Transport wyglądał jak zwykła dostawa materiałów budowlanych. Cztery kontenery, cegła elewacyjna, odprawa celna i trasa przez Polskę do Królestwa Niderlandów. Tyle że w środku, według śledczych, ukryto ponad tonę heroiny wartej co najmniej 156 mln zł. Sprawa jest poważna, a prokuratura mówi wprost o zorganizowanej grupie przestępczej.
Z Dubaju do Gdyni
Prokuratura Regionalna w Gdańsku nadzoruje śledztwo prowadzone przez Krajową Administrację Skarbową oraz gdański zarząd Centralnego Biura Śledczego Policji. Chodzi o międzynarodowy przemyt środków odurzających, który – według ustaleń śledczych – miał być prowadzony w latach 2025-2026.
W marcu 2026 roku do portu w Gdyni przypłynęły z Dubaju cztery kontenery. Oficjalnie w dokumentach widniała cegła elewacyjna. Towar miał przejechać przez Polskę i trafić dalej do Królestwa Niderlandów. Jako odbiorcę w Polsce wskazano spółkę S. z siedzibą w Rzeszowie.
Na papierze wszystko mogło wyglądać w 100 proc. zwyczajnie. Ot, kolejny transport spoza Unii Europejskiej, kontenery, odprawa, logistyka, dokumenty. Taki codzienny ruch portowy, którego przeciętny człowiek nawet nie zauważa.
Tym razem jednak coś zwróciło uwagę służb.
Pies i skaner zrobiły swoje
W dniach 25-26 marca funkcjonariusze KAS i CBŚP skontrolowali kontenery. Wykorzystano specjalistyczny skaner oraz psa służbowego. To właśnie podczas tych czynności ujawniono 79 kartonów z substancją, która po badaniach przesiewowych została rozpoznana jako heroina.
Późniejsza, wstępna opinia biegłego z zakresu badań chemicznych wskazała, że zabezpieczony materiał to heroina o łącznej masie 1,037 tony. Minimalną wartość rynkową narkotyków oszacowano na około 156 mln zł.
To są liczby, które trudno sobie spokojnie przeczytać. Ponad tona heroiny nie oznacza kilku paczek schowanych pod siedzeniem samochodu. To przemyt na ogromną skalę, zaplanowany, ukryty w normalnym handlu i oparty na pozorach legalnego transportu.
A na końcu takiego łańcucha nie ma abstrakcyjnej tabelki w policyjnym komunikacie. Są ludzie, rodziny, osiedla i młodzi, do których takie narkotyki mogłyby trafić. Czasem jedna decyzja służb w porcie oznacza tysiące dramatów mniej. Brzmi górnolotnie? Może. Ale w tej sprawie trudno uciec od tej myśli.
Troje podejrzanych i areszty
W dniach 12 i 13 maja 2026 roku funkcjonariusze CBŚP zatrzymali troje podejrzanych – dwóch mężczyzn i kobietę. Mają od 33 do 43 lat. Prokurator przedstawił im zarzuty usiłowania tranzytu przez Polskę do Królestwa Niderlandów ponad jednej tony heroiny.
Dwoje z podejrzanych usłyszało także zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Według śledczych grupa miała działać od 2025 do 2026 roku i zajmować się przywozem, przewozem oraz wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.
Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe w Gdańsku zastosował wobec dwojga podejrzanych tymczasowe aresztowanie. Decyzja zapadła 14 maja 2026 roku.
To pokazuje, że śledczy traktują sprawę jako wyjątkowo poważną. Przy takiej skali trudno mówić o przypadku czy jednorazowym „błędzie w transporcie”. Tu chodzi o mechanizm, kontakty, logistykę i pieniądze, których zwykły człowiek pewnie nigdy nie zobaczy na oczy.

Czytaj też: Kryminalni rozbili narkotykowy duet. Zabezpieczono kokainę i marihuanę
Sprawdzają wcześniejsze transporty
Śledztwo nie kończy się na czterech kontenerach z Gdyni. Prokuratura bada również wcześniejsze odprawy realizowane przez spółkę S. z Rzeszowa od jesieni 2025 roku.
Z ustaleń wynika, że podejrzani przy organizacji importu towarów spoza Unii Europejskiej mieli współpracować z osobami przebywającymi za granicą. Uczestniczyli w organizowaniu transportu, odpraw celnych i obsługi logistycznej. Utrzymywali także kontakty z przedstawicielami agencji celnych oraz firm spedycyjnych.
To ważny wątek, bo przemyt na taką skalę nie dzieje się w próżni. Potrzebne są dokumenty, ludzie, adresy, firmy, telefony, maile, ustalenia. Cała ta niby nudna infrastruktura, która w legalnym handlu służy normalnej pracy, tutaj – według śledczych – mogła zostać wykorzystana do przestępczego procederu.
Grożą im surowe kary
Postępowanie ma charakter rozwojowy. Śledczy ustalają pełny skład grupy, źródło pochodzenia narkotyków oraz międzynarodowe powiązania osób zaangażowanych w sprawę. Wykorzystywane są zeznania świadków, dokumentacja przewozowa i celna, zabezpieczona korespondencja handlowa oraz spedycyjna, a także opinie biegłych.
Za przemyt znacznej ilości heroiny grozi kara więzienia nie krótsza niż 3 lata, a maksymalnie do 20 lat. Sąd orzeka również przepadek zabezpieczonych narkotyków. Może też zdecydować o przepadku narzędzi służących do popełnienia przestępstwa oraz zasądzić nawiązkę na cele zapobiegania i zwalczania narkomanii – do 50 tys. zł.
Na razie wiadomo jedno: przejęto ponad tonę heroiny, zatrzymano trzy osoby, a śledztwo idzie dalej. I pewnie jeszcze niejeden dokument przewozowy będzie w tej sprawie czytany bardzo dokładnie.
Czytaj też: Trzy tony narkotyków i miliony w tle. Jest akt oskarżenia dla Marcina K.
mn

