Sprawa zabójstwa Charliego Kirka wróciła na salę sądową w Utah i od razu pojawiły się nowe, mocne wątki. Tyler Robinson, oskarżony o zastrzelenie konserwatywnego komentatora, ma usłyszeć przeciwko sobie kolejne dowody. Prokuratura chce kary śmierci. Obrona już zapowiada walkę o to, co sąd w ogóle dopuści do procesu. I właśnie tu zaczyna się najciekawsza część sprawy.
Nowe przesłuchania w Utah
W środę wznowiono wstępne przesłuchania dotyczące Tylera Robinsona. To etap, który może zdecydować, czy sprawa trafi do pełnego procesu. Sędzia ma ocenić do piątku, czy materiał zebrany przez prokuraturę jest wystarczający.
Charlie Kirk został zastrzelony 10 września 2025 roku na kampusie Utah Valley University. Był znanym konserwatywnym komentatorem i sojusznikiem prezydenta USA Donalda Trumpa, więc od początku sprawa miała nie tylko kryminalny, ale też polityczny ciężar. W takich procesach każde słowo świadka i każdy ślad z laboratorium ważą więcej, niż mogłoby się wydawać.
Prokuratura idzie bardzo ostro. Domaga się dla sprawcy kary śmierci. To oznacza, że stawką nie jest już tylko odpowiedź na pytanie, kto zabił, ale także to, czy państwo uzna tę zbrodnię za zasługującą na najwyższy możliwy wymiar kary.
Zobacz też: Charlie Kirk żegnany w Arizonie. Trump, tłumy i poruszające słowa
Immunitet dla współlokatora
Największe emocje budzi rola Lance’a Twiggsa, współlokatora Robinsona. Z dokumentów wynika, że otrzymał on tzw. use immunity, czyli immunitet z ograniczeniem dowodowym. W praktyce jego zarejestrowane zeznania nie będą mogły zostać użyte przeciwko niemu, gdyby w przyszłości pojawiło się wobec niego postępowanie karne.
Dla prokuratury to może być przełom. Twiggs zgodził się zeznawać, a jego relacja ma być jednym z kluczowych elementów sprawy. Dla obrony – problem i jednocześnie punkt zaczepienia. Adwokaci Robinsona zapowiedzieli sprzeciw wobec dopuszczenia tych zeznań.
Nie trzeba być prawnikiem, żeby rozumieć, skąd napięcie. Świadek, który dostaje ochronę w zamian za zeznania, zawsze będzie budził pytania. Czy mówi wszystko? Czy chroni siebie? Czy jego słowa są czystym opisem wydarzeń, czy częścią układu z prokuraturą? Sąd będzie musiał to zważyć. Bez wielkich deklaracji, za to bardzo konkretnie.
Czytaj też: Charli Kirk zastrzelony. Trump: winna radykalna lewica
Wiadomość i notatka pod klawiaturą
Według dokumentów sądowych w dniu zabójstwa Robinson miał wysłać do współlokatora krótką wiadomość: „To ja. Przykro mi”. Prokuratura odczytuje ją jako ważny element układanki.
Twiggs zeznał też, że pod klawiaturą komputera Robinsona znalazł odręczną notatkę. Miało się w niej znaleźć zdanie:
Miałem okazję wyeliminować Charliego Kirka i zamierzam to zrobić.
To brzmi jak materiał, który w normalnym życiu człowiek chciałby natychmiast wyrzucić z głowy. Ale w sądzie takie zdania nie znikają. Wracają, są czytane na głos, analizowane, rozbierane na intencje. Dla rodziny ofiary to musi być wyjątkowo trudne: nie tylko sama śmierć, ale jeszcze późniejsze odtwarzanie każdego szczegółu, jakby tragedię trzeba było przeżyć drugi raz.
DNA na ręczniku po karabinie
Prokuratura przedstawiła również wyniki badań DNA. Chodzi o materiał zabezpieczony na ręczniku, w który owinięto karabin znaleziony w pobliżu miejsca zbrodni. Broń miała jeden wystrzelony nabój.
Według śledczych profil genetyczny z ręcznika wskazuje na dwie osoby: Lance’a Twiggsa oraz – z bardzo wysokim prawdopodobieństwem – Tylera Robinsona. W depeszy nie podano konkretnej wartości w proc., ale sam opis użyty przez śledczych ma jasno sugerować, że nie chodzi o ślad przypadkowy czy słaby.
Obrona próbowała podważyć wiarygodność tych badań. To zrozumiała linia działania, bo przy sprawie zagrożonej karą śmierci każdy fragment materiału dowodowego będzie atakowany. Powołany ekspert Lawrence Quarino określił jednak wyniki analiz DNA jako „niezwykle wiarygodne”.
Doceniasz naszą robotę? Postaw nam kawę
Dzięki Twojemu wsparciu możemy publikować bez nacisków.
Co dalej z procesem
Teraz najważniejsza decyzja należy do sędziego. Do piątku ma rozstrzygnąć, czy prokuratura zebrała wystarczająco dużo, by skierować sprawę na pełny proces. Na stole leżą zeznania współlokatora, wiadomość z dnia morderstwa, odręczna notatka i badania DNA.
Dla opinii publicznej to kolejny etap sprawy, która od początku budziła ogromne emocje. Dla sądu – chłodna ocena dowodów. A dla zwykłych ludzi, choćby studentów z kampusu Utah Valley University, to także pytanie o bezpieczeństwo w miejscu, które powinno kojarzyć się z wykładami, planami na przyszłość i codziennym chaosem młodych ludzi. Nie z karabinem owiniętym w ręcznik.
Sprawa Robinsona dopiero wchodzi w najważniejszą fazę. Jeśli sąd dopuści materiał prokuratury, proces może stać się jednym z głośniejszych postępowań dotyczących politycznej przemocy w USA. I zapewne takim, w którym każde zdanie świadka będzie liczone niemal co do przecinka.
mn
Nie kończ na jednym tekście
Lokalne newsy, szpile, kulisy i tematy, które często zaczynają się tam, gdzie inni kończą komunikatem prasowym.





