwo świata. Wcześniej dokonały tego Włochy w 1938 roku oraz Brazylia w 1962 roku.

Najważniejsze pytanie przed finałem jest więc proste. Czy hiszpańska obrona zatrzyma najskuteczniejszy atak turnieju, czy też Messi i jego koledzy po raz kolejny znajdą sposób, gdy zacznie brakować czasu?

mn

WbijamSzpile.pl

Nie kończ na jednym tekście

Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

Dodaj komentarz

Instrukcja: Możesz dodać komentarz bez podawania adresu e-mail. Jeśli jednak wpiszesz e-mail, otrzymasz powiadomienie o odpowiedziach na Twój komentarz. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi i przestrzeganie zasad netykiety.

Uwaga: Wydawca portalu wbijamszpile.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych przez użytkowników. Komentarze odzwierciedlają jedynie opinie ich autorów. Zachęcamy do korzystania z kultury słowa i przestrzegania zasad netykiety.